- Gdzie my idziemy?- spytałam.
- Za chwilę się dowiesz. Właściwie powinienem zastawić ci oczy, ale to nie ma sensu. Nie zamierzam nieść cię na rękach.- Harry zaczął się śmiać.
- Ejjj.- uderzyłam go w brzuch.
- Bolało!
- Bo miało!
- Chodź już lepiej.
- No idę przecież.
Szliśmy po jakiś schodach. Chociaż nie. Nie po jakiś schodach tylko po "milionach" schodków. Miałam już dość. Powoli łapałam każdy oddech. Harry to zauważył.
- Coś kondycji nie masz.- zaczął się śmiać.
- A niby ty masz, sam już dyszysz.
- Jeszcze tylko chwila.
- Mam nadzieję.
- Boisz się o swoje zdrowie?
- Chyba o twoje.
Wreszcie doszliśmy.
- Zamknij oczy.- powiedział do mnie przed ciemnymi drzwiami.
Zamknęłam, a on złapał mnie za rękę. Po chwili nacisnął klamkę i pociągnął za sobą.
Przeszliśmy przez próg i zaprowadził mnie kilka metrów dalej. Wciąż miałam zamknięte oczy, stanął za mną. Czułam na karku jego ciepły oddech, to takie przyjemne uczucie.
- Możesz otworzyć.- wyszeptał.
Otworzyłam i to co zobaczyła totalnie mnie zamurowało. Byliśmy na..... dachu. Nie wiedziałam, że jest taki romantyczny. Naprawdę mnie zaskoczył. Staliśmy tuż przy pochmurnym niebie. Na budynkach paliły się już lampki, jakiś samolot właśnie startował. To był piękny widok.
- I jak?- spytał.
- To... to... to jest takie piękne. Nie wiem co powiedzieć.
Uśmiechnął się tylko.
- Czyli niespodzianka się udała?- zapytał po chwili.
- O tak. Prawdę mówiąc w pierwszej chwili myślałam, że na poważnie chcesz zrobić to ognisko na dachu.
- Hehe, nie w ostatniej chwili się rozmyśliłem.
Jejku, jak on ładnie się wtedy uśmiechał....
- Czułem, że możesz być zawiedziona, więc przygotowałem to.- odwrócił mnie i pokazał na... stolik.
- Wow. Kolacja w chmurach....
- Hehe. Miałem tylko nadzieję, że niebo będzie jaśniejsze, a tak jest tutaj ciemno. Pewnie będzie padać.
- Nie przejmuj się. Mamy podwójną kolację, w chmurach i przy świecach.
- Widzisz, ja zawsze umiem zrobić tak, żeby wyszło to na moją korzyść.
- Oczywiście.- uśmiechnęłam się.
Podeszliśmy do stolika.
- Pamiętasz jak skarżyłaś się, że zrobiłem dla ciebie tylko naleśniki?
- Ale to było w żartach. Nie wiedziałam, że przyrządzisz całą kolację.
- Lubię zaskakiwać- poruszył brwiami.
Jedliśmy i śmialiśmy się jednocześnie. Opowiadał mi przeróżne historie, te dziwne, śmieszne i zaskakujące. Wreszcie zjedliśmy. O dziwo postarał się nawet o ławkę. Jak widać nie doceniałam wcześniej jego możliwości. Zrobiło się chłodno, zauważył, że jest mi zimno. Zdjął marynarkę i założył na ramiona.
- Nie trzeba, teraz tobie będzie zimno.
- Przecież widzę jak się trzęsiesz. Mi zimno nie będzie, liczę na to, że się do mnie przytulisz.- zaśmiał się.
Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w jego tors. Biło od niego takie ciepło.... Patrzyliśmy jak po niebie wędrują ciemne chmury. Zastanawialiśmy się co każda z nich przypomina. Niestety przerwał to deszcz. Harry szybko wstał i podał mi rękę. Zaczęliśmy uciekać, po chwili jednak się zatrzymałam.
- Czemu nie idziesz?- spytał zaskoczony.
- Nie potrzebnie uciekamy. Nie jesteśmy z cukru.
Nic nie odpowiedział tylko zbliżył się do mnie i wystawił rząd białych zębów. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę i patrzyliśmy sobie w oczy.
- Wiesz, że ja nigdy nie całowałem się w deszczu?- powiedział.
- Jak chcesz możemy to nadrobić.
Musnęłam delikatnie jego usta, poczułam, że się uśmiecha. Były takie ciepłe i miękkie. Po prostu marzenie. Złapał mnie w talii, w jego oczach ujrzałam pożądanie. Szybko udaliśmy się w stronę schodów. Na dół szło się o wiele łatwiej. Wreszcie wpadliśmy do pokoju, cali mokrzy.
