Szok! Stałam w miejscu i nie potrafiłam drgnąć nawet o milimetr. Jak ja mogłam tam wejść bez płukania? Nigdy to mi się nie zdarzało. Jednak chęć zemsty w tym przypadku była silniejsza. Myślałam tak dosyć długo, nadal stojąc przed gołym przyjacielem. Na szczęście on już oprzytomniał i obwiązał się w pasie ręcznikiem. Muszę przyznać, że nago prezentuje się jeszcze lepiej, niż w rzeczywistości. Kiedyś marzyłam o takiej chwili. A teraz? Mam chłopaka, a oglądam pod prysznicem jego najlepszego przyjaciela, Louisa. On mi tego nie wybaczy, ale z drugiej strony to tylko pomyłka, trochę z jego winy. Nie będzie się gniewał, mam taką nadzieję. Ewentualnie będę go błagać o przebaczenie. gorzej było z Karoliną....Ona zabije mnie na miejscu. Już widzę te nagłówki gazet "Dziewczyna Harry'ego Styles'a zaatakowana przez wybrankę jego najlepszego przyjaciela". Patologia, normalnie jak w wenezuelskiej telenoweli. Ogarnęłam myśli i zaczęłam się tłumaczyć.
- Sorry, ja nie chciałam.....myślałam, że to Harry.... nie wiem jak to się stało...- zaczęłam się jąkać.
- Yyyyy....nie szkodzi. Każdemu może się to zdarzyć.
- Ja naprawdę myślałam, że tu jest Harry.
- Byłby, gdybym nie wygonił go z Karoliną do sklepu po zakupy.
Nie wiedziałam co mu powiedzieć, nadal stał przede mną w samym ręczniku. Poczułam, że nadszedł moment, aby opuścić łazienkę.
- Louis, błagam cię nie mów im. Proszę....- powiedziałam wychodząc.
- Nie ma sprawy.- odpowiedział.
Szybko weszłam do salonu. Chłopaki grali na play station, jednak nie umknęło im całe zdarzenie.
- I jak umyłaś Louis'owi plecy?- zapytał ze śmiechem Niall.
- Ejjj.....przestań!- rzuciłam w niego poduszką.
- Nie przejmuj się, ja też widziałem go już nago.- dorzucił.
Liam z Zayn'em zanosili się od śmiechu.
- Błagam was nie mówcie nikomu, a szczególnie Harry'emu i Karolinie.
- Nie ładnie tak oszukiwać chłopaka.
- Tak będzie lepiej.
- Kłamstwo nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.- nagle wszyscy spoważnieli.
- W tym przypadku jest wyjątkiem.
- Jak uważasz, ale nie bój się nie powiemy. Co nie chłopaki?
Obydwoje pokiwali twierdząco głowami. W tej chwili z łazienki wyszedł Louis, nie wydawał się na speszonego, jak zwykle żartował. Zobaczył jednak moje przygnębienie i usiadł obok mnie na kanapie.
- Ojjjj, nie przejmuj już się tak. Jesteśmy przecież przyjaciółmi.
- Ale to nie oznacza, że mamy się oglądać nago.
- To była tylko pomyłka. Zapomnij o tym. Za chwilę Harry z Karoliną wrócą ze sklepu, nie chciałaś żeby się dowiedzieli, więc zachowuj się tak jak zwykle.
- Ok, postaram się.
Niespodziewanie Niall rzucił we mnie poduszką.
- A to za co?!
- Ty wcześniej rzuciłaś we mnie.
- Ale to było jakieś 5 minut temu. Ty to masz refleks.- odrzuciłam w niego.
Po chwili przyłączył się Louis, a potem Zayn i Liam. W ferworze walki nawet nie zauważyłam, że wrócił już Harry. Tradycji stało się zadość i zaczął mnie gilgotać, za nim przyłączyła się reszta.
- Wszyscy na jedną?!- krzyknęłam,
- Na dwie.- odpowiedział Louis i rzucił się na Karolinę. Była bez szans.
- Zabójcze gilgotki!- krzyknął mój chłopak.
"Mój chłopak" jak to pięknie brzmi. Mieli przewagę liczebną, ale to nie znaczy, że byłyśmy gorsze. W końcu nie od tego ma się młodszego brata. Kiedyś ćwiczyłam na nim wschodnie sztuki walki.
Po kilkunastu minutach bitwa się zakończyła. Ustaliliśmy, że był remis, wprawdzie chłopaki byli lepsi, ale Zayn ugryzł mnie w łydkę, dlatego postanowili dać nam za to dodatkowy punkt.
