Obudził mnie nie powiew świeżego powietrza wpdającego prze otwarte okno, śpiew ptaków, wrzaski Louisa i również nie zapachy z kuchni, czyli nic to co zwykle. Kac? To też, ale chodzi mi o coś innego. Ktoś bawił się moimi włosami. Ktoś czyli Harry, ale nie tak zwyczajnie. Tak, tak jakoś inaczej. Z taką pasją, uczuciem i emocjami. Miłe uczucie, nie powiem, ale to nie zmienia faktu, że mnie obudził. Leżałam odkryta tyłem do niego. Zaczął powoli całować mnie najpierw po karku, potem po szyi, ramionach, rękach, dłoniach. Chciał, żebym wreszcie otworzyła oczy, wciąż udawałam, że śpię. Odwróciłam się do niego i przemówiłam.
- Ty chyba nie dasz mi dłużej spać. Co?- Zaśmiał się pokazując rząd bielutkich zębów. Mimowolnie również się uśmiechnęłam.
- Mając taką piękną dziewczynę, szkoda czasu leżeć na łóżku- uśmiechnął się.
- Ale leżenie na łóżku może być całkiem przyjemne.
- Masz jakiś konkretny pomysł?- poruszył jak to on brwiami.
- Nie, bo nic mi się nie chce. Nawet tego o czym właśnie myślisz.- też poruszyłam brwiami.
- Skąd ty wiesz o czym ja myślę?
- Wiesz co, dzisiaj w nocy byłeś bardzo rozgadany.....
- O czym ty mówisz?
- Jak to o czym, gadałeś przez sen.
- Ja?
- A kto ja? Chociaż czasem też mi się zdarza......- zaśmialiśmy się.
- A więc o czym mówiłem?- spytał.
- Mówiłeś o swoich fantazjach erotycznych.- wybuchnęłam śmiechem, on lekko się zarumienił.
- Ahaaaa.....
- Wiesz, nie wiedziałam, że masz, aż takie wysokie wymagania. Nie wiem czy uda mi się im sprostać.- powiedziałam z żartem.
- Nie bój się.- zaczął mnie gilgotać.
Na początku się broniłam, ale potem całkowicie mu się oddałam. Utonęłam w fali pocałunków. Czułam, że to będzie miły dzień.
Po kilku minutach wygoniłam go, żeby poszedł się umyć, bo potem znowu łazienka będzie zajęta przez kilka godzin. Trzeba przyznać lubił długie prysznice. Ja poleżałam jeszcze chwilkę i wstałam.
Wszyscy już siedzieli w pokoju i leczyli kaca. tylko ja była cała w skowronkach. Harry pewnie już się kąpał, bo nigdzie go nie było, a po za tym słychać było jak leje się woda. Poszłam do łazienki lekko się ogarnąć, nie będzie mi miał tego za złe. Już weszłam, dziwiło mnie tylko, że nie śpiewa. Zawsze to robił. Skończyłam poranną toaletę i postanowiłam otworzyć mu drzwi do kabiny. On mnie obudził, więc ja mogę też mu podokuczać. Otworzyłam drzwi i przeżyłam szok. Stał tam ktoś inny i to zupełnie nagi.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj krótki, ale jutro dodam drugą część. Pisałam przy : "Free fallin".
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
czwartek, 29 marca 2012
wtorek, 27 marca 2012
ROZDZIAŁ DWUNASTY
*oczami Niall'a*
Ona była taka piękna... te jej ciemne kasztanowe włosy i piwne oczy...mógłbym w nich zatonąć. Przywitała mnie szerokim uśmiechem. Poszliśmy się przejść. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, o rzeczach ważnych i totalnie bezsensownych. Przy niej nawet to wydawało się ciekawe. Opowiadaliśmy sobie różne wspomnienia, nawet nie wiedziałem ile czasu już minęło od mojego wyjścia z hotelu. Uświadomił mnie Liam.
- Niall, gdzie ty jesteś? Słuchaj, wracaj szybko, pojawiły się problemy. Harry nie jest z Anią, Louis z Karoliną, a Zayn jak głupi śmieje się do laptopa. Błagam cię wracaj. Nie zapomnij kupić mleka.
- Jasne, zaraz będę.- odpowiedziałem. Ta rozmowa zupełnie popsuła mi nastrój. Musiałem wracać, zostawić ją samą i jeszcze iść do sklepu po mleko. Kiedy pomyślałem o mleku nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu. Było już późno, a ja jeszcze nie jadłem śniadania. Szybko pożegnałem się i pobiegłem na zakupy. Nie miała nic przeciwko temu, wiedziała co się teraz u nas dzieję.
*oczami Louisa*
Wybiegłem za Karoliną, muszę przyznać, że była szybka. Powoli dostawałem zadyszki, ale wreszcie ja dogoniłem i złapałem za ramiona.