- Gdzie wy żeście byli?- spytał z zatroskaną miną Liam. Widać było, że troszczył się o nasze zdrowie. Nic nie odpowiedzieliśmy tylko tajemniczo się uśmiechnęliśmy. Oczywiście Liam kazał nam ściągnąć mokre ubrania i przykryć się kocem. Harry coś tam marudził pod nosem, ale wiem, że doceniał pomoc przyjaciela. Louis zrobił nam gorącą czekoladę. I tak siedzieliśmy przed telewizorem. Dzisiaj już nawet nie przeszkadzał mi wybrany przez chłopaków film. Mniej więcej w połowie Louis pociągnął Karolinę do swojej sypialni, gdybyście widzieli uśmiech Zayn'a. Bezcenne. Mimowolnie też to zrobiłam. Za chwilę niemal błagalnym wzrokiem spojrzał na mnie Harry. Zayn to zauważył i wybuchnął śmiechem.
- O co wam chodzi?- spytał mój chłopak.
- O nic, chodź idziemy.- pociągnęłam go za sobą.
Weszliśmy do sypialni Harry'ego. Przyciemnił światła na co zaczęłam się potwornie śmiać.
- No co, robię nastrój.
Podszedł do mnie i zaczął delikatnie całować moje usta. Nie ominął choćby jednego milimetra ich powierzchni. Zrzuciłam obydwa koce, którymi byliśmy okryci. Mieliśmy na sobie tylko bieliznę. Powoli zbliżaliśmy się w stronę łóżka, na które po chwili opadliśmy. Całował każdy kawałek mojego ciała, w jego oczach widać był pożądanie. Zwinnym ruchem pozbyliśmy się swojej bielizny. W pewnym momencie poczułam lekki ból, cicho jęknęłam. Harry wykonywał regularne ruchy w przód i tył, dyszał, ale też się cieszył. Ze mną było identycznie. Nagle poczułam taką niebywałą rozkosz, Harry opadł obok mnie zmęczony. Było już po wszystkim. Czułam jak się uśmiecha, dzisiaj był zupełnie inny, niż zawsze, taki....romantyczny i delikatny. Jednym słowem cudowny.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Dzisiaj nie napiszę, że rozdział mi się nie podoba, ale tylko dlatego, że koleżanki mi nie pozwoliły. Obiecałam też, że zadedykuję ten rozdział Dominice B. Proszę. Jak widzicie napisałam tą "scenę erotyczną", ale nie jestem do niej przekonana, nie specjalizuję się w tego typu opowieściach, ale to już mówiłam, więc nie będę was przynudzać. Zrobiłam wszystko, żeby było dobrze, a efekt oceńcie w komentarzach, których mam nadzieję, że będzie coraz więcej. Ostatnio jestem dosyć leniwa, a one są dla mnie motywacją. W kolejnym rozdziale opiszę wyjazd dziewczyn. Postaram się, żeby było wzruszające. Tradycyjnie podaję swój email (ania2965052@wp.pl) w razie jakichkolwiek pytań. Odpowiem na wszystkie.
Ps. Ostatnio dowiedziałam się, że te rybki, które mam po prawej stronie da się karmić. Jeżeli chcecie się trochę pobawić to poklikajcie na nie. Pa:)
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
czwartek, 12 kwietnia 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY część 2
Film się wreszcie skończył. No nareszcie. Odkąd tu przyjechałam, albo moja psychika się wyostrzyła, albo po prostu oglądamy beznadziejne horrory. Chyba to drugie... Muszę przyznać, że to moje najlepsze wakacje, żal mi wyjeżdżać, ale muszę. No cóż...choroba nie wybiera. Chłopaki obiecali dzisiaj coś o sobie opowiedzieć. Chodzę z Harry'm, a tak właściwie słabo go znam. Trzeba to zmienić.
- To co, zaczynamy ten "wieczorek zapoznawczy"?- spytał z uśmiechem Louis.
- Jasne. Przyniosę tylko coś do jedzenia.- odpowiedział jak zwykle chętny do zjedzenia czegoś Niall.
Za chwilę przyniósł wszystko bez czego nie mógłby przeżyć kolejnych kilkudziesięciu minut. Od razu spojrzałam z pożądaniem na półmisek pomarańczy. Odruchowo sięgnęłam po jednego, nie byłam jedyna. Harry zrobił to samo.
- Lubisz?- spytałam go.
- Lubię? Ja je kocham, mógłbym je ciągle jeść.- odpowiedział.
- To zupełnie tak jak ja.
- Lubię jeszcze kukurydzę, kuchnię meksykańską, żelki no i oczywiście Twixy.- poruszył brwiami.
- Ja wprost uwielbiam Tacos, które przygotowuje Harry. To jest pyszne w jego wykonaniu. Nie mógłbym żyć też bez marchewek, ale o tym już wiecie.- dorzucił Louis.
- Nie wiedziałam, że z ciebie taki kucharz. Jedyne co mi przyrządziłeś to były naleśniki.- uśmiechnęłam się do Harry'ego.
- Ale musisz przyznać, że były pyszne.- odpowiedział ze śmiechem.
- Wyjątkowe. A wy co lubicie?- zwróciłam się do reszty.