Harry poszedł przygotować wreszcie śniadanie. Chłopak, który tak świetnie gotuje, w dzisiejszych czasach to cud, a on sam chętnie przebywał w kuchni.
- Może ci pomóc?- zapytałam.
- Nie, bo nie będę mógł się skupić, a poza tym jak ostatnio smażyliśmy naleśniki, kuchnia wyglądała jakby przeszło przez nią tornado.
- O tak.....- pokiwał głową Liam.
- Ejjj.
Po kilkunastu minutach śniadanie było gotowe. Musze przyznać, było pyszne, gdyby nie Niall zjadłabym wszystko. Chociaż i tak ostatnio jadł mniej. Może to przez tą Dominice....Nie wiem. Po skończonym posiłku wspólnie posprzątaliśmy i jak zwykle zaczęliśmy rozmyślania pt."Co dzisiaj robimy?" Okazało się, że Liam jest umówiony z Danielle, Zayn z Pauline, a Niall z Dominica'ą. Szkoda....
*godzinę później*
Wszyscy już poszli, zostaliśmy tylko w czwórkę. Postanowiłam, że sięgnę jakiś film. Już zbliżałam się do półki, kiedy na "coś" nadepnęłam, a to "coś" wydało z siebie dziwny dźwięk. Taki jakby pisk, czy coś w tym rodzaju, ale raczej nie wyglądało to na żywe. Stanęłam na.....pluszowej marchewce, domyślam się, że była Louis'a. Nagle podbiegł do niej i zaczął płakać. Nie wiedziałam co się dzieje, on sobie ze mnie jaja robi czy co?
- Jest do niej bardzo przywiązany, dostał ją od nas na urodziny.- wyjaśnił mi Harry, a ja zaczęłam się śmiać.
- Zabiłaś ją!- krzyknął Louis.
- Nie bój się w Londynie jest mnóstwo specjalistów zajmujących się podobnymi sprawami.
Nie wierzyłam własnym oczom, ale on robił jej.....sztuczne oddychanie! Ok, na przyszłość będę patrzeć pod nogi. Wreszcie się uspokoił i wróciliśmy do oglądania filmu. Akcja mnie po prostu powaliła. W jednej chwili główny bohater został uwięziony w tonącym statku, a już chwilę potem rozbroił chiński gang. To tak się da?! Najwidoczniej w Hoolywood wszystko jest możliwe. Kątem oka zauważyłam jak Harry też się nudzi. Szepnęłam mu do ucha:
- Co powiesz na romantyczny spacer?
Nie usłyszałam odpowiedzi, ale złapał mnie za rękę i wybiegliśmy z hotelu. Było południe, nawet ciepłe jak na Londyn. Chodziliśmy po jakimś parku i śmialiśmy się ze wszystkiego. Z pani, która nie mogła nadążyć za psem, z faceta, który przepraszał za coś swoją dziewczynę, a może już żonę. Sama nie wiem. Było naprawdę fajnie. No i nie było żadnych paparazzich. Może Adele kręci się na drugim końcu miasta? Piękną chwilę przerwał telefon. Oczywiście od Louis'a, jakby mogło być inaczej.
Pogadał chwilkę z Harry'm i chyba o coś prosił, ale nie byłam pewna, nie dało się nic podsłuchać. Wreszcie Harry oznajmił mi, że skończyły się marchewki i musi iść do sklepu.
- Ok, poczekam na tamtej ławce.- pokazałam palcem.
- Ok, będę za 7 minut.- pobiegł.
Siadłam i obserwowałam innych ludzi. Byłam dzisiaj w naprawdę świetnym humorze, pomijając incydent w łazience....Zamknęłam oczy i zaczęłam się opalać. Nagle ktoś zastawił mi dopływ słońca. Podniosłam niechętnie powieki. To co ujrzałam mnie przeraziło. To ona!
- Co ty tutaj robisz? Nie powinnaś być w Polsce?