- Co ty wyprawiasz!?- wykrzyczała.
- Ratuję cię przed największym błędem w twoim życiu! Nie możesz uciec, nie możesz stąd wyjechać!
- Bo co!?
- Bo... bo ja cię kocham.
- Ale nie ze mną się przytulałeś.
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Widziałam coś innego.
- Uwierz mi, nie potrafiłbym cię oszukać.
- Ta, jasne.
- Spójrz mi w oczy. No spójrz!
- No, patrzę.
- Nie oszukałem cię. Ona rozstała się z Harry'm. Potrzebowała wsparcia, a ty się kąpałaś. Musiałem jej pomóc.
- Przytulając ją!?
- Przestań, wiesz o co mi chodzi.
- Czemu się rozstali?- jej głos był już łagodniejszy.
- Ona mu powiedziała, że...
*oczami Ani*
Ledwie ten dzień się zaczął, a już chcę żeby się skończył. Po co ja tu wogóle przylatywałam? Na co ja liczyłam? Oni są gwiazdami, a ja? Nie chcę pamiętać o rozmowie z Harry'm.
- Zanim zaczniesz muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.- przerwałam mu.
- O co chodzi?
- Ja już nie mogę. Wszędzie są paparazzi, śledzą nas. Nie chcę tak żyć. Postanowiłam, że wrócę już do domu.- oznajmiłam.
- Co?! Ale jak?! Nie możesz! Nie teraz! Zabraniam ci, słyszysz!- krzyczał.
- Mogę, to wszystko mnie przerosło.
- I zostawisz mnie tutaj?!
- Nie chcę tego, ale muszę.
- Nic nie musisz. Możesz tu zostać na stałe.
- W Polsce mam rodzinę, szkołę, ....
- A tu masz mnie....
Pamiętam jak po policzkach zaczęły spływać mi łzy.
- Będziemy gadać przez skype'a.
- To nie to samo.
- Ale zawsze coś.
- Mi to nie wystarcza.
- Od początku wiedziałeś, że jestem tu tylko na wakacjach.
- Ale miałaś zostać do końca tygodnia
- Wiem, ale... ta fanka.
- Podejrzewałem, że tak będzie. Traktowałaś to jak flirt, a nie miłość.
- Nie mów tak!
- Ale to prawda.
- Nie!
- Nie chce mi się z tobą gadać.- wyszedł.
Ja zostałam, po chwili przyszedł Louis, potem Karolina i znowu się zaczęło. Mam dość. A co by było gdybym powiedziała mu o chorobie? Wolę nie myśleć. To kolejny dowód, aby mu o niej nie mówić.
*oczami Liam'a*
Uhhh...zadzwoniłem do Niall'a, żeby w końcu przyszedł. Ile można siedzieć w sklepie? Nawet jak na niego był tam o wiele za długo. Może on coś poradzi? Trzeba pogodzić Anię z Harry'm, oni są dla siebie stworzeni. Na szczęście już wiem o co poszło, Ania chce już jechać do Polski, a Harry nie chce się z nią rozstawać. Trzeba ją namówić, żeby jeszcze została. W sumie to jej się nie dziwię, że chce jechać, ale obiecała, że zostanie do końca tygodnia. Idę z nią pogadać. Harry jest gotowy na wszystko, żeby tylko została. On nie chce się z nią kłócić, więc znając życie za chwilę przybiegnie z przeprosinami.
*oczami Harry'ego*
Chyba mnie poniosło. Powinienem ją zrozumieć, w jej sytuacji też nie chciałbym tu zostać, ani minuty dłużej. Muszę ją przeprosić. Kupiłem bukiet róż i pobiegłem z powrotem do hotelu.
*oczami Karoliny*
Pogodziliśmy się. Może faktycznie lekko przesadzam? Mam już chyba lekkie zwidy, ale ja po prostu go kocham. Czy to takie dziwne? Muszę iść przeprosić Anię, ona tam sama siedzi i pewnie płacze. Znam ją na tyle. Idę ją pocieszyć.
*oczami Zayn'a*
Muszę się zacząć szykować na randkę . Mam jeszcze sporo czasu, ale muszę jeszcze wejść do jakiejś knajpki coś zjeść. Niall jeszcze nie wrócił. Gdzie on jest? Liam mówił mi, że już idzie, ale w tym jego żółwim tempie szybko na pewno nie dojdzie. Idę przygotować strój i się uczesać. Przed wyjściem wezmę jeszcze prysznic.
