- No, nieźle. Już myślałem, że od siebie nie odejdziecie.- powiedział Louis po naszym pocałunku.
Udałam, że tego nie słyszę. Zakręciłam butelką i wypadło właśnie na niego. Zaśmiałam się pod nosem.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Niech pomyślę... idź do recepcji w samych bokserkach i powiedz, że w waszej łazience skończył się papier toaletowy. Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet Louis.
- Ok, a jaką będziecie mieli pewność, że faktycznie tam poszedłem?
- Będę cię śledzić.- poruszyłam znacząco brwiami.
- Ok.
Po chwili wyszliśmy z pokoju i on naprawdę zapytał się recepcjonistki o ten papier. Myślałam, że położę się ze śmiechu na ziemi. Ludzie patrzyli na niego jak na idiotę, a on poruszał tylko biodrami. Po chwili podszedł do mnie i podał mi papier. Wybuchnęłam śmiechem. Kiedy wróciliśmy do pokoju chłopaki nie byli zbytnio zaskoczeni, ale się śmiali.
- Czemu nie jesteście zaskoczeni?- spytałam.
- Bo Louisa stać na o wiele więcej, kiedyś....
- .....może nie mów co było kiedyś- dokończył za Hazze Louis.
- Ok, ale kiedyś im powiem.
- Trzymam za słowo- dorzuciłam.
Graliśmy przez chwilę, ale potem byliśmy tak pijani, że nie byliśmy w stanie kręcić butelką.
*rano*
Obudziły mnie promienie słońca wkradające się do pokoju Harry'ego. No właśnie! Skąd ja się tu wzięłam!? W dodatku byłam naga. Odwróciłam głowę i ujrzałam Harry'ego, który patrzył na mnie maślanymi oczami. Nie... nie mogliśmy ze sobą spać, przecież pamiętałabym. Ale z drugiej strony trochę wypiłam i urwał mi się film. Postanowiłam się upewnić.
- Harry, czy my ze sobą spaliśmy?- zapytałam niepewnie.
- A co chciałabyś?
- Tak czy nie?
- Taaaa- wytrzeszczyłam oczy- Nie.
Ulżyło mi.
- W takim razie czemu z tobą śpię i to w dodatku nago?
- Nie mogę powiedzieć, to tajemnica.
- Ejjj.
- Ok, nie umiem cię okłamywać. Wczoraj trochę wypiłaś, jak zresztą my wszyscy, a potem usnęłaś. No i Karolina wymyśliła, że cię rozbierze i położy w moim łóżku i będzie to wyglądało jakbyśmy ze sobą spali.
- Co!? Ona to wymyśliła?!
- Tak.
- Nie wierzę.
- Na poważnie to ona.
- Ok, nie wiesz jak mogłabym się na niej zemścić?
- To nie jest tylko jej wina, wszyscy za tym byli.
- Ty też?
- Ja też.
- I ty przeciwko mnie?
- Byłem pijany, ale w zamian pomogę ci coś wymyślić. Mamy czas, bo oni jeszcze wszyscy śpią.
- Karolina też?
- Tak, wszyscy leżą w salonie.
- Ok, wymyśl coś jestem gotowa na wszystko.
- Na wszystko?
I już pożałowałam, że się odezwałam.
*oczami Louisa*
Obudziłem się w salonie leżąc na stole. No tak zapomniałem jak wczoraj się upiłem. Popatrzyłem na innych, wszyscy jeszcze spali. Chciałem zajrzeć do naszych gołąbków. Karolina miała niezły pomysł, ale było zbyt cicho, więc pewnie też jeszcze nie wstali. Jak Ania się obudzi wydłubie nam oczy, ale warto było. Nagle z sypialni Harry'ego usłyszałem jakby takie ciężkie oddychanie, stłumione wrzaski.... nie, oni uprawiają seks! Szybko obudziłem resztę, nie wiedziałem, że dzięki naszemu żartowi zbliżą się do siebie. Nikt nie mógł w to uwierzyć. Siedzieliśmy na kanapie i słuchaliśmy jak się kochają. Po kilkunastu minutach z pokoju wyszła Ania w samej koszuli Hazzy, była na nią ewidentnie za duża. Widać było, że jest zmieszana. Każdy patrzył na nią i nie mógł w to uwierzyć.
- To wy już nie śpicie?- spytała zaskoczona.
- Coś nam przeszkadzało.- powiedział Niall, zarumieniła się.
Wtedy z pokoju wyszedł Harry, który złapał ją za biodra i zaczął namiętnie całować. My w dalszym ciągu siedzieliśmy na widowni na kanapie. Nagle Ania odsunęła się od Harry'ego i zaczęli się śmiać.