Tylko głupkowato się zaśmiała, jak to ona...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak jak obiecałam kolejny rozdział za nami. Jak widzicie pojawiła się nowa postać, ale o niej napiszę w następnym rozdziale. Przy okazji chciałam podziękować za wszystkie wejścia i komentarze. Naprawdę mi na nich zależy i z każdego bardzo się cieszę. Tak więc komentujcie,a ja jak najszybciej dodam następny. A i jeszcze jedno, może pomożecie mi w wyborze jakiegoś polskiego żeńskiego imienia, które da się przełożyć na angielski? Byłabym wdzięczna. Pa:)
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
piątek, 30 marca 2012
czwartek, 29 marca 2012
ROZDZIAŁ TRZYNASTY część 1
Obudził mnie nie powiew świeżego powietrza wpdającego prze otwarte okno, śpiew ptaków, wrzaski Louisa i również nie zapachy z kuchni, czyli nic to co zwykle. Kac? To też, ale chodzi mi o coś innego. Ktoś bawił się moimi włosami. Ktoś czyli Harry, ale nie tak zwyczajnie. Tak, tak jakoś inaczej. Z taką pasją, uczuciem i emocjami. Miłe uczucie, nie powiem, ale to nie zmienia faktu, że mnie obudził. Leżałam odkryta tyłem do niego. Zaczął powoli całować mnie najpierw po karku, potem po szyi, ramionach, rękach, dłoniach. Chciał, żebym wreszcie otworzyła oczy, wciąż udawałam, że śpię. Odwróciłam się do niego i przemówiłam.
- Ty chyba nie dasz mi dłużej spać. Co?- Zaśmiał się pokazując rząd bielutkich zębów. Mimowolnie również się uśmiechnęłam.
- Mając taką piękną dziewczynę, szkoda czasu leżeć na łóżku- uśmiechnął się.
- Ale leżenie na łóżku może być całkiem przyjemne.
- Masz jakiś konkretny pomysł?- poruszył jak to on brwiami.
- Nie, bo nic mi się nie chce. Nawet tego o czym właśnie myślisz.- też poruszyłam brwiami.
- Skąd ty wiesz o czym ja myślę?
- Wiesz co, dzisiaj w nocy byłeś bardzo rozgadany.....
- O czym ty mówisz?
- Jak to o czym, gadałeś przez sen.
- Ja?
- A kto ja? Chociaż czasem też mi się zdarza......- zaśmialiśmy się.
- A więc o czym mówiłem?- spytał.
- Mówiłeś o swoich fantazjach erotycznych.- wybuchnęłam śmiechem, on lekko się zarumienił.
- Ahaaaa.....
- Wiesz, nie wiedziałam, że masz, aż takie wysokie wymagania. Nie wiem czy uda mi się im sprostać.- powiedziałam z żartem.
- Nie bój się.- zaczął mnie gilgotać.
Na początku się broniłam, ale potem całkowicie mu się oddałam. Utonęłam w fali pocałunków. Czułam, że to będzie miły dzień.
Po kilku minutach wygoniłam go, żeby poszedł się umyć, bo potem znowu łazienka będzie zajęta przez kilka godzin. Trzeba przyznać lubił długie prysznice. Ja poleżałam jeszcze chwilkę i wstałam.
Wszyscy już siedzieli w pokoju i leczyli kaca. tylko ja była cała w skowronkach. Harry pewnie już się kąpał, bo nigdzie go nie było, a po za tym słychać było jak leje się woda. Poszłam do łazienki lekko się ogarnąć, nie będzie mi miał tego za złe. Już weszłam, dziwiło mnie tylko, że nie śpiewa. Zawsze to robił. Skończyłam poranną toaletę i postanowiłam otworzyć mu drzwi do kabiny. On mnie obudził, więc ja mogę też mu podokuczać. Otworzyłam drzwi i przeżyłam szok. Stał tam ktoś inny i to zupełnie nagi.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj krótki, ale jutro dodam drugą część. Pisałam przy : "Free fallin".
- Ty chyba nie dasz mi dłużej spać. Co?- Zaśmiał się pokazując rząd bielutkich zębów. Mimowolnie również się uśmiechnęłam.
- Mając taką piękną dziewczynę, szkoda czasu leżeć na łóżku- uśmiechnął się.
- Ale leżenie na łóżku może być całkiem przyjemne.
- Masz jakiś konkretny pomysł?- poruszył jak to on brwiami.
- Nie, bo nic mi się nie chce. Nawet tego o czym właśnie myślisz.- też poruszyłam brwiami.
- Skąd ty wiesz o czym ja myślę?
- Wiesz co, dzisiaj w nocy byłeś bardzo rozgadany.....
- O czym ty mówisz?
- Jak to o czym, gadałeś przez sen.
- Ja?
- A kto ja? Chociaż czasem też mi się zdarza......- zaśmialiśmy się.
- A więc o czym mówiłem?- spytał.
- Mówiłeś o swoich fantazjach erotycznych.- wybuchnęłam śmiechem, on lekko się zarumienił.
- Ahaaaa.....