*dwa dni później- Ania*
Zdecydowałam się jednak zostać do końca tygodnia, właściwie wszystko wróciło do normy. Pogodziłam się z Harry'm, a Karolina z Louis'em. My też sobie wybaczyłyśmy, chociaż nie wiem nawet co, bo nic nie zaszło. Tak więc jest ok. Dzisiaj mamy poznać dwie super(podobno) dziewczyny. Przyjdą z Zayn'em i Nialle'm. Kiedy nam o tym powiedzieli chłopaki wybałuszyli oczy. Niall i dziewczyna? Wow. Już nawet nie je tyle co wcześniej. Louis ciągle się śmieje, że się zakochał. Za to Zayn jeszcze więcej czasu spędza przed lustrem i mówi tylko "Muszę jej się podobać". Oni są świetni. Więc za chwilę powinny przyjść dziewczyny, bardzo chcę je poznać i polubić tak jak Danielle. Mam nadzieję, że też są takie sympatyczne jak ona. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Liam pobiegł otworzyć szybko drzwi, a Danielle tylko się zaśmiała. Do salonu przyprowadził je wspólnie z Niall'em i Zayn'em.
- Hej, jestem Pauline- uśmiechnęła się. To była przyjaciółka, a może już dziewczyna Zayn'a.
Wszyscy kolejno się przedstawiliśmy.
- A ja Dominica.- również ciepło się uśmiechnęła.
- Czy ja cię skądś znam?- spytał Harry.
- Tak, to ode mnie dowiedziałeś się o pobiciu Ani.
Zapadła niezręczna cisza. Wreszcie wydukałam coś i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście trochę wypiliśmy. Wiem, wiem, obiecałam, że nie będę nic piła, bo potem robię głupie rzeczy, ale tak jakoś wyszło. Dziewczyny na początku nie czuły się zbyt pewnie, ale po kilku głębszych stały się odważne. Wieczór szybko minął i poszły do domu. My niewiele myśląc położyliśmy się spać. Wypiłam za dużo i musiałam wstać w nocy do łazienki. A tu to. Naprzeciwko pokoju Harry'ego był pokój Louisa. To co ujrzałam totalnie mnie przeraziło.
- Harryyyy- mówiłam szeptem, żeby nikogo nie obudzić.- Harryyyy, chodź, zobacz.
- Co?- powiedział zaspany.
- Chyba widzę UFO.
- Gdzie?
- Przed drzwiami do Louis'a.
Chyba się zaniepokoił, bo szybko przybiegł. Nie mógł rozpoznać z jakiej są planety, więc zawołał Liam'a. On zawsze wszystko wie. On jednak tez był bezradny, przyszła kolej na Zayn'a, a potem na Niall'a. Nikt nie wiedział o chodzi. Może po prostu byliśmy zbyt pijani? Poszliśmy spać zaledwie pół godziny temu. Jedna rzecz była dziwna, kiedy zapalaliśmy żarówkę UFO znikało, a jak gasiliśmy, znowu się pojawiało.
- UFO nie widać w świetle- wytłumaczył Zayn.
- Aaaa- każdy przytaknął.
Nasze dyskusje przerwał Louis, który otworzył drzwi. Chyba mało wypił, bo nie zawracał się na nogach i nie plątał mu się język.
- Czemu wszyscy stoicie pod moimi drzwiami?- spytał.
- Bo na nich jest UFO.
- Jakie znowu UFO?
- No sam zobacz.
Wybuchnął śmiechem. Okazało się, że to naklejki odblaskowe, tylko byliśmy tak pijani, że tego nie zauważyliśmy. Szybko odprowadził nas do swoich sypialni. Kiedy już leżałam przypomniało mi się, że z tego wszystkiego zapomniałam iść do łazienki. Wstałam i za 5 minut byłam znowu w łóżku. Przytuliłam się do Harry'ego i usnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to ten rozdział jest okropny. Napisanie go sprawiło mi do tej pory największą trudność. Postaram się, żeby kolejne były lepsze. Jak widzicie, rozbudowałam też inne wątki. A co do tego UFO, to właśnie dzisiaj w nocy mi się to przydarzyło. Oczywiście nie byłam pijana, ale strasznie zaspana. Po chwili jednak się zorientowałam i nie zwoływałam rodzinnej narady. Aaaa i jeszcze jedno chciałabym zadedykować ten rozdział Karolinie, Domi, Paulinie i Kamili oraz wszystkim, którzy czytają te moje wypociny.
Jesteście wielcy. Zapomniałam jeszcze o jednym. Następne posty mogą nie pojawiać się tak często jak wcześniej, więc jeżeli chcecie to piszcie na mój email(ania296505@wp.pl)mogę wysyłać wam jak będą gotowe. Pa:)
Ona była taka piękna... te jej ciemne kasztanowe włosy i piwne oczy...mógłbym w nich zatonąć. Przywitała mnie szerokim uśmiechem. Poszliśmy się przejść. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, o rzeczach ważnych i totalnie bezsensownych. Przy niej nawet to wydawało się ciekawe. Opowiadaliśmy sobie różne wspomnienia, nawet nie wiedziałem ile czasu już minęło od mojego wyjścia z hotelu. Uświadomił mnie Liam.