- Co was tak śmieszy?- zapytała Karolina.
- Nabraliśmy was.- wykrzyczeli razem.
Przez chwilę nikt nie wiedział o co chodzi.
- Ładnie to tak nabierać nowo poznaną koleżankę? Musiałam się zemścić.- powiedziała Ania.
Wtedy wszyscy zrozumieliśmy o co chodzi i zaczęliśmy z nimi się śmiać.
*oczami Ani*
- No muszę przyznać, że naprawdę się nabrałem.- powiedział Louis.
- Właśnie o to nam chodziło.- uśmiechnęłam się do Harry'ego.
- Jestem głodny- oznajmił Niall.
- To może nasze gołąbeczki przyrządzą nam śniadanie?- spytał Liam.
- Właściwie to czemu nie....- rzucił Harry-....jeżeli tylko moja gołąbeczka mi pomoże...
- Jasne.- powiedziałam i udaliśmy się do kuchni.
- To może naleśniki?- zaproponowałam.
- Dla ciebie wszystko.
Mimo,że ze sobą nie spaliśmy łączyły nas jakieś głębsze stosunki, nie chciałam, żeby się pogorszyły.
*po kilkunastu minutach*
- Nie wiedziałem, że robiąc naleśniki można zdemolować kuchnię.
Zayn miał rację, kuchnia wyglądała strasznie, włącznie z nami. Byliśmy cali w mące.
- Nie przesadzaj tu powstało wyjątkowe danie powinieneś raczej się cieszyć.- odpowiedział mu Harry.
- Ale ja się cieszę, i to bardzo.
- W takim razie możesz posprzątać.- rzucił Harry i wybiegł z kuchni, żeby nie usłyszeć sprzeciwu.
*w salonie*
-To co dzisiaj robimy?- zapytała Karolina.
- Nie wiem czy pamiętacie, ale jesteśmy dzisiaj umówieni do kina z dwoma wyjątkowymi fankami- zaśmiał się Louis.
- No tak, faktycznie.
- A może mogłaby pójść z nami jeszcze Daniell?- spytał Liam.
- Jasne.- odpowiedziałam.
Chwilę potem pobiegłyśmy z Karoliną do naszego pokoju. Musiałyśmy zrobić się "na bóstwa". Miałyśmy dwie godziny. Uffff..... zdążymy:)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział za nami. Proszę komentujcie, bo nie wiem ile osób to czyta.
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
niedziela, 18 marca 2012
piątek, 16 marca 2012
ROZDZIAŁ TRZECI
Szybko wbiegłyśmy do pokoju i właśnie odczułam niesamowite zmęczenie, ale przecież nie mogę iść teraz spać. Zbyt długo na to czekałam. No nic, trzeba pomyśleć w czym tam do nich iść, nie obawiałam już się tak tego spotkania jak wcześniej, dlatego przebrałam się w pidżamę.
- Co, ty tak zamierzasz iść?- zapytała zbulwersowana Karolina.
- Tak, nie zamierzam zakładać nie wiadomo czego, przecież jest już późno.
- Ania, ty chyba zapomniałaś gdzie idziesz.
- Nie, nie zapomniałam.
Wreszcie odpuściła.
- Ty to masz szczęście.- powiedziała.
- Niby czemu?
- Weź nie udawaj.
- No powiedz, nie wiem o co ci chodzi.
- Taaa, jasne.
Po czym spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Nie wiem o co jej chodziło.
- Ty nie widzisz jak Louis i Harry na ciebie patrzą?
- Niby jak?- spytałam z lekką drwiną.
- Jakby mieli za chwilę się na ciebie rzucić.
Zaczęłam się śmiać wniebogłosy, jak ona wogóle mogła tak pomyśleć.
- Wydaje ci się.
- Jasne.
- Posłuchaj, oni mają miliony fanek, czemu mieliby zakochać się właśnie we mnie, po kilku godzinach znajomości?
- ''Bo jesteś wyjątkowa".- zacytowała Louisa.
Spojrzałam na nią dziwnie i poszłam do łazienki poprawić włosy.
- Myśl jak chcesz, ale miłości nie wolno się sprzeciwiać.- rzuciła za mną, a ja zamknęłam za sobą drzwi.