- Wiesz, nie wiedziałam, że masz, aż takie wysokie wymagania. Nie wiem czy uda mi się im sprostać.- powiedziałam z żartem.
- Nie bój się.- zaczął mnie gilgotać.
Na początku się broniłam, ale potem całkowicie mu się oddałam. Utonęłam w fali pocałunków. Czułam, że to będzie miły dzień.
Po kilku minutach wygoniłam go, żeby poszedł się umyć, bo potem znowu łazienka będzie zajęta przez kilka godzin. Trzeba przyznać lubił długie prysznice. Ja poleżałam jeszcze chwilkę i wstałam.
Wszyscy już siedzieli w pokoju i leczyli kaca. tylko ja była cała w skowronkach. Harry pewnie już się kąpał, bo nigdzie go nie było, a po za tym słychać było jak leje się woda. Poszłam do łazienki lekko się ogarnąć, nie będzie mi miał tego za złe. Już weszłam, dziwiło mnie tylko, że nie śpiewa. Zawsze to robił. Skończyłam poranną toaletę i postanowiłam otworzyć mu drzwi do kabiny. On mnie obudził, więc ja mogę też mu podokuczać. Otworzyłam drzwi i przeżyłam szok. Stał tam ktoś inny i to zupełnie nagi.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj krótki, ale jutro dodam drugą część. Pisałam przy : "Free fallin".
wtorek, 27 marca 2012
ROZDZIAŁ DWUNASTY
*oczami Niall'a*
Ona była taka piękna... te jej ciemne kasztanowe włosy i piwne oczy...mógłbym w nich zatonąć. Przywitała mnie szerokim uśmiechem. Poszliśmy się przejść. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, o rzeczach ważnych i totalnie bezsensownych. Przy niej nawet to wydawało się ciekawe. Opowiadaliśmy sobie różne wspomnienia, nawet nie wiedziałem ile czasu już minęło od mojego wyjścia z hotelu. Uświadomił mnie Liam.
- Niall, gdzie ty jesteś? Słuchaj, wracaj szybko, pojawiły się problemy. Harry nie jest z Anią, Louis z Karoliną, a Zayn jak głupi śmieje się do laptopa. Błagam cię wracaj. Nie zapomnij kupić mleka.
- Jasne, zaraz będę.- odpowiedziałem. Ta rozmowa zupełnie popsuła mi nastrój. Musiałem wracać, zostawić ją samą i jeszcze iść do sklepu po mleko. Kiedy pomyślałem o mleku nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu. Było już późno, a ja jeszcze nie jadłem śniadania. Szybko pożegnałem się i pobiegłem na zakupy. Nie miała nic przeciwko temu, wiedziała co się teraz u nas dzieję.
*oczami Louisa*
Wybiegłem za Karoliną, muszę przyznać, że była szybka. Powoli dostawałem zadyszki, ale wreszcie ja dogoniłem i złapałem za ramiona.
- Co ty wyprawiasz!?- wykrzyczała.
- Ratuję cię przed największym błędem w twoim życiu! Nie możesz uciec, nie możesz stąd wyjechać!
- Bo co!?
- Bo... bo ja cię kocham.
- Ale nie ze mną się przytulałeś.
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Widziałam coś innego.
- Uwierz mi, nie potrafiłbym cię oszukać.
- Ta, jasne.
- Spójrz mi w oczy. No spójrz!
- No, patrzę.
- Nie oszukałem cię. Ona rozstała się z Harry'm. Potrzebowała wsparcia, a ty się kąpałaś. Musiałem jej pomóc.
- Przytulając ją!?
- Przestań, wiesz o co mi chodzi.
- Czemu się rozstali?- jej głos był już łagodniejszy.
- Ona mu powiedziała, że...
*oczami Ani*
Ledwie ten dzień się zaczął, a już chcę żeby się skończył. Po co ja tu wogóle przylatywałam? Na co ja liczyłam? Oni są gwiazdami, a ja? Nie chcę pamiętać o rozmowie z Harry'm.
- Zanim zaczniesz muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.- przerwałam mu.
- O co chodzi?
- Ja już nie mogę. Wszędzie są paparazzi, śledzą nas. Nie chcę tak żyć. Postanowiłam, że wrócę już do domu.- oznajmiłam.
- Co?! Ale jak?! Nie możesz! Nie teraz! Zabraniam ci, słyszysz!- krzyczał.
- Mogę, to wszystko mnie przerosło.
- I zostawisz mnie tutaj?!
- Nie chcę tego, ale muszę.
- Nic nie musisz. Możesz tu zostać na stałe.