- Niall, gdzie ty jesteś? Słuchaj, wracaj szybko, pojawiły się problemy. Harry nie jest z Anią, Louis z Karoliną, a Zayn jak głupi śmieje się do laptopa. Błagam cię wracaj. Nie zapomnij kupić mleka.
- Jasne, zaraz będę.- odpowiedziałem. Ta rozmowa zupełnie popsuła mi nastrój. Musiałem wracać, zostawić ją samą i jeszcze iść do sklepu po mleko. Kiedy pomyślałem o mleku nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu. Było już późno, a ja jeszcze nie jadłem śniadania. Szybko pożegnałem się i pobiegłem na zakupy. Nie miała nic przeciwko temu, wiedziała co się teraz u nas dzieję.
*oczami Louisa*
Wybiegłem za Karoliną, muszę przyznać, że była szybka. Powoli dostawałem zadyszki, ale wreszcie ja dogoniłem i złapałem za ramiona.
- Co ty wyprawiasz!?- wykrzyczała.
- Ratuję cię przed największym błędem w twoim życiu! Nie możesz uciec, nie możesz stąd wyjechać!
- Bo co!?
- Bo... bo ja cię kocham.
- Ale nie ze mną się przytulałeś.
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Widziałam coś innego.
- Uwierz mi, nie potrafiłbym cię oszukać.
- Ta, jasne.
- Spójrz mi w oczy. No spójrz!
- No, patrzę.
- Nie oszukałem cię. Ona rozstała się z Harry'm. Potrzebowała wsparcia, a ty się kąpałaś. Musiałem jej pomóc.
- Przytulając ją!?
- Przestań, wiesz o co mi chodzi.
- Czemu się rozstali?- jej głos był już łagodniejszy.
- Ona mu powiedziała, że...
*oczami Ani*
Ledwie ten dzień się zaczął, a już chcę żeby się skończył. Po co ja tu wogóle przylatywałam? Na co ja liczyłam? Oni są gwiazdami, a ja? Nie chcę pamiętać o rozmowie z Harry'm.
- Zanim zaczniesz muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć.- przerwałam mu.
- O co chodzi?
- Ja już nie mogę. Wszędzie są paparazzi, śledzą nas. Nie chcę tak żyć. Postanowiłam, że wrócę już do domu.- oznajmiłam.
- Co?! Ale jak?! Nie możesz! Nie teraz! Zabraniam ci, słyszysz!- krzyczał.
- Mogę, to wszystko mnie przerosło.
- I zostawisz mnie tutaj?!
- Nie chcę tego, ale muszę.
- Nic nie musisz. Możesz tu zostać na stałe.
- W Polsce mam rodzinę, szkołę, ....
- A tu masz mnie....
Pamiętam jak po policzkach zaczęły spływać mi łzy.
- Będziemy gadać przez skype'a.
- To nie to samo.
- Ale zawsze coś.
- Mi to nie wystarcza.
- Od początku wiedziałeś, że jestem tu tylko na wakacjach.
- Ale miałaś zostać do końca tygodnia
- Wiem, ale... ta fanka.
- Podejrzewałem, że tak będzie. Traktowałaś to jak flirt, a nie miłość.
- Nie mów tak!
- Ale to prawda.
- Nie!
- Nie chce mi się z tobą gadać.- wyszedł.
Ja zostałam, po chwili przyszedł Louis, potem Karolina i znowu się zaczęło. Mam dość. A co by było gdybym powiedziała mu o chorobie? Wolę nie myśleć. To kolejny dowód, aby mu o niej nie mówić.
*oczami Liam'a*
Uhhh...zadzwoniłem do Niall'a, żeby w końcu przyszedł. Ile można siedzieć w sklepie? Nawet jak na niego był tam o wiele za długo. Może on coś poradzi? Trzeba pogodzić Anię z Harry'm, oni są dla siebie stworzeni. Na szczęście już wiem o co poszło, Ania chce już jechać do Polski, a Harry nie chce się z nią rozstawać. Trzeba ją namówić, żeby jeszcze została. W sumie to jej się nie dziwię, że chce jechać, ale obiecała, że zostanie do końca tygodnia. Idę z nią pogadać. Harry jest gotowy na wszystko, żeby tylko została. On nie chce się z nią kłócić, więc znając życie za chwilę przybiegnie z przeprosinami.
*oczami Harry'ego*
Chyba mnie poniosło. Powinienem ją zrozumieć, w jej sytuacji też nie chciałbym tu zostać, ani minuty dłużej. Muszę ją przeprosić. Kupiłem bukiet róż i pobiegłem z powrotem do hotelu.
*oczami Karoliny*
Pogodziliśmy się. Może faktycznie lekko przesadzam? Mam już chyba lekkie zwidy, ale ja po prostu go kocham. Czy to takie dziwne? Muszę iść przeprosić Anię, ona tam sama siedzi i pewnie płacze. Znam ją na tyle. Idę ją pocieszyć.