Po kilkunastu minutach byłyśmy gotowe. Karolina wciąż nie mogła mi wybaczyć, że nie założyłam czegoś wyjątkowego i nie zrobiłam szałowego makijażu. Mi to zbytnio nie przeszkadzało. Udałyśmy się do pokoju chłopaków. Kiedy już podeszłyśmy do drzwi, byłam lekko zaskoczona, bo panowała tam cisza. Dotąd czytałam, że strasznie hałasują, a tu nagle to. Nie wierzyłam własnym uszom. Zapukałam i poczekałyśmy, aż otworzą. Wreszcie zza drzwi wyłonił się Liam i zaprosił nas do środka. Panował lekki półmrok, nikogo nie było. Wysłałam pytające spojrzenie Liamowi, a ten krzyknął tylko " już". Wtem zza kanapy i foteli wyskoczyła reszta chłopaków i rzucili w nas poduszkami. Chwyciłam jedną i uderzyłam Zayna, pamiętałam przy tym, żeby celować w brzuch, a nie we włosy, bo tego by mi nigdy nie wybaczył. Po kilkunastu minutach walki wszyscy osunęli się na łóżka i tak leżeliśmy chyba z 15 minut.
- Cześć tak właściwie.- powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie, a co jeżeli Karolina miała rację. Nie chcę mieć chłopaka, nie teraz kiedy jestem chora.
- Cześć, ładnie witacie gości.- odpowiedziałam.
- Tylko tych wyjątkowych.- dodał Louis. Wszyscy zaczęli się śmiać.
Zwlekliśmy się z łóżka.
- Może chcecie coś jeść?- spytał Niall. Chłopaki popatrzyli na niego dziwnie, przecież lubi jeść więc się zapytał. Mnie jakoś specjalnie to nie zdziwiło.
- Nie, dziękujemy.- odparła Karolina.
- Jeżeli wam proponuje to radziłbym się zgodzić, nie często to się zdarza.- powiedział Liam, a Niall dziwnie na niego spojrzał.
- Właściwie to wogóle. Widać, że macie u niego względy. - zaśmiał się Harry.
- Przecież mówiłem, że są wyjątkowe. - dorzucił Louis i wszyscy znowu zaczęli się śmiać.
- Mimo wszystko wam przyniosę...
- ...A potem sam to zjesz.- powiedział Harry i zaczął się śmiać.
Ponowną falę śmiechu przerwał Zayn.
- To może pogramy w butelkę na pytanie lub wyzwanie?
- Ja kręcę pierwszy- rzucił się na butelkę Harry.
Wypadło na Karolinę.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Hmm... pomyślmy... pocałuj Louisa.- Karolina się zaczerwieniła, a Louis zatarł ręce. Podeszła do niego i cmoknęła go w usta.
- Ejjj, nie ma tak. Tak całują się dzieci w przedszkolu, masz go pocałować dłużej- oznajmił Loczek.
Karolina ponownie wstała i pocałowała Louisa tym razem dłużej, niż poprzednio. Była zarumieniona, ale czułam, że w głębi serca jest zadowolona. Zanim tu przyjechałyśmy była w nim szaleńczo zakochana, ale nie wiem jak jest teraz. Zaczęła kręcić wypadło na Nialla.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
- Ile najdłużej wytrzymałeś bez jedzenia?
- Yyyy... 3 godziny.
Znowu wszyscy zaczęli się śmiać. Niall zakręcił i o zgrozo wypadło na mnie.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
- Hmmm... jaka jest twoja największa tajemnica?
Czułam jak krople potu spłynęły mi po czole, dobrze, że się nie pomalowałam. Miałam im powiedzieć, że jestem umierająca i popsuć zabawę?! Co to to nie. Karolina chyba wyczuła moje obawy i spojrzała na mnie niepewnie.
- Nie wiem, mam dużo. Kiedyś jakiś sąsiad przyłapał mnie na paleniu, groził, że zadzwoni do szkoły i mnie z niej wyrzucą.- powiedziałam wreszcie.
- No no, widzę, że wiele nas łączy.- uśmiechnął się Zayn.
- Nie, ja już nie palę.- zmieszałam się.
- Oj, coś nie umiesz kłamać.
Właśnie to robiłam, oszukiwałam ich i szło mi całkiem nieźle, ale nie mogłam im powiedzieć.
- Widzę, że mamy do czynienia z bad girls.- zaśmiał się Harry.
Uderzyłam go w brzuch łokciem.
- Bolało!
- Bo miało!- na co wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem, a Loczek przytulił się do Louisa. Zakręciłam i wypadło na Liama.
- Pytanie czy wyzwanie.
- Wyzwanie.
- Ok, idź do kuchni, zrób sobie wielką kanapkę i zjedz ją na oczach Nialla.
- Ranisz mnie. - powiedział Niall.
- No niestety, taka już jestem- zaczęłam się śmiać.