- W Polsce mam rodzinę, szkołę, ....
- A tu masz mnie....
Pamiętam jak po policzkach zaczęły spływać mi łzy.
- Będziemy gadać przez skype'a.
- To nie to samo.
- Ale zawsze coś.
- Mi to nie wystarcza.
- Od początku wiedziałeś, że jestem tu tylko na wakacjach.
- Ale miałaś zostać do końca tygodnia
- Wiem, ale... ta fanka.
- Podejrzewałem, że tak będzie. Traktowałaś to jak flirt, a nie miłość.
- Nie mów tak!
- Ale to prawda.
- Nie!
- Nie chce mi się z tobą gadać.- wyszedł.
Ja zostałam, po chwili przyszedł Louis, potem Karolina i znowu się zaczęło. Mam dość. A co by było gdybym powiedziała mu o chorobie? Wolę nie myśleć. To kolejny dowód, aby mu o niej nie mówić.
*oczami Liam'a*
Uhhh...zadzwoniłem do Niall'a, żeby w końcu przyszedł. Ile można siedzieć w sklepie? Nawet jak na niego był tam o wiele za długo. Może on coś poradzi? Trzeba pogodzić Anię z Harry'm, oni są dla siebie stworzeni. Na szczęście już wiem o co poszło, Ania chce już jechać do Polski, a Harry nie chce się z nią rozstawać. Trzeba ją namówić, żeby jeszcze została. W sumie to jej się nie dziwię, że chce jechać, ale obiecała, że zostanie do końca tygodnia. Idę z nią pogadać. Harry jest gotowy na wszystko, żeby tylko została. On nie chce się z nią kłócić, więc znając życie za chwilę przybiegnie z przeprosinami.
*oczami Harry'ego*
Chyba mnie poniosło. Powinienem ją zrozumieć, w jej sytuacji też nie chciałbym tu zostać, ani minuty dłużej. Muszę ją przeprosić. Kupiłem bukiet róż i pobiegłem z powrotem do hotelu.
*oczami Karoliny*
Pogodziliśmy się. Może faktycznie lekko przesadzam? Mam już chyba lekkie zwidy, ale ja po prostu go kocham. Czy to takie dziwne? Muszę iść przeprosić Anię, ona tam sama siedzi i pewnie płacze. Znam ją na tyle. Idę ją pocieszyć.
*oczami Zayn'a*
Muszę się zacząć szykować na randkę . Mam jeszcze sporo czasu, ale muszę jeszcze wejść do jakiejś knajpki coś zjeść. Niall jeszcze nie wrócił. Gdzie on jest? Liam mówił mi, że już idzie, ale w tym jego żółwim tempie szybko na pewno nie dojdzie. Idę przygotować strój i się uczesać. Przed wyjściem wezmę jeszcze prysznic.
*dwa dni później- Ania*
Zdecydowałam się jednak zostać do końca tygodnia, właściwie wszystko wróciło do normy. Pogodziłam się z Harry'm, a Karolina z Louis'em. My też sobie wybaczyłyśmy, chociaż nie wiem nawet co, bo nic nie zaszło. Tak więc jest ok. Dzisiaj mamy poznać dwie super(podobno) dziewczyny. Przyjdą z Zayn'em i Nialle'm. Kiedy nam o tym powiedzieli chłopaki wybałuszyli oczy. Niall i dziewczyna? Wow. Już nawet nie je tyle co wcześniej. Louis ciągle się śmieje, że się zakochał. Za to Zayn jeszcze więcej czasu spędza przed lustrem i mówi tylko "Muszę jej się podobać". Oni są świetni. Więc za chwilę powinny przyjść dziewczyny, bardzo chcę je poznać i polubić tak jak Danielle. Mam nadzieję, że też są takie sympatyczne jak ona. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Liam pobiegł otworzyć szybko drzwi, a Danielle tylko się zaśmiała. Do salonu przyprowadził je wspólnie z Niall'em i Zayn'em.
- Hej, jestem Pauline- uśmiechnęła się. To była przyjaciółka, a może już dziewczyna Zayn'a.
Wszyscy kolejno się przedstawiliśmy.
- A ja Dominica.- również ciepło się uśmiechnęła.
- Czy ja cię skądś znam?- spytał Harry.
- Tak, to ode mnie dowiedziałeś się o pobiciu Ani.