*oczami Zayn'a*
Muszę się zacząć szykować na randkę . Mam jeszcze sporo czasu, ale muszę jeszcze wejść do jakiejś knajpki coś zjeść. Niall jeszcze nie wrócił. Gdzie on jest? Liam mówił mi, że już idzie, ale w tym jego żółwim tempie szybko na pewno nie dojdzie. Idę przygotować strój i się uczesać. Przed wyjściem wezmę jeszcze prysznic.
*dwa dni później- Ania*
Zdecydowałam się jednak zostać do końca tygodnia, właściwie wszystko wróciło do normy. Pogodziłam się z Harry'm, a Karolina z Louis'em. My też sobie wybaczyłyśmy, chociaż nie wiem nawet co, bo nic nie zaszło. Tak więc jest ok. Dzisiaj mamy poznać dwie super(podobno) dziewczyny. Przyjdą z Zayn'em i Nialle'm. Kiedy nam o tym powiedzieli chłopaki wybałuszyli oczy. Niall i dziewczyna? Wow. Już nawet nie je tyle co wcześniej. Louis ciągle się śmieje, że się zakochał. Za to Zayn jeszcze więcej czasu spędza przed lustrem i mówi tylko "Muszę jej się podobać". Oni są świetni. Więc za chwilę powinny przyjść dziewczyny, bardzo chcę je poznać i polubić tak jak Danielle. Mam nadzieję, że też są takie sympatyczne jak ona. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Liam pobiegł otworzyć szybko drzwi, a Danielle tylko się zaśmiała. Do salonu przyprowadził je wspólnie z Niall'em i Zayn'em.
- Hej, jestem Pauline- uśmiechnęła się. To była przyjaciółka, a może już dziewczyna Zayn'a.
Wszyscy kolejno się przedstawiliśmy.
- A ja Dominica.- również ciepło się uśmiechnęła.
- Czy ja cię skądś znam?- spytał Harry.
- Tak, to ode mnie dowiedziałeś się o pobiciu Ani.
Zapadła niezręczna cisza. Wreszcie wydukałam coś i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście trochę wypiliśmy. Wiem, wiem, obiecałam, że nie będę nic piła, bo potem robię głupie rzeczy, ale tak jakoś wyszło. Dziewczyny na początku nie czuły się zbyt pewnie, ale po kilku głębszych stały się odważne. Wieczór szybko minął i poszły do domu. My niewiele myśląc położyliśmy się spać. Wypiłam za dużo i musiałam wstać w nocy do łazienki. A tu to. Naprzeciwko pokoju Harry'ego był pokój Louisa. To co ujrzałam totalnie mnie przeraziło.
- Harryyyy- mówiłam szeptem, żeby nikogo nie obudzić.- Harryyyy, chodź, zobacz.
- Co?- powiedział zaspany.
- Chyba widzę UFO.
- Gdzie?
- Przed drzwiami do Louis'a.
Chyba się zaniepokoił, bo szybko przybiegł. Nie mógł rozpoznać z jakiej są planety, więc zawołał Liam'a. On zawsze wszystko wie. On jednak tez był bezradny, przyszła kolej na Zayn'a, a potem na Niall'a. Nikt nie wiedział o chodzi. Może po prostu byliśmy zbyt pijani? Poszliśmy spać zaledwie pół godziny temu. Jedna rzecz była dziwna, kiedy zapalaliśmy żarówkę UFO znikało, a jak gasiliśmy, znowu się pojawiało.
- UFO nie widać w świetle- wytłumaczył Zayn.
- Aaaa- każdy przytaknął.
Nasze dyskusje przerwał Louis, który otworzył drzwi. Chyba mało wypił, bo nie zawracał się na nogach i nie plątał mu się język.
- Czemu wszyscy stoicie pod moimi drzwiami?- spytał.
- Bo na nich jest UFO.
- Jakie znowu UFO?
- No sam zobacz.
Wybuchnął śmiechem. Okazało się, że to naklejki odblaskowe, tylko byliśmy tak pijani, że tego nie zauważyliśmy. Szybko odprowadził nas do swoich sypialni. Kiedy już leżałam przypomniało mi się, że z tego wszystkiego zapomniałam iść do łazienki. Wstałam i za 5 minut byłam znowu w łóżku. Przytuliłam się do Harry'ego i usnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to ten rozdział jest okropny. Napisanie go sprawiło mi do tej pory największą trudność. Postaram się, żeby kolejne były lepsze. Jak widzicie, rozbudowałam też inne wątki. A co do tego UFO, to właśnie dzisiaj w nocy mi się to przydarzyło. Oczywiście nie byłam pijana, ale strasznie zaspana. Po chwili jednak się zorientowałam i nie zwoływałam rodzinnej narady. Aaaa i jeszcze jedno chciałabym zadedykować ten rozdział Karolinie, Domi, Paulinie i Kamili oraz wszystkim, którzy czytają te moje wypociny.