Liam zjadł kanapkę, zakręcił i wypadł na Harry'ego.
- Pytanie czy wyzwanie.
- No jasne, że wyzwanie.
- Hmmm... pocałuj najdłużej jak potrafisz Anię.- czułam, że przypominam buraka.
- Ok, ale przygotuj się, bo całuję naprawdę nieźle i .... długo.- powiedział Harry.
- No, dawaj lowelasie- zaczęłam się śmiać.
Zanim ich poznałam marzyłam tylko o tym, ale w rzeczywistości nie chciałam ich zranić, a szczególnie jego. Podszedł do mnie, posadził mnie na swoich kolanach, a ja nogami oplotłam go w pasie i złapałam za szyję. Nagle nasze usta się spotkały i już wiedziałam, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie.
- Co, ty tak zamierzasz iść?- zapytała zbulwersowana Karolina.
- Tak, nie zamierzam zakładać nie wiadomo czego, przecież jest już późno.
- Ania, ty chyba zapomniałaś gdzie idziesz.
- Nie, nie zapomniałam.
Wreszcie odpuściła.
- Ty to masz szczęście.- powiedziała.
- Niby czemu?
- Weź nie udawaj.
- No powiedz, nie wiem o co ci chodzi.
- Taaa, jasne.
Po czym spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Nie wiem o co jej chodziło.
- Ty nie widzisz jak Louis i Harry na ciebie patrzą?
- Niby jak?- spytałam z lekką drwiną.
- Jakby mieli za chwilę się na ciebie rzucić.
Zaczęłam się śmiać wniebogłosy, jak ona wogóle mogła tak pomyśleć.
- Wydaje ci się.
- Jasne.
- Posłuchaj, oni mają miliony fanek, czemu mieliby zakochać się właśnie we mnie, po kilku godzinach znajomości?
- ''Bo jesteś wyjątkowa".- zacytowała Louisa.
Spojrzałam na nią dziwnie i poszłam do łazienki poprawić włosy.
- Myśl jak chcesz, ale miłości nie wolno się sprzeciwiać.- rzuciła za mną, a ja zamknęłam za sobą drzwi.
Po kilkunastu minutach byłyśmy gotowe. Karolina wciąż nie mogła mi wybaczyć, że nie założyłam czegoś wyjątkowego i nie zrobiłam szałowego makijażu. Mi to zbytnio nie przeszkadzało. Udałyśmy się do pokoju chłopaków. Kiedy już podeszłyśmy do drzwi, byłam lekko zaskoczona, bo panowała tam cisza. Dotąd czytałam, że strasznie hałasują, a tu nagle to. Nie wierzyłam własnym uszom. Zapukałam i poczekałyśmy, aż otworzą. Wreszcie zza drzwi wyłonił się Liam i zaprosił nas do środka. Panował lekki półmrok, nikogo nie było. Wysłałam pytające spojrzenie Liamowi, a ten krzyknął tylko " już". Wtem zza kanapy i foteli wyskoczyła reszta chłopaków i rzucili w nas poduszkami. Chwyciłam jedną i uderzyłam Zayna, pamiętałam przy tym, żeby celować w brzuch, a nie we włosy, bo tego by mi nigdy nie wybaczył. Po kilkunastu minutach walki wszyscy osunęli się na łóżka i tak leżeliśmy chyba z 15 minut.
- Cześć tak właściwie.- powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie, a co jeżeli Karolina miała rację. Nie chcę mieć chłopaka, nie teraz kiedy jestem chora.
- Cześć, ładnie witacie gości.- odpowiedziałam.
- Tylko tych wyjątkowych.- dodał Louis. Wszyscy zaczęli się śmiać.
Zwlekliśmy się z łóżka.
- Może chcecie coś jeść?- spytał Niall. Chłopaki popatrzyli na niego dziwnie, przecież lubi jeść więc się zapytał. Mnie jakoś specjalnie to nie zdziwiło.
- Nie, dziękujemy.- odparła Karolina.
- Jeżeli wam proponuje to radziłbym się zgodzić, nie często to się zdarza.- powiedział Liam, a Niall dziwnie na niego spojrzał.
- Właściwie to wogóle. Widać, że macie u niego względy. - zaśmiał się Harry.
- Przecież mówiłem, że są wyjątkowe. - dorzucił Louis i wszyscy znowu zaczęli się śmiać.
- Mimo wszystko wam przyniosę...
- ...A potem sam to zjesz.- powiedział Harry i zaczął się śmiać.
Ponowną falę śmiechu przerwał Zayn.
- To może pogramy w butelkę na pytanie lub wyzwanie?