- Ja nie mógłbym żyć bez kurczaka.- powiedział Zayn.
- Ja tak mam ze spaghetti.- odpowiedział Liam.
- A ty Niall?- spytałam.
- Po co go się pytasz, on i tak zje wszystko.- powiedział za niego Harry.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, Niall też. O mało co nie wypluł żelki, którą jadł. Oni byli świetni, tak fajnie się z nimi gadało.
- A pamiętasz jak ściągnąłem ci spodnie przed fanami?- spytał Louis Niall'a.
- Nigdy tego nie zapomnę. Było mi tak strasznie wstyd. Dodatkowo boję się małych pomieszczeń, jestem leworęczny, nie lubię królików, ptaków i kiedy dziewczyna wstydzi się przy mnie jeść.- opowiedział Niall.
- Nie przejmuj się. Odkąd zatrzasnąłem się w windzie na 3 godziny boję się nią jeździć. Wogóle od najmłodszych lat miałem pecha. Kiedyś kopnął mnie koń, a jeszcze kiedyś indziej gonił mnie kozioł. A teraz? Też za dobrze nie jest. Podczas jednego z występów w X- Factor poślizgnąłem się na kawałku ciasta. Nie wiem skąd się tam to wzięło. Z kolei na koncercie dostałem tamponem w twarz. I kto tu ma większego pecha?- Harry cały czas mówił o tym z uśmiechem- Dodatkowo nie lubię majonezu, oliwek, buraków i .... białych samochodów. Czasem, żeby jakaś fanka się odczepiła mówię jej, że jestem gejem. Mógłbym spać cały czas i grać w Fife. Umiem żonglować, lubię koty i grę w badmingtona. To chyba wszystko. Aaaa.... kiedyś chłopaki wylali na mnie 4 wiadra zimnej wody jako żart urodzinowy.
Kiedy to opowiadał cały czas się śmialiśmy. Miał naprawdę fajne wspomnienia.
- To teraz ja- "zgłosił się" Louis.- Moje życie wyglądało zupełnie normalnie dopóki ich nie poznałem.- wskazał na chłopaków- Byłbym spokojnym chłopcem gdyby nie oni.- wszyscy zanosili się od śmiechu.- A więc tak... w skarpetkach chodzę tylko w awaryjnych sytuacjach, lubię za to czapki i kolorowe spodnie. Jak wiecie już od dawna jestem z Harry'm, nazywamy się Larry Stylinson.- puścił oczko.
- Czytałam o tym w gazetach.- wtrąciła Karolina.
- Tak, tak, ale zakochaliśmy się w naszych "wyjątkowych fankach" i musieliśmy zakończyć nasz związek.- cały czas próbował udawać poważnego, ale nie zawsze to mu wychodziło.- Poza tym umiem grać na fortepianie, mam młodsze siostry bliźniaczki i kocham Nowy Jork. A Harry'ego poznałem w toalecie, zrobiłem sobie z nim zdjęcie, bo wiedziałem, że będzie kiedyś sławny. To chyba wszystko.
- Nie wiedziałam, że grasz na fortepianie.-powiedziałam.
- No to już wiesz.
- Zayn?
- Moje życie ciekawe zbyt nie jest. Mam trzy siostry. Wyrzucili mnie kiedyś ze szkoły, w wieku 6 lat wywaliłem prze okno telewizor, jestem muzułmaninem i się tego nie wstydzę. Lubię dbać o włosy i jestem uzależniony od papierosów. Postanowiłem sobie jednak, że rzucę. Zanim poznałem chłopaków pisałem piosenki i wiersze. Kiedyś zjadłem ostatniego chipsa i Niall chciał mnie ugryźć. Lubię brunetki, gdybym nie śpiewał uczyłbym chyba angielskiego. Jedno ucho przebijałem 7 razy. Lubię też kiedy dziewczyna nosi czapkę. Boję się wody, wysokości i ciemności. Kiedy całowałem się z dziewczyna po raz pierwszy musiałem stanąć na cegle, bo byłem zbyt niski. I to tyle...
- To ma być nudne życie? Jeżeli tak, to ja mam mega nudne.- powiedziałam.
- Właśnie, opowiedz coś o sobie.
- Za chwilę, został jeszcze Liam.
- Ok, pospieszę się. Boję się łyżek, mam chyba lęk wysokości, ale chcę skoczyć ze spadochronem. We Francji jakaś fanka ukradła mi buta, ale potem oddała. Zrobiła sobie z nim tylko zdjęcie.- zaczęliśmy się śmiać.- Gdy byłem mały poważnie chorowałem, potrzebowałem 32 zastrzyków dziennie, żeby przeżyć, mam jedną nerkę. Jednak udało mi się pokonać chorobę, choć lekarze nie dawali mi zbyt dużych szans.- rozumiem go, tylko mi nie dawają żadnych- Lubię koszykówkę, pocałunki w szyję i swoje żółwie, którymi podczas trasy opiekuje się Danielle. To na tyle... Powiedz lepiej coś o sobie.- zakończył Liam.