Jesteście wielcy. Zapomniałam jeszcze o jednym. Następne posty mogą nie pojawiać się tak często jak wcześniej, więc jeżeli chcecie to piszcie na mój email(ania296505@wp.pl)mogę wysyłać wam jak będą gotowe. Pa:)
poniedziałek, 26 marca 2012
ROZDZIAŁ JEDENASTY
*oczami Niall'a*
Ufff....kolejny dzień, pasowałoby już wstać i zjeść śniadanie. Pewnie dzisiaj znowu nikt nie będzie w humorze. Chciałbym im powiedzieć, ale nie wiem czy to jest najlepszy moment. Mogą nie zrozumieć jaki jestem szczęśliwy, wcale bym się nie zdziwił. Ania z Harry'm są załamani, zresztą nie tylko oni. Nie mogę wyskoczyć z taką wesołą nowiną. Poczekam, aż atmosfera lekko się rozluźni. Ok, koniec moich przemyśleń, idę coś zjeść. W salonie siedzieli już prawie wszyscy. Nie było tylko Harry'ego i Ani, ale może rozmawiają. Oczywiście nikomu nie chciało się iść do sklepu po coś do jedzenia.
- Ty idź, przecież i tak ty to zjesz.- powiedział Zayn.
- Nie przesadzajcie, przecież wy też jecie, a ze mnie robicie wiecznego głodomora, aż tak źle ze mną nie jest.- wszyscy wybałuszyli oczy.
Co w tym dziwnego? Tak więc byłem zmuszony do wyjścia z hotelu. Pewnie czekały na mnie tłumy fotoreporterów, każdy oczekiwał, że skomentuję ostatnie zajście. Jednak ja nie miałem na to ochoty. Założyłem jakąś bluzę z kapturem i wymknąłem się tylnym wyjściem, omijając ciekawskich.
Po chwili znalazłem się przed sklepem, już miałem wchodzić kiedy usłyszałem dźwięk telefonu. Dostałem sms-a. Od niej.
"Hej. Może moglibyśmy się gdzieś spotkać?"
" Z największą przyjemnością"
"To co, za pół godziny w parku?"
"Nie mogę się doczekać"
Po czym udałem się w wyznaczone miejsce, miałem jeszcze czas, ale to było dosyć daleko. Na samą myśl, że zaraz ja spotkam robiło mi się ciepło na sercu. Zapomniałem o zakupach i o tym, że dzisiaj jeszcze nic nie jadłem. W tej chwili liczyła się tylko ona.
*oczami Zayn'a*
Kolejny nudny dzień. Ta dziewczyna, która zaatakowała Anię popsuła wszystkim humor. Nikomu nic się nie chciało. Niall poszedł do sklepu, ale po chwili namysłu. To dziwne jak na niego, zawsze pierwszy tam biegł, a dzisiaj? Nie wiedziałem, że aż tak się przejął. A może nie chodzi tylko o to? Muszę z nim pogadać jak wróci. Pewnie pół świata huczy teraz od plotek, nie miałem nic lepszego do roboty, więc wszedłem na Twittera. Oczywiście wszyscy pytali o to co się wydarzyło, ale nie chciałem im odpowiadać. W pewnym momencie zauważyłem inna wiadomość od tych wszystkich. Czytając uśmiechnąłem się do ekranu. Była od tej dziewczyny, którą poznałem w klubie kilka dni temu. Fajna była, dlatego prosiłem, żeby do mnie napisała. Widocznie się skusiła. Była bardzo ładna, miała na imię Pauline. Świetnie mi się z nią tańczyło i rozmawiało. Nie zastanawiając się długo odpisałem.
"Pamiętasz mnie może jeszcze?"
"Jak mógłbym cię zapomnieć. Przetańczyliśmy całą noc:)"
"A jednak, nie zapomniałeś"
"Nom, cieszę się, że napisałaś"
"Uwierz mi, ja cieszę się bardziej"
"hehehe, cieszmy się razem"
"Proponujesz spotkanie?"
" Czemu nie."
"A więc kiedy?"
"Co porabiasz dzisiaj popołudniu?"
"Nie mam jakiś szczególnych planów. Może być"
"W takim razie jesteśmy umówieni:)"
"To gdzie się spotkamy?"
"Może kino?"
"Może być"
"Tylko może być?"
"Jestem wprost wniebowzięta, że pójdę z tobą do kina. Lepiej?"
"Od razu lepiej. Wpadnę po ciebie."
"Pamiętasz gdzie mieszkam?"
"Przecież cię odprowadziłem"
"No tak, to do zobaczenia o....?"
"....o 6."