- Ja kręcę pierwszy- rzucił się na butelkę Harry.
Wypadło na Karolinę.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Hmm... pomyślmy... pocałuj Louisa.- Karolina się zaczerwieniła, a Louis zatarł ręce. Podeszła do niego i cmoknęła go w usta.
- Ejjj, nie ma tak. Tak całują się dzieci w przedszkolu, masz go pocałować dłużej- oznajmił Loczek.
Karolina ponownie wstała i pocałowała Louisa tym razem dłużej, niż poprzednio. Była zarumieniona, ale czułam, że w głębi serca jest zadowolona. Zanim tu przyjechałyśmy była w nim szaleńczo zakochana, ale nie wiem jak jest teraz. Zaczęła kręcić wypadło na Nialla.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
- Ile najdłużej wytrzymałeś bez jedzenia?
- Yyyy... 3 godziny.
Znowu wszyscy zaczęli się śmiać. Niall zakręcił i o zgrozo wypadło na mnie.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
- Hmmm... jaka jest twoja największa tajemnica?
Czułam jak krople potu spłynęły mi po czole, dobrze, że się nie pomalowałam. Miałam im powiedzieć, że jestem umierająca i popsuć zabawę?! Co to to nie. Karolina chyba wyczuła moje obawy i spojrzała na mnie niepewnie.
- Nie wiem, mam dużo. Kiedyś jakiś sąsiad przyłapał mnie na paleniu, groził, że zadzwoni do szkoły i mnie z niej wyrzucą.- powiedziałam wreszcie.
- No no, widzę, że wiele nas łączy.- uśmiechnął się Zayn.
- Nie, ja już nie palę.- zmieszałam się.
- Oj, coś nie umiesz kłamać.
Właśnie to robiłam, oszukiwałam ich i szło mi całkiem nieźle, ale nie mogłam im powiedzieć.
- Widzę, że mamy do czynienia z bad girls.- zaśmiał się Harry.
Uderzyłam go w brzuch łokciem.
- Bolało!
- Bo miało!- na co wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem, a Loczek przytulił się do Louisa. Zakręciłam i wypadło na Liama.
- Pytanie czy wyzwanie.
- Wyzwanie.
- Ok, idź do kuchni, zrób sobie wielką kanapkę i zjedz ją na oczach Nialla.
- Ranisz mnie. - powiedział Niall.
- No niestety, taka już jestem- zaczęłam się śmiać.
Liam zjadł kanapkę, zakręcił i wypadł na Harry'ego.
- Pytanie czy wyzwanie.
- No jasne, że wyzwanie.
- Hmmm... pocałuj najdłużej jak potrafisz Anię.- czułam, że przypominam buraka.
- Ok, ale przygotuj się, bo całuję naprawdę nieźle i .... długo.- powiedział Harry.
- No, dawaj lowelasie- zaczęłam się śmiać.
Zanim ich poznałam marzyłam tylko o tym, ale w rzeczywistości nie chciałam ich zranić, a szczególnie jego. Podszedł do mnie, posadził mnie na swoich kolanach, a ja nogami oplotłam go w pasie i złapałam za szyję. Nagle nasze usta się spotkały i już wiedziałam, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie.
czwartek, 15 marca 2012
ROZDZIAŁ DRUGI
Oczywiście dali świetny koncert, jakby mogło być inaczej. Byłam wściekła na samą siebie, że nie bawiłam się tylko stałam. Louis pewnie pomyślał, że jestem jakaś głupia, ale mnie totalnie zamurowało, a jak pomyślałam, że za chwilkę się z nimi spotkam ogarnęła mnie rozpacz. To głupie, ale ja najzwyczajniej się bałam, że nic nie powiem. Tymbardziej, że moim ojczystym językiem jest polski. W tej chwili podziękowałam w myślach rodzicom, którzy na siłę wypychali mnie na dodatkowe lekcje angielskiego. Zachowywałam się dziwnie, na moim miejscu chciałaby się znaleźć każda dziewczyna będąca na tym koncercie, a ja narzekam. Coś jest ze mną nie tak. Cały czas patrzyłam się na scenę, śpiewali kolejne piosenki, a ja nic. Wtedy zaczął śpiewać Zayn, ach.... te jego włosy, lekko się rozmarzyłam, ale nagle zobaczyłam jak Louis mówi coś Harry'emu, a ten spogląda na mnie. Wow. Przebiegło mi przez myśl, że może oni nie patrzą na mnie tylko na kogoś innego, ale porozglądałam się i na moje nieszczęście to zauważyli. Byłam pewna, że w tej chwili przypominam buraka. Ale co mi tam i tak mieli mnie za totalną idiotkę, przyjść na koncert i stać tylko uśmiechając się?! To mogłam zrobić tylko ja. Potem leciała tylko melodia, a co niektórzy popijali wodę. Wtedy znowu Louis powiedział coś Zaynowi. No fajnie dosyć, że zapłaciłam za bilet to jeszcze będą mnie publicznie obgadywać, po prostu świetnie!