Właśnie tego momentu bałam się najbardziej.
- Uwierzcie mam najnudniejsze życie z was wszystkich. Nie jestem gwiazdą, nie mam fanów...
- ...czyżby?- wtrącił Louis- Kiedy ostatnio byłaś ze mną w sklepie jakaś fanka chciała od ciebie autograf.- wszyscy wytrzeszczyli oczy ze zdumienia.
- Tak, ale jej nie dałam. Wracając do mnie, lubię pomarańcze, pizze i piłkę nożną. Kiedyś ją trenowałam, ale już tego nie robię. Nie lubię papug i fałszywych osób. Oczywiście moim ulubionym zespołem jest One Direction. Mam starszego brata, który ciągle mnie wkurza, ale lubię jego dziewczynę. Rodzice dużo pracują, ale znajdują dla mnie czas. Chodzę w Polsce do liceum i to chyba wszystko.... Mówiłam, że mam nudne życie.- skończyłam.
Nie powiedziałam nic o chorobie, o moich wyprawach po całym świecie z nadzieją na ratunek. Nie umiałam i nie chciałam. Chwilę później zaczęła Karolina, nie słuchałam jej, ponieważ zadzwoniła do mnie mama, więc wyszłam na korytarz.
- Dzwonię, żeby przypomnieć ci, że jutro wracasz.
- Nie bój się, pamiętam.
- I jak mijają ci wakacje?
- Świetnie, ale opowiem ci wszystko w domu.
- Ok, tata cię pozdrawia.
- Dzięki, pozdrów go ode mnie.
- Zadzwonię później, bo mam drugi telefon na linii.
- Ok, do zobaczenia w domu. Pa.
- Pa.
Wróciłam do pokoju, wszyscy się śmiali. Zaczęło się ściemniać. Przez okno było widać oświetlone budynki. Cieszyłam się, że nie mieszkamy na samym dole, wtedy nic byśmy nie widzieli.
- W takim razie zakład.- zaproponował Louis Harry'emu.
Nie wiedziałam o co chodzi, musieli coś uzgodnić jak mnie nie było.
- Zakład.- odpowiedział Harry.
- O co się założyliście?- spytałam.
- Harry mi nie wierzy, że wejdę w samych bokserkach na balkon tej staruszki z pokoju obok i zapytam czy ma pożyczyć prezerwatywę.- pożalił się Louis.
- I co, pójdziesz?
- No jasne.- po czym zdjął spodnie i bluzkę.
Przeskoczył przez balkon i już stał przed oknem starszej pani. Zapytał się jej, a ona zamiast odpowiedzieć zaciągnęła go do swojego pokoju. Chyba myślała, że z nią chce to zrobić. Wszyscy się śmialiśmy, zupełnie nie mogliśmy się powstrzymać. Wtedy do pokoju wszedł... Louis z pełną satysfakcji miną. Udało mu się. Babcia pożyczyła mu tą prezerwatywę. Tylko skąd ona ją miała? Nie wiem, wiem tylko, że Louis nie zawaha się przed niczym.
Dzień dobiegał już końca, przestaliśmy się śmiać i usiedliśmy na kanapie. Po chwili Harry złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
- Chodź, pokażę ci coś.- powiedział i wyszliśmy z pokoju.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami. Prawdę mówiąc nie podoba mi się, mam nadzieję, że z wami będzie inaczej. Tradycyjnie podaję swój email( ania296505@wp.pl) jakbyście mieli jakieś pytania lub sugestie. Kolejny rozdział za dwa lub trzy dni. A w nim... "scena erotyczna". Kilka osób chciało, więc napiszę, ale nie obiecuję nic rewelacyjnego. Nie specjalizuję się z tego typu opowieściach, ale się postaram. Tak więc do zobaczenia. Głosujcie też w nowej sondzie.
Ps. Liczę na komentarze. (możecie je też wysyłać na pocztę)
- To co, zaczynamy ten "wieczorek zapoznawczy"?- spytał z uśmiechem Louis.
- Jasne. Przyniosę tylko coś do jedzenia.- odpowiedział jak zwykle chętny do zjedzenia czegoś Niall.
Za chwilę przyniósł wszystko bez czego nie mógłby przeżyć kolejnych kilkudziesięciu minut. Od razu spojrzałam z pożądaniem na półmisek pomarańczy. Odruchowo sięgnęłam po jednego, nie byłam jedyna. Harry zrobił to samo.
- Lubisz?- spytałam go.
- Lubię? Ja je kocham, mógłbym je ciągle jeść.- odpowiedział.
- To zupełnie tak jak ja.
- Lubię jeszcze kukurydzę, kuchnię meksykańską, żelki no i oczywiście Twixy.- poruszył brwiami.
- Ja wprost uwielbiam Tacos, które przygotowuje Harry. To jest pyszne w jego wykonaniu. Nie mógłbym żyć też bez marchewek, ale o tym już wiecie.- dorzucił Louis.