Zapadła niezręczna cisza. Wreszcie wydukałam coś i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście trochę wypiliśmy. Wiem, wiem, obiecałam, że nie będę nic piła, bo potem robię głupie rzeczy, ale tak jakoś wyszło. Dziewczyny na początku nie czuły się zbyt pewnie, ale po kilku głębszych stały się odważne. Wieczór szybko minął i poszły do domu. My niewiele myśląc położyliśmy się spać. Wypiłam za dużo i musiałam wstać w nocy do łazienki. A tu to. Naprzeciwko pokoju Harry'ego był pokój Louisa. To co ujrzałam totalnie mnie przeraziło.
- Harryyyy- mówiłam szeptem, żeby nikogo nie obudzić.- Harryyyy, chodź, zobacz.
- Co?- powiedział zaspany.
- Chyba widzę UFO.
- Gdzie?
- Przed drzwiami do Louis'a.
Chyba się zaniepokoił, bo szybko przybiegł. Nie mógł rozpoznać z jakiej są planety, więc zawołał Liam'a. On zawsze wszystko wie. On jednak tez był bezradny, przyszła kolej na Zayn'a, a potem na Niall'a. Nikt nie wiedział o chodzi. Może po prostu byliśmy zbyt pijani? Poszliśmy spać zaledwie pół godziny temu. Jedna rzecz była dziwna, kiedy zapalaliśmy żarówkę UFO znikało, a jak gasiliśmy, znowu się pojawiało.
- UFO nie widać w świetle- wytłumaczył Zayn.
- Aaaa- każdy przytaknął.
Nasze dyskusje przerwał Louis, który otworzył drzwi. Chyba mało wypił, bo nie zawracał się na nogach i nie plątał mu się język.
- Czemu wszyscy stoicie pod moimi drzwiami?- spytał.
- Bo na nich jest UFO.
- Jakie znowu UFO?
- No sam zobacz.
Wybuchnął śmiechem. Okazało się, że to naklejki odblaskowe, tylko byliśmy tak pijani, że tego nie zauważyliśmy. Szybko odprowadził nas do swoich sypialni. Kiedy już leżałam przypomniało mi się, że z tego wszystkiego zapomniałam iść do łazienki. Wstałam i za 5 minut byłam znowu w łóżku. Przytuliłam się do Harry'ego i usnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to ten rozdział jest okropny. Napisanie go sprawiło mi do tej pory największą trudność. Postaram się, żeby kolejne były lepsze. Jak widzicie, rozbudowałam też inne wątki. A co do tego UFO, to właśnie dzisiaj w nocy mi się to przydarzyło. Oczywiście nie byłam pijana, ale strasznie zaspana. Po chwili jednak się zorientowałam i nie zwoływałam rodzinnej narady. Aaaa i jeszcze jedno chciałabym zadedykować ten rozdział Karolinie, Domi, Paulinie i Kamili oraz wszystkim, którzy czytają te moje wypociny.
Jesteście wielcy. Zapomniałam jeszcze o jednym. Następne posty mogą nie pojawiać się tak często jak wcześniej, więc jeżeli chcecie to piszcie na mój email(ania296505@wp.pl)mogę wysyłać wam jak będą gotowe. Pa:)
Ona była taka piękna... te jej ciemne kasztanowe włosy i piwne oczy...mógłbym w nich zatonąć. Przywitała mnie szerokim uśmiechem. Poszliśmy się przejść. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, o rzeczach ważnych i totalnie bezsensownych. Przy niej nawet to wydawało się ciekawe. Opowiadaliśmy sobie różne wspomnienia, nawet nie wiedziałem ile czasu już minęło od mojego wyjścia z hotelu. Uświadomił mnie Liam.
- Niall, gdzie ty jesteś? Słuchaj, wracaj szybko, pojawiły się problemy. Harry nie jest z Anią, Louis z Karoliną, a Zayn jak głupi śmieje się do laptopa. Błagam cię wracaj. Nie zapomnij kupić mleka.
- Jasne, zaraz będę.- odpowiedziałem. Ta rozmowa zupełnie popsuła mi nastrój. Musiałem wracać, zostawić ją samą i jeszcze iść do sklepu po mleko. Kiedy pomyślałem o mleku nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu. Było już późno, a ja jeszcze nie jadłem śniadania. Szybko pożegnałem się i pobiegłem na zakupy. Nie miała nic przeciwko temu, wiedziała co się teraz u nas dzieję.
*oczami Louisa*
Wybiegłem za Karoliną, muszę przyznać, że była szybka. Powoli dostawałem zadyszki, ale wreszcie ja dogoniłem i złapałem za ramiona.
- Co ty wyprawiasz!?- wykrzyczała.
- Ratuję cię przed największym błędem w twoim życiu! Nie możesz uciec, nie możesz stąd wyjechać!