- Co ci jest, nie śpiewasz, nie tańczysz, przecież znasz słowa wszystkich piosenek na pamięć.- odezwała się Karolina.
A ona znowu o tym śpiewaniu. Czy tylko ja widziałam, że tu co chwilę spoglądają?
- Wiesz, nie wiem, jestem chyba zbyt zestresowana spotkaniem z nimi.- wydukałam, po czym Karolina znowu zaczęła śpiewać mi do ucha. Chciałam, żeby to się już skończyło. Moje modły zostały wysłuchane, oczywiście to nie zależało tylko ode mnie, chłopakom już piosenki się skończyły. Pożegnali się i zeszli ze sceny. Poczekałyśmy, aż wyjdzie tłum, nie chciałyśmy się połamać, nie dzisiaj. Zaczepiłam tylko jakiegoś ochroniarza i spytałam gdzie mamy się z nimi spotkać. Na początku nie chciał nam powiedzieć, ale pokazałyśmy mu bilety do garderoby. Zaprowadził nas na jakiś korytarz i kazał czekać, ponieważ "jak chłopcy będą gotowi to sami przyjdą". Ok, no to czekamy. Wspominałam już, że zawsze się spóźniają? To było pytanie retoryczne. Siedziałyśmy tam na ziemi, bo oczywiście żadnych krzeseł nie było, czekając, aż wreszcie się pojawią. Zmusiłam Karolinę, żeby nic nie mówiła o mojej chorobie. Byłam trochę niecierpliwa, ale cóż, jak mus to mus. Nareszcie wyszli, wyglądali bosko, te ich uśmiechy i ..... włosy. Wow. Na szczęście to oni zaczęli mówić.
- Hej, jestem Harry- powiedział i uśmiechnął się tak jak zawsze.
- Wiem, to znaczy, jestem Ania, a to Karolina.- wskazałam na koleżankę i uśmiechnęłam się. Wysłała mi dziękczynne spojrzenie, bo sama nie była w stanie nic powiedzieć. Ja na szczęście w porę się opanowałam, przecież za kogo oni by nas wzięli. Po mojej wypowiedzi wszyscy się zaśmiali. Następnie reszta zespołu nam się przedstawiła, byli tak samo przyjaźni jak w telewizji, chociaż to może dlatego, że wogóle nas nie znali.
- Przepraszamy, że tak długo musiałyście czekać, ale Zayn musiał poprawić włosy, a Niall zjeść choć jedną kanapkę.- powiedział Liam.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, kocham ich! Zaprosili nas do swojej garderoby i długo rozmawialiśmy. Zastanawiało mnie tylko to dlaczego Louis nie uśmiecha się tak jak ze sceny, to tylko potwierdziło, że to nie na mnie się tak patrzyli.
- Mogę cię o coś zapytać?- spytał Louis.
- Jasne.
- Czemu na koncercie nie bawiłaś się tak jak inni? Nie byłaś do nas przekonana?
Czyli to jednak na mnie patrzyli!? Co ja mam mu odpowiedzieć? Że byłam tak zestresowana spotkaniem z nimi!? Nie.
- Szczerze mówiąc to sama nie wiem. Tyle czekałam, aż was spotkam,a tu nagle nie mogłam nawet się ruszyć z miejsca. Pewnie weźniecie mnie za idiotkę, ale nie wiem co mi się stało.
- Wiesz, do pisków już się przyzwyczailiśmy, a do takiego zachowania jeszcze nie.- powiedział.
- hehe- uśmiechnęłam się, bo zupełnie nie wiedziałąm co powiedzieć i chyba dałam to po sobie znać.
- No, muszę przyznać, że jesteś wyjątkową fanką.- powiedział Louis,a Karolina odrząknęła.
- Obie jesteście.- dodał i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Weź nie podrywaj Ani, przecież masz dziewczynę.- rzuciła Karolina i już myślałam, że wydłubie jej oczy. Widać było, że Louis lekko się zmieszał.
- No właściwie to już nie mam. Rozstałem się z Eleanor.- powiedział.