- Nie wiedziałam, że z ciebie taki kucharz. Jedyne co mi przyrządziłeś to były naleśniki.- uśmiechnęłam się do Harry'ego.
- Ale musisz przyznać, że były pyszne.- odpowiedział ze śmiechem.
- Wyjątkowe. A wy co lubicie?- zwróciłam się do reszty.
- Ja nie mógłbym żyć bez kurczaka.- powiedział Zayn.
- Ja tak mam ze spaghetti.- odpowiedział Liam.
- A ty Niall?- spytałam.
- Po co go się pytasz, on i tak zje wszystko.- powiedział za niego Harry.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, Niall też. O mało co nie wypluł żelki, którą jadł. Oni byli świetni, tak fajnie się z nimi gadało.
- A pamiętasz jak ściągnąłem ci spodnie przed fanami?- spytał Louis Niall'a.
- Nigdy tego nie zapomnę. Było mi tak strasznie wstyd. Dodatkowo boję się małych pomieszczeń, jestem leworęczny, nie lubię królików, ptaków i kiedy dziewczyna wstydzi się przy mnie jeść.- opowiedział Niall.
- Nie przejmuj się. Odkąd zatrzasnąłem się w windzie na 3 godziny boję się nią jeździć. Wogóle od najmłodszych lat miałem pecha. Kiedyś kopnął mnie koń, a jeszcze kiedyś indziej gonił mnie kozioł. A teraz? Też za dobrze nie jest. Podczas jednego z występów w X- Factor poślizgnąłem się na kawałku ciasta. Nie wiem skąd się tam to wzięło. Z kolei na koncercie dostałem tamponem w twarz. I kto tu ma większego pecha?- Harry cały czas mówił o tym z uśmiechem- Dodatkowo nie lubię majonezu, oliwek, buraków i .... białych samochodów. Czasem, żeby jakaś fanka się odczepiła mówię jej, że jestem gejem. Mógłbym spać cały czas i grać w Fife. Umiem żonglować, lubię koty i grę w badmingtona. To chyba wszystko. Aaaa.... kiedyś chłopaki wylali na mnie 4 wiadra zimnej wody jako żart urodzinowy.
Kiedy to opowiadał cały czas się śmialiśmy. Miał naprawdę fajne wspomnienia.
- To teraz ja- "zgłosił się" Louis.- Moje życie wyglądało zupełnie normalnie dopóki ich nie poznałem.- wskazał na chłopaków- Byłbym spokojnym chłopcem gdyby nie oni.- wszyscy zanosili się od śmiechu.- A więc tak... w skarpetkach chodzę tylko w awaryjnych sytuacjach, lubię za to czapki i kolorowe spodnie. Jak wiecie już od dawna jestem z Harry'm, nazywamy się Larry Stylinson.- puścił oczko.
- Czytałam o tym w gazetach.- wtrąciła Karolina.
- Tak, tak, ale zakochaliśmy się w naszych "wyjątkowych fankach" i musieliśmy zakończyć nasz związek.- cały czas próbował udawać poważnego, ale nie zawsze to mu wychodziło.- Poza tym umiem grać na fortepianie, mam młodsze siostry bliźniaczki i kocham Nowy Jork. A Harry'ego poznałem w toalecie, zrobiłem sobie z nim zdjęcie, bo wiedziałem, że będzie kiedyś sławny. To chyba wszystko.
- Nie wiedziałam, że grasz na fortepianie.-powiedziałam.
- No to już wiesz.
- Zayn?
- Moje życie ciekawe zbyt nie jest. Mam trzy siostry. Wyrzucili mnie kiedyś ze szkoły, w wieku 6 lat wywaliłem prze okno telewizor, jestem muzułmaninem i się tego nie wstydzę. Lubię dbać o włosy i jestem uzależniony od papierosów. Postanowiłem sobie jednak, że rzucę. Zanim poznałem chłopaków pisałem piosenki i wiersze. Kiedyś zjadłem ostatniego chipsa i Niall chciał mnie ugryźć. Lubię brunetki, gdybym nie śpiewał uczyłbym chyba angielskiego. Jedno ucho przebijałem 7 razy. Lubię też kiedy dziewczyna nosi czapkę. Boję się wody, wysokości i ciemności. Kiedy całowałem się z dziewczyna po raz pierwszy musiałem stanąć na cegle, bo byłem zbyt niski. I to tyle...
- To ma być nudne życie? Jeżeli tak, to ja mam mega nudne.- powiedziałam.
- Właśnie, opowiedz coś o sobie.
- Za chwilę, został jeszcze Liam.