"Ok, pa:)"
"Pa:)"
Śmiałem się jak mysz do sera, ale nie mogłem doczekać się tego spotkania. Może trochę głupio, że wszyscy tacy smutni, a ja idę na randkę, ale myślę, że się nie pogniewają.
*oczami Louisa*
Jejku, ale nudy. Niall poszedł do tego sklepu i nie wraca. Jak się okaże, że został na jakaś darmową degustację, to go zabiję. Naprawdę. Wszyscy za chwilę tu padniemy z głodu, a jego nie ma. Achh...
Porobiło się... to całe zamieszanie z tą fanką. Biedna ta Ania, mam nadzieję, że o tym zapomni, choć to nie będzie łatwe. Harry wiąże z nią wspólna przyszłość. Może nawet zdecyduje się porzucić zespół? Nie wiem, ale ja tez dzisiaj o tym myślałem. Karolina jest dla mnie naprawdę ważna, nie chcę się z nią rozstawać, nie teraz. Mam już tego dość, zaszyłbym się gdzieś w lesie, zostałbym leśniczym i wszystko byłoby pod kontrolą. A tak? Jestem gwiazdą i decyduję najwyżej co zjem na śniadanie. Chociaż ostatnio nasz agent powiedział, żebyśmy się nie obżerali, bo nikt nie będzie chciał słuchać grubych chłopaków z problemami. Tak więc dieta. Moje rozmyślania przerwał trzask drzwiami. To Harry wybiegł z pokoju Ani. Co jest? Pokłócili się? W takim momencie? Kiedy siebie potrzebują? Chciałem za nim pobiec, ale Ania chyba bardziej potrzebowała mojej pomocy, Karolina poszła wziąć prysznic. Ta to ma wyczucie czasu. No nic muszę iść ją pocieszyć. Kiedy wszedłem do jej sypialni ujrzałem straszny widok. Była cała zapłakana.
- Louis, powiedziałam mu coś strasznego- i zaczęła płakać jeszcze głośniej.
*oczami Liam'a*
Harry wybiegł, postanowiłem go dogonić. Z trudem udało nam się ominąć paparazzich. Usiadł na ławce, dosiadłem się.
- Co się stało- powiedziałem lekko zadyszany.
- Nie mogę już się przejść?- zapytał z drwiną, po jego polikach zaczęły spływać łzy.
- Nie po to tu przyszedłeś. Prawda?- milczał.- Mi możesz powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi.- próbowałem dalej.
- Myślałem, że mnie kocha.....- zaczął płakać.
- Ania? Przecież ona cię kocha.
- Tylko mi się wydawało.
- Możesz mówić jaśniej?- nic nie zrozumiałem.
- Gdyby mnie kochała nie zrobiła by czegoś takiego.
Schował twarz w dłoniach, przytuliłem go tylko, nie wiedziałem co mu powiedzieć. Nie chciał mi wyjaśnić o co poszło.
*oczami Karoliny*
Wzięłam szybki prysznic i poszłam do salonu. Był tam tylko Zayn.
- Gdzie wszyscy?- spytałam.
- Niall w sklepie, Harry uciekł, Liam poszedł go poszukać, A Louis pociesza Anię.
Kiedy poszłam się myć Harry gadał z Anią. Co mogło się stać? Zayn nie wiedział. Postanowiłam do niej zajrzeć. Uchyliłam lekko drzwi i to co zobaczyła mnie przeraziło. Louis przytulał Anię. Jak oni mogli mi to zrobić. Ona? Moja najlepsza przyjaciółka? Od początku wiedziałam, że Lois'owi zależy tylko na niej, a mnie traktuję jak chwilową atrakcję. Czekał tylko na moment, aż pokłóci się z Harry'm.
W tej chwili mnie zauważyli. Mnie i moją minę.
- To nie tak jak myślisz.- próbował mnie przekonać.
- Nie?
- To moja przyjaciółka, pocieszam ją tylko.
- Jasne...od początku czekałeś na ten moment!- wykrzyczałam i wybiegłam.
Próbował mnie gonić, ale nie przejmowałam się tym. W końcu się przecież kiedyś zmęczy.
*oczami Ani*
Wszystko popsułam. Mój związek, Karoliny, naszą przyjaźń. Jak ja mogłam to zrobić. Nigdy sobie tego nie daruję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami. Jak myślicie co Ania powiedziała Harry'emu?
Ufff....kolejny dzień, pasowałoby już wstać i zjeść śniadanie. Pewnie dzisiaj znowu nikt nie będzie w humorze. Chciałbym im powiedzieć, ale nie wiem czy to jest najlepszy moment. Mogą nie zrozumieć jaki jestem szczęśliwy, wcale bym się nie zdziwił. Ania z Harry'm są załamani, zresztą nie tylko oni. Nie mogę wyskoczyć z taką wesołą nowiną. Poczekam, aż atmosfera lekko się rozluźni. Ok, koniec moich przemyśleń, idę coś zjeść. W salonie siedzieli już prawie wszyscy. Nie było tylko Harry'ego i Ani, ale może rozmawiają. Oczywiście nikomu nie chciało się iść do sklepu po coś do jedzenia.
- Ty idź, przecież i tak ty to zjesz.- powiedział Zayn.
- Nie przesadzajcie, przecież wy też jecie, a ze mnie robicie wiecznego głodomora, aż tak źle ze mną nie jest.- wszyscy wybałuszyli oczy.
Co w tym dziwnego? Tak więc byłem zmuszony do wyjścia z hotelu. Pewnie czekały na mnie tłumy fotoreporterów, każdy oczekiwał, że skomentuję ostatnie zajście. Jednak ja nie miałem na to ochoty. Założyłem jakąś bluzę z kapturem i wymknąłem się tylnym wyjściem, omijając ciekawskich.
Po chwili znalazłem się przed sklepem, już miałem wchodzić kiedy usłyszałem dźwięk telefonu. Dostałem sms-a. Od niej.
"Hej. Może moglibyśmy się gdzieś spotkać?"
" Z największą przyjemnością"
"To co, za pół godziny w parku?"
"Nie mogę się doczekać"
Po czym udałem się w wyznaczone miejsce, miałem jeszcze czas, ale to było dosyć daleko. Na samą myśl, że zaraz ja spotkam robiło mi się ciepło na sercu. Zapomniałem o zakupach i o tym, że dzisiaj jeszcze nic nie jadłem. W tej chwili liczyła się tylko ona.
*oczami Zayn'a*
Kolejny nudny dzień. Ta dziewczyna, która zaatakowała Anię popsuła wszystkim humor. Nikomu nic się nie chciało. Niall poszedł do sklepu, ale po chwili namysłu. To dziwne jak na niego, zawsze pierwszy tam biegł, a dzisiaj? Nie wiedziałem, że aż tak się przejął. A może nie chodzi tylko o to? Muszę z nim pogadać jak wróci. Pewnie pół świata huczy teraz od plotek, nie miałem nic lepszego do roboty, więc wszedłem na Twittera. Oczywiście wszyscy pytali o to co się wydarzyło, ale nie chciałem im odpowiadać. W pewnym momencie zauważyłem inna wiadomość od tych wszystkich. Czytając uśmiechnąłem się do ekranu. Była od tej dziewczyny, którą poznałem w klubie kilka dni temu. Fajna była, dlatego prosiłem, żeby do mnie napisała. Widocznie się skusiła. Była bardzo ładna, miała na imię Pauline. Świetnie mi się z nią tańczyło i rozmawiało. Nie zastanawiając się długo odpisałem.
"Pamiętasz mnie może jeszcze?"
"Jak mógłbym cię zapomnieć. Przetańczyliśmy całą noc:)"
"A jednak, nie zapomniałeś"
"Nom, cieszę się, że napisałaś"
"Uwierz mi, ja cieszę się bardziej"
"hehehe, cieszmy się razem"
"Proponujesz spotkanie?"
" Czemu nie."
"A więc kiedy?"
"Co porabiasz dzisiaj popołudniu?"
"Nie mam jakiś szczególnych planów. Może być"
"W takim razie jesteśmy umówieni:)"
"To gdzie się spotkamy?"
"Może kino?"
"Może być"
"Tylko może być?"
"Jestem wprost wniebowzięta, że pójdę z tobą do kina. Lepiej?"
"Od razu lepiej. Wpadnę po ciebie."
"Pamiętasz gdzie mieszkam?"
"Przecież cię odprowadziłem"
"No tak, to do zobaczenia o....?"
"....o 6."
"Ok, pa:)"
"Pa:)"
Śmiałem się jak mysz do sera, ale nie mogłem doczekać się tego spotkania. Może trochę głupio, że wszyscy tacy smutni, a ja idę na randkę, ale myślę, że się nie pogniewają.
*oczami Louisa*
Jejku, ale nudy. Niall poszedł do tego sklepu i nie wraca. Jak się okaże, że został na jakaś darmową degustację, to go zabiję. Naprawdę. Wszyscy za chwilę tu padniemy z głodu, a jego nie ma. Achh...
Porobiło się... to całe zamieszanie z tą fanką. Biedna ta Ania, mam nadzieję, że o tym zapomni, choć to nie będzie łatwe. Harry wiąże z nią wspólna przyszłość. Może nawet zdecyduje się porzucić zespół? Nie wiem, ale ja tez dzisiaj o tym myślałem. Karolina jest dla mnie naprawdę ważna, nie chcę się z nią rozstawać, nie teraz. Mam już tego dość, zaszyłbym się gdzieś w lesie, zostałbym leśniczym i wszystko byłoby pod kontrolą. A tak? Jestem gwiazdą i decyduję najwyżej co zjem na śniadanie. Chociaż ostatnio