Nastąpiła martwa cisza. Nikt nie chciał zaczynać rozmowy. Wreszcie zaczął coś paplać Niall, jak kiedyś fanka kupiła mu kebaba. Nareszcie odezwał się Louis i zaczął nawijać o koncertach i byciu sławnym. Widać było, że mu przeszło. Podobno kiedyś paparazzi, żeby zrobić im zdjęcie w domu wszedł na drzewo, a kiedy został zauważony z niego spadł. Potem odwiedzili go w szpitalu i zgodzili się, żeby biedak zrobił im zdjęcie. Nasze spotkanie powoli dobiegało końca, nie chciałam się z nimi rozstawać, ale to było nieuniknione. Całe wakacje zamierzali spędzić w Londynie więc umówiliśmy się na jutro do kina. Zaproponowali, że odwiozą nas do hotelu, więc chętnie się zgodziłyśmy. Oczywiście zanim wsiedliśmy odbyła się kłótnia pt." Kto koło kogo siedzi". Czasami zachowywali się jak dzieci, ale i tak bardzo ich polubiłam. Kiedy wszyscy się kłócili, ja podałam kierowcy nasz adres. Nareszcie doszło do porozumienia i ja siedziałam obok Harry'ego i Louis'a. Całą drogę wszyscy się przekomarzali, zrobiliśmy kilka zdjęć i wrzuciliśmy na Twittera. Oczywiście zaraz na profilach chłopaków pojawiły się setki komentarzy skąd się znamy, ale powiedzieli, że odpiszą później.
Wreszcie dojechaliśmy pod hotel.
- Proszę pana, najpierw mieliśmy odwieźć dziewczyny.- powiedział Zayn.
- Ale to jest właśnie nasz hotel.- oznajmiłam, na co chłopaki wybuchnęli śmiechem.
- W takim razie mieszkamy w tym samym hotelu.- uśmiechnął się Niall.
Znowu wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, teraz już wiem o kim tak zawzięcie dyskutowały pokojówki. Pokoje mieliśmy na dwóch innych piętrach, ale nam nie przeszkadzało to w odwiedzaniu się.
- To co za 15 minut u nas?- zaproponował Harry.
- Za pół godziny, przecież nie zdążę się uczesać.- dodał Zayn i zaczął się śmiać.
Nie znałam ich długo, ale mieli niesamowite poczucie humoru, przy nich naprawdę czułam się swobodnie.Wszystkie moje obawy zniknęły.
- Ok, za pół godziny u was.- powiedziałam po czym odeszłyśmy do naszego pokoju. Zmęczone, ale tez szczęśliwe, że ten dzień nie dobiegł jeszcze końca.
- Co ci jest, nie śpiewasz, nie tańczysz, przecież znasz słowa wszystkich piosenek na pamięć.- odezwała się Karolina.
A ona znowu o tym śpiewaniu. Czy tylko ja widziałam, że tu co chwilę spoglądają?
- Wiesz, nie wiem, jestem chyba zbyt zestresowana spotkaniem z nimi.- wydukałam, po czym Karolina znowu zaczęła śpiewać mi do ucha. Chciałam, żeby to się już skończyło. Moje modły zostały wysłuchane, oczywiście to nie zależało tylko ode mnie, chłopakom już piosenki się skończyły. Pożegnali się i zeszli ze sceny. Poczekałyśmy, aż wyjdzie tłum, nie chciałyśmy się połamać, nie dzisiaj. Zaczepiłam tylko jakiegoś ochroniarza i spytałam gdzie mamy się z nimi spotkać. Na początku nie chciał nam powiedzieć, ale pokazałyśmy mu bilety do garderoby. Zaprowadził nas na jakiś korytarz i kazał czekać, ponieważ "jak chłopcy będą gotowi to sami przyjdą". Ok, no to czekamy. Wspominałam już, że zawsze się spóźniają? To było pytanie retoryczne. Siedziałyśmy tam na ziemi, bo oczywiście żadnych krzeseł nie było, czekając, aż wreszcie się pojawią. Zmusiłam Karolinę, żeby nic nie mówiła o mojej chorobie. Byłam trochę niecierpliwa, ale cóż, jak mus to mus. Nareszcie wyszli, wyglądali bosko, te ich uśmiechy i ..... włosy. Wow. Na szczęście to oni zaczęli mówić.
- Hej, jestem Harry- powiedział i uśmiechnął się tak jak zawsze.
- Wiem, to znaczy, jestem Ania, a to Karolina.- wskazałam na koleżankę i uśmiechnęłam się. Wysłała mi dziękczynne spojrzenie, bo sama nie była w stanie nic powiedzieć. Ja na szczęście w porę się opanowałam, przecież za kogo oni by nas wzięli. Po mojej wypowiedzi wszyscy się zaśmiali. Następnie reszta zespołu nam się przedstawiła, byli tak samo przyjaźni jak w telewizji, chociaż to może dlatego, że wogóle nas nie znali.