- Ok, pospieszę się. Boję się łyżek, mam chyba lęk wysokości, ale chcę skoczyć ze spadochronem. We Francji jakaś fanka ukradła mi buta, ale potem oddała. Zrobiła sobie z nim tylko zdjęcie.- zaczęliśmy się śmiać.- Gdy byłem mały poważnie chorowałem, potrzebowałem 32 zastrzyków dziennie, żeby przeżyć, mam jedną nerkę. Jednak udało mi się pokonać chorobę, choć lekarze nie dawali mi zbyt dużych szans.- rozumiem go, tylko mi nie dawają żadnych- Lubię koszykówkę, pocałunki w szyję i swoje żółwie, którymi podczas trasy opiekuje się Danielle. To na tyle... Powiedz lepiej coś o sobie.- zakończył Liam.
Właśnie tego momentu bałam się najbardziej.
- Uwierzcie mam najnudniejsze życie z was wszystkich. Nie jestem gwiazdą, nie mam fanów...
- ...czyżby?- wtrącił Louis- Kiedy ostatnio byłaś ze mną w sklepie jakaś fanka chciała od ciebie autograf.- wszyscy wytrzeszczyli oczy ze zdumienia.
- Tak, ale jej nie dałam. Wracając do mnie, lubię pomarańcze, pizze i piłkę nożną. Kiedyś ją trenowałam, ale już tego nie robię. Nie lubię papug i fałszywych osób. Oczywiście moim ulubionym zespołem jest One Direction. Mam starszego brata, który ciągle mnie wkurza, ale lubię jego dziewczynę. Rodzice dużo pracują, ale znajdują dla mnie czas. Chodzę w Polsce do liceum i to chyba wszystko.... Mówiłam, że mam nudne życie.- skończyłam.
Nie powiedziałam nic o chorobie, o moich wyprawach po całym świecie z nadzieją na ratunek. Nie umiałam i nie chciałam. Chwilę później zaczęła Karolina, nie słuchałam jej, ponieważ zadzwoniła do mnie mama, więc wyszłam na korytarz.
- Dzwonię, żeby przypomnieć ci, że jutro wracasz.
- Nie bój się, pamiętam.
- I jak mijają ci wakacje?
- Świetnie, ale opowiem ci wszystko w domu.
- Ok, tata cię pozdrawia.
- Dzięki, pozdrów go ode mnie.
- Zadzwonię później, bo mam drugi telefon na linii.
- Ok, do zobaczenia w domu. Pa.
- Pa.
Wróciłam do pokoju, wszyscy się śmiali. Zaczęło się ściemniać. Przez okno było widać oświetlone budynki. Cieszyłam się, że nie mieszkamy na samym dole, wtedy nic byśmy nie widzieli.
- W takim razie zakład.- zaproponował Louis Harry'emu.
Nie wiedziałam o co chodzi, musieli coś uzgodnić jak mnie nie było.
- Zakład.- odpowiedział Harry.
- O co się założyliście?- spytałam.
- Harry mi nie wierzy, że wejdę w samych bokserkach na balkon tej staruszki z pokoju obok i zapytam czy ma pożyczyć prezerwatywę.- pożalił się Louis.
- I co, pójdziesz?
- No jasne.- po czym zdjął spodnie i bluzkę.
Przeskoczył przez balkon i już stał przed oknem starszej pani. Zapytał się jej, a ona zamiast odpowiedzieć zaciągnęła go do swojego pokoju. Chyba myślała, że z nią chce to zrobić. Wszyscy się śmialiśmy, zupełnie nie mogliśmy się powstrzymać. Wtedy do pokoju wszedł... Louis z pełną satysfakcji miną. Udało mu się. Babcia pożyczyła mu tą prezerwatywę. Tylko skąd ona ją miała? Nie wiem, wiem tylko, że Louis nie zawaha się przed niczym.
Dzień dobiegał już końca, przestaliśmy się śmiać i usiedliśmy na kanapie. Po chwili Harry złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
- Chodź, pokażę ci coś.- powiedział i wyszliśmy z pokoju.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami. Prawdę mówiąc nie podoba mi się, mam nadzieję, że z wami będzie inaczej. Tradycyjnie podaję swój email( ania296505@wp.pl) jakbyście mieli jakieś pytania lub sugestie. Kolejny rozdział za dwa lub trzy dni. A w nim... "scena erotyczna". Kilka osób chciało, więc napiszę, ale nie obiecuję nic rewelacyjnego. Nie specjalizuję się z tego typu opowieściach, ale się postaram. Tak więc do zobaczenia. Głosujcie też w nowej sondzie.
Ps. Liczę na komentarze. (możecie je też wysyłać na pocztę)
niedziela, 8 kwietnia 2012
ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY część 1
Wstałam dosyć wcześnie. Za wcześnie jak na mnie. Harry
jeszcze spał, pewnie nie tylko on. Do późna oglądaliśmy filmy. Zachciało mi się
pić więc poszłam do kuchni. Zarzuciłam tylko na siebie jego koszulę, tak na wszelki
wypadek, gdybym kogoś obudziła. Od razu odżyły wspomnienia, to właśnie w niej
wszystkich nabraliśmy. Zawsze będę to pamiętać. Jednak słowo „zawsze” to
pojecie względne. Może powiem inaczej. Do końca życia będę to wspominać, czyli
już niedługo. Weszłam do kuchni i muszę
przyznać, że się zdziwiłam, i to nie byle jak. Otóż stał tam Louis. Zdziwiłam
się, ponieważ on zawsze wstaje ostatni, a tu nagle takie coś. Jest dopiero 7.