- Bo co!?
- Bo... bo ja cię kocham.
- Ale nie ze mną się przytulałeś.
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Widziałam coś innego.
- Uwierz mi, nie potrafiłbym cię oszukać.
- Ta, jasne.
- Spójrz mi w oczy. No spójrz!
- No, patrzę.
- Nie oszukałem cię. Ona rozstała się z Harry'm. Potrzebowała wsparcia, a ty się kąpałaś. Musiałem jej pomóc.
- Przytulając ją!?
- Przestań, wiesz o co mi chodzi.
- Czemu się rozstali?- jej głos był już łagodniejszy.
- Ona mu powiedziała, że...
*oczami Ani*
Ledwie ten dzień się zaczął, a już chcę żeby się skończył. Po co ja tu wogóle przylatywałam? Na co ja liczyłam? Oni są gwiazdami, a ja? Nie chcę pamiętać o rozmowie z Harry'm.
- Zanim zaczniesz muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.- przerwałam mu.
- O co chodzi?
- Ja już nie mogę. Wszędzie są paparazzi, śledzą nas. Nie chcę tak żyć. Postanowiłam, że wrócę już do domu.- oznajmiłam.
- Co?! Ale jak?! Nie możesz! Nie teraz! Zabraniam ci, słyszysz!- krzyczał.
- Mogę, to wszystko mnie przerosło.
- I zostawisz mnie tutaj?!
- Nie chcę tego, ale muszę.
- Nic nie musisz. Możesz tu zostać na stałe.
- W Polsce mam rodzinę, szkołę, ....
- A tu masz mnie....
Pamiętam jak po policzkach zaczęły spływać mi łzy.
- Będziemy gadać przez skype'a.
- To nie to samo.
- Ale zawsze coś.
- Mi to nie wystarcza.
- Od początku wiedziałeś, że jestem tu tylko na wakacjach.
- Ale miałaś zostać do końca tygodnia
- Wiem, ale... ta fanka.
- Podejrzewałem, że tak będzie. Traktowałaś to jak flirt, a nie miłość.
- Nie mów tak!
- Ale to prawda.
- Nie!
- Nie chce mi się z tobą gadać.- wyszedł.
Ja zostałam, po chwili przyszedł Louis, potem Karolina i znowu się zaczęło. Mam dość. A co by było gdybym powiedziała mu o chorobie? Wolę nie myśleć. To kolejny dowód, aby mu o niej nie mówić.
*oczami Liam'a*
Uhhh...zadzwoniłem do Niall'a, żeby w końcu przyszedł. Ile można siedzieć w sklepie? Nawet jak na niego był tam o wiele za długo. Może on coś poradzi? Trzeba pogodzić Anię z Harry'm, oni są dla siebie stworzeni. Na szczęście już wiem o co poszło, Ania chce już jechać do Polski, a Harry nie chce się z nią rozstawać. Trzeba ją namówić, żeby jeszcze została. W sumie to jej się nie dziwię, że chce jechać, ale obiecała, że zostanie do końca tygodnia. Idę z nią pogadać. Harry jest gotowy na wszystko, żeby tylko została. On nie chce się z nią kłócić, więc znając życie za chwilę przybiegnie z przeprosinami.
*oczami Harry'ego*
Chyba mnie poniosło. Powinienem ją zrozumieć, w jej sytuacji też nie chciałbym tu zostać, ani minuty dłużej. Muszę ją przeprosić. Kupiłem bukiet róż i pobiegłem z powrotem do hotelu.
*oczami Karoliny*
Pogodziliśmy się. Może faktycznie lekko przesadzam? Mam już chyba lekkie zwidy, ale ja po prostu go kocham. Czy to takie dziwne? Muszę iść przeprosić Anię, ona tam sama siedzi i pewnie płacze. Znam ją na tyle. Idę ją pocieszyć.
*oczami Zayn'a*
Muszę się zacząć szykować na randkę . Mam jeszcze sporo czasu, ale muszę jeszcze wejść do jakiejś knajpki coś zjeść. Niall jeszcze nie wrócił. Gdzie on jest? Liam mówił mi, że już idzie, ale w tym jego żółwim tempie szybko na pewno nie dojdzie. Idę przygotować strój i się uczesać. Przed wyjściem wezmę jeszcze prysznic.