- Przepraszamy, że tak długo musiałyście czekać, ale Zayn musiał poprawić włosy, a Niall zjeść choć jedną kanapkę.- powiedział Liam.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, kocham ich! Zaprosili nas do swojej garderoby i długo rozmawialiśmy. Zastanawiało mnie tylko to dlaczego Louis nie uśmiecha się tak jak ze sceny, to tylko potwierdziło, że to nie na mnie się tak patrzyli.
- Mogę cię o coś zapytać?- spytał Louis.
- Jasne.
- Czemu na koncercie nie bawiłaś się tak jak inni? Nie byłaś do nas przekonana?
Czyli to jednak na mnie patrzyli!? Co ja mam mu odpowiedzieć? Że byłam tak zestresowana spotkaniem z nimi!? Nie.
- Szczerze mówiąc to sama nie wiem. Tyle czekałam, aż was spotkam,a tu nagle nie mogłam nawet się ruszyć z miejsca. Pewnie weźniecie mnie za idiotkę, ale nie wiem co mi się stało.
- Wiesz, do pisków już się przyzwyczailiśmy, a do takiego zachowania jeszcze nie.- powiedział.
- hehe- uśmiechnęłam się, bo zupełnie nie wiedziałąm co powiedzieć i chyba dałam to po sobie znać.
- No, muszę przyznać, że jesteś wyjątkową fanką.- powiedział Louis,a Karolina odrząknęła.
- Obie jesteście.- dodał i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Weź nie podrywaj Ani, przecież masz dziewczynę.- rzuciła Karolina i już myślałam, że wydłubie jej oczy. Widać było, że Louis lekko się zmieszał.
- No właściwie to już nie mam. Rozstałem się z Eleanor.- powiedział.
Nastąpiła martwa cisza. Nikt nie chciał zaczynać rozmowy. Wreszcie zaczął coś paplać Niall, jak kiedyś fanka kupiła mu kebaba. Nareszcie odezwał się Louis i zaczął nawijać o koncertach i byciu sławnym. Widać było, że mu przeszło. Podobno kiedyś paparazzi, żeby zrobić im zdjęcie w domu wszedł na drzewo, a kiedy został zauważony z niego spadł. Potem odwiedzili go w szpitalu i zgodzili się, żeby biedak zrobił im zdjęcie. Nasze spotkanie powoli dobiegało końca, nie chciałam się z nimi rozstawać, ale to było nieuniknione. Całe wakacje zamierzali spędzić w Londynie więc umówiliśmy się na jutro do kina. Zaproponowali, że odwiozą nas do hotelu, więc chętnie się zgodziłyśmy. Oczywiście zanim wsiedliśmy odbyła się kłótnia pt." Kto koło kogo siedzi". Czasami zachowywali się jak dzieci, ale i tak bardzo ich polubiłam. Kiedy wszyscy się kłócili, ja podałam kierowcy nasz adres. Nareszcie doszło do porozumienia i ja siedziałam obok Harry'ego i Louis'a. Całą drogę wszyscy się przekomarzali, zrobiliśmy kilka zdjęć i wrzuciliśmy na Twittera. Oczywiście zaraz na profilach chłopaków pojawiły się setki komentarzy skąd się znamy, ale powiedzieli, że odpiszą później.
Wreszcie dojechaliśmy pod hotel.
- Proszę pana, najpierw mieliśmy odwieźć dziewczyny.- powiedział Zayn.
- Ale to jest właśnie nasz hotel.- oznajmiłam, na co chłopaki wybuchnęli śmiechem.
- W takim razie mieszkamy w tym samym hotelu.- uśmiechnął się Niall.
Znowu wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, teraz już wiem o kim tak zawzięcie dyskutowały pokojówki. Pokoje mieliśmy na dwóch innych piętrach, ale nam nie przeszkadzało to w odwiedzaniu się.
- To co za 15 minut u nas?- zaproponował Harry.
- Za pół godziny, przecież nie zdążę się uczesać.- dodał Zayn i zaczął się śmiać.
Nie znałam ich długo, ale mieli niesamowite poczucie humoru, przy nich naprawdę czułam się swobodnie.Wszystkie moje obawy zniknęły.
- Ok, za pół godziny u was.- powiedziałam po czym odeszłyśmy do naszego pokoju. Zmęczone, ale tez szczęśliwe, że ten dzień nie dobiegł jeszcze końca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)