Normalnie przewracałby się na drugi bok.
- To ty już wstałaś?- spytał.
- Mogłabym zadać to samo pytanie. Zawsze śpisz do południa.
- Wiem, ale tak jakoś….-
plątał mu się język, ale nie był pijany- …nie mogę.- po policzkach
zaczęły spływać mu łzy.
Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
- Co się stało?- starałam się zachować spokojny głos.
- Chodzi o Karolinę. Czemu musicie wyjeżdżać? Nie możecie
zostać jeszcze chociaż kilka dni?
- To nie jest taki proste.
- Jest. Tylko wy nie chcecie.
- Gdybym nie chciała wróciłabym już po tym incydencie z
fanką. Nie zrobiłam tak , tylko zostałam. Doceńcie to.
- To tylko kilka dni…
- Nie, ale nie przejmuj się, lecimy dopiero jutro wieczorem.
Całe dwa dni spędzimy z wami. Hmmm?
- Tak, ale może jeszcze się zastanowicie?
- Nie zmienimy decyzji. To, że wyjeżdżamy nie oznacza, że
masz rozstać się z Karoliną.
- Wiem, nie pozwoliłbym na to.
Pogadaliśmy jeszcze przez chwilę. Potem okazało się, że nic
nie ma do jedzenia i jestem zmuszona udać się do sklepu.
- Pójdę z tobą. Spacer dobrze mi zrobi.
- Nie ma sprawy. Napisze tylko wiadomość pozostałym gdzie
jesteśmy.
Napisałam liścik i zostawiłam w salonie na stole. Po chwili
byliśmy już przed hotelem. Oczywiście nie obyło się bez tłumu ludzi krzyczących
imię Louis’a. Jedna dziewczyna nawet mnie poprosiła o autograf. Jednak
spokojnie wytłumaczyłam, że nie zamierzam udzielać szczerych wywiadów o życiu
chłopaków. Tak naprawdę to dzięki tej dziewczynie zdałam sobie sprawę jak słabo
ich znam. Trzeba to zmienić. Wreszcie ruszyliśmy dalej. Dochodziliśmy już do
sklepu, kiedy przeżyłam absolutny szok. Wyszła z niego Eleanor. Tak, tak, o tą
mi chodzi. Była dziewczyna Louis’a. Zauważyła
nas i podeszła bliżej.
- Louis, możemy porozmawiać?
- O co chodzi?- udawał, że mu nie zależy, ale on chyba wciąż
coś do niej czuł.
Zostawiłam ich samych, a sama weszłam do sklepu. Ciekawość
zwyciężyła, więc co chwilę wyglądałam przez okno, wzbudzając przy tym
zdziwienie sprzedawcy. Wreszcie wszystko już kupiłam i postanowiłam wyjść.
Akurat kończyli rozmowę. Przytulili się na pożegnanie, Eleanor odeszła, obojgu uśmiech
nie schodził z twarzy. Byłam pewna tego co się stało. On znowu z nią jest! To
niemożliwe. Jak on mógł?! W tej chwili zobaczył moją minę.
- Nie bój się, nie wróciłem do niej, zaraz wszystko ci
wyjaśnię.- powiedział.
Momentalnie kamień spadł mi z serca.
- Chciała, żebyśmy do siebie wrócili, ale ja powiedziałem, że
kocham kogoś innego.- zamurowało mnie. – Teraz tylko Karolina się dla mnie
liczy.
- W takim razie czemu się przytuliliście?
- Zostaliśmy przyjaciółmi.
Totalnie mnie zatkało, zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam z niego dumna, ze tak zrobił. Kochał ją i była dla niego najważniejsza. Ale to romantyczne… Zaczęłam fantazjować, lecz po chwili mi przerwał.
- Zostaliśmy przyjaciółmi.
Totalnie mnie zatkało, zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam z niego dumna, ze tak zrobił. Kochał ją i była dla niego najważniejsza. Ale to romantyczne… Zaczęłam fantazjować, lecz po chwili mi przerwał.
- Kupiłaś marchewki?- Zaczęłam się śmiać, nic nie
powiedziałam tylko pokazałam mu siatkę wypełnioną jego przysmakiem.- Zuch
dziewczyna.- To wywołało u nie kolejną falę śmiechu.
- Louis, bo widzisz może dzisiaj zamiast iść na jakąś
dyskotekę lub oglądać kolejny bardziej śmieszny, niż straszny horror,
moglibyśmy pogadać. Tak naprawdę my was za dobrze nie znamy. Opowiedzielibyście
nam coś o was.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Wy tez zdradzicie kilka szczegółów z waszego” mrocznego” życia.