*dwa dni później- Ania*
Zdecydowałam się jednak zostać do końca tygodnia, właściwie wszystko wróciło do normy. Pogodziłam się z Harry'm, a Karolina z Louis'em. My też sobie wybaczyłyśmy, chociaż nie wiem nawet co, bo nic nie zaszło. Tak więc jest ok. Dzisiaj mamy poznać dwie super(podobno) dziewczyny. Przyjdą z Zayn'em i Nialle'm. Kiedy nam o tym powiedzieli chłopaki wybałuszyli oczy. Niall i dziewczyna? Wow. Już nawet nie je tyle co wcześniej. Louis ciągle się śmieje, że się zakochał. Za to Zayn jeszcze więcej czasu spędza przed lustrem i mówi tylko "Muszę jej się podobać". Oni są świetni. Więc za chwilę powinny przyjść dziewczyny, bardzo chcę je poznać i polubić tak jak Danielle. Mam nadzieję, że też są takie sympatyczne jak ona. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Liam pobiegł otworzyć szybko drzwi, a Danielle tylko się zaśmiała. Do salonu przyprowadził je wspólnie z Niall'em i Zayn'em.
- Hej, jestem Pauline- uśmiechnęła się. To była przyjaciółka, a może już dziewczyna Zayn'a.
Wszyscy kolejno się przedstawiliśmy.
- A ja Dominica.- również ciepło się uśmiechnęła.
- Czy ja cię skądś znam?- spytał Harry.
- Tak, to ode mnie dowiedziałeś się o pobiciu Ani.
Zapadła niezręczna cisza. Wreszcie wydukałam coś i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście trochę wypiliśmy. Wiem, wiem, obiecałam, że nie będę nic piła, bo potem robię głupie rzeczy, ale tak jakoś wyszło. Dziewczyny na początku nie czuły się zbyt pewnie, ale po kilku głębszych stały się odważne. Wieczór szybko minął i poszły do domu. My niewiele myśląc położyliśmy się spać. Wypiłam za dużo i musiałam wstać w nocy do łazienki. A tu to. Naprzeciwko pokoju Harry'ego był pokój Louisa. To co ujrzałam totalnie mnie przeraziło.
- Harryyyy- mówiłam szeptem, żeby nikogo nie obudzić.- Harryyyy, chodź, zobacz.
- Co?- powiedział zaspany.
- Chyba widzę UFO.
- Gdzie?
- Przed drzwiami do Louis'a.
Chyba się zaniepokoił, bo szybko przybiegł. Nie mógł rozpoznać z jakiej są planety, więc zawołał Liam'a. On zawsze wszystko wie. On jednak tez był bezradny, przyszła kolej na Zayn'a, a potem na Niall'a. Nikt nie wiedział o chodzi. Może po prostu byliśmy zbyt pijani? Poszliśmy spać zaledwie pół godziny temu. Jedna rzecz była dziwna, kiedy zapalaliśmy żarówkę UFO znikało, a jak gasiliśmy, znowu się pojawiało.
- UFO nie widać w świetle- wytłumaczył Zayn.
- Aaaa- każdy przytaknął.
Nasze dyskusje przerwał Louis, który otworzył drzwi. Chyba mało wypił, bo nie zawracał się na nogach i nie plątał mu się język.
- Czemu wszyscy stoicie pod moimi drzwiami?- spytał.
- Bo na nich jest UFO.
- Jakie znowu UFO?
- No sam zobacz.
Wybuchnął śmiechem. Okazało się, że to naklejki odblaskowe, tylko byliśmy tak pijani, że tego nie zauważyliśmy. Szybko odprowadził nas do swoich sypialni. Kiedy już leżałam przypomniało mi się, że z tego wszystkiego zapomniałam iść do łazienki. Wstałam i za 5 minut byłam znowu w łóżku. Przytuliłam się do Harry'ego i usnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to ten rozdział jest okropny. Napisanie go sprawiło mi do tej pory największą trudność. Postaram się, żeby kolejne były lepsze. Jak widzicie, rozbudowałam też inne wątki. A co do tego UFO, to właśnie dzisiaj w nocy mi się to przydarzyło. Oczywiście nie byłam pijana, ale strasznie zaspana. Po chwili jednak się zorientowałam i nie zwoływałam rodzinnej narady. Aaaa i jeszcze jedno chciałabym zadedykować ten rozdział Karolinie, Domi, Paulinie i Kamili oraz wszystkim, którzy czytają te moje wypociny.
Jesteście wielcy. Zapomniałam jeszcze o jednym. Następne posty mogą nie pojawiać się tak często jak wcześniej, więc jeżeli chcecie to piszcie na mój email(ania296505@wp.pl)mogę wysyłać wam jak będą gotowe. Pa:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)