Znowu wybuchnęłam śmiechem.
- Umowa stoi.- powiedziałam po chwili.
Kiedy weszliśmy do apartamentu chłopaków nikt już nie spał.
Zayn gonił Harry’ego, który wziął mu szczotkę. Niall jadł coś z puszki, pewnie
zaglądał już do lodówki. Karolina krzyczała, że w łazience jest pająk, a Liam i
dziewczyny…. właśnie gdzie oni są? Później okazało się, że na noc została tylko
Danielle, którą właśnie poszedł odprowadzić Liam. Alice i Dominica poszły do
domu kiedy ja już spałam. Przygotowałam z Louis’em śniadanie, na które wszyscy
się rzucili. Nie przeszkadzał im nawet mój antytalent kucharski.
- Wiecie na jaki pomysł wpadła Ania?- zaczął Louis.
- Skąd mamy wiedzieć. Oświecicie nas?- spytał Liam, który
właśnie przyszedł.
- Opowiemy im coś o sobie, tak właściwie to za wiele o nas nie
wiedzą.- zwrócił się do chłopaków.
- Nawet dobry pomysł, my o nich też za dużo nie wiemy.
- A ja już myślałem, że zrobimy pożegnalne ognisko.- wtrącił
się Harry.
- Ciekawe gdzie, na dachu?- spytałam z drwiną.
- To wcale nie jest taki zły pomysł… - poruszył złowieszczo
brwiami.
- Ejj.
- No dobra, żartowałem.
Dochodziła 10. Wpadłam na jeden ze swoich kolejnych
genialnych pomysłów i postanowiłam wziąć kąpiel. Inni oglądali jakieś reality
show. Niezbyt mnie to interesowało. Dolałam jeszcze płynu do kąpieli, po którym
wprost tonęłam w pianie. Nie powiem, przyjemne uczucie. W pewnym momencie do
łazienki wpadł Louis.
- Louis! Mógłbyś wyjść, nie widzisz, że się kąpię?- dobrze,
że nalałam tyle tego płynu, przynajmniej nic nie wiedział.
- Ty mogłaś mi wejść, a ja to nie.
- Louis, proszę.
- Przyszedłem tu po coś innego. Pilnie muszę skorzystać z
toalety.
- Nie żartuj sobie ze mnie. Wychodź!
- Ale ja mówię poważnie. Dłużej nie wytrzymam.
- To idź do jakiejś innej.
- Mamy jedną łazienkę.
- Czyli co, uważasz, że stąd wyjdę?
- Nie chce ci się?
- No raczej nie.
- Ale ja już nie mogę.
- To co mam zrobić. Widziałam cię już nago. Mną się nie
przejmuj.
- Cicho! To miała być tajemnica.
- Wiem. Masz jakiś pomysł?
- Ni…. Harry- krzyknął.
Po chwili wbiegł mój chłopak.
- Zastaw ją, bo dłużej nie wytrzymam.
Oboje wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.
- Co?- spytał Harry.
Louis nic nie odpowiedział tylko rzucił mu ręcznik. Harry
złapał go, a potem trzymał tak, abym nic nie zobaczyła. Nie mogłam przestać się
śmiać, zresztą nie tylko ja. Wreszcie Louis zrobił to co musiał i wyszedł.
Zostałam sama z Harry’m.
- Chodź już do nas. Nie mam do kogo się przytulić.
- Za chwilę wychodzę. W dalszym ciągu oglądacie ten program?
- Nie, już się skończył.
- W takim razie wychodzę.
Popatrzyłam na niego dając mu znak, że ma wyjść.
- No co, własnego chłopaka się wstydzisz?- oburzył się.
- Nie.- niechętnie wyszłam przy nim, aby potwierdzić moją
odpowiedź.
Weszliśmy do salonu. Pozostali oglądali jakiś poradnik.
Zdziwiło mnie to. Oni i tego typu programy? Faktycznie ich nie znałam.
Rozmawiało za sobą kilku specjalistów o….. kłamstwie. Mówili, że nie należy
oszukiwać kochanej osoby, to prowadzi do rozpadu związku i takie tam. Zdałam
sobie sprawę, że kocham Harry’ego na tyle mocno, że nie chcę, żeby cierpiał,
lecz na tyle słabo, aby mu powiedzieć o mojej chorobie. Jestem beznadziejna.
- Przełączcie to.- wszyscy na mnie spojrzeli i zmienili
kanał na jakiś „horror”.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zdecydowałam się podzielić ten rozdział na dwie części. Dodałam go, choć miałam tego nie robić, ale to było silniejsze ode mnie. Tak więc macie upragnioną siedemnastkę. Wiem, że jest trochę nudna, ale obiecuję, że część druga będzie lepsza. Jakbyście mieli jakieś pytania oto mój email (ania296505@wp.pl). Odpowiem na wszystkie pytania. Komentujcie i bierzcie udział w sondzie. Następny dodam we wtorek. Pa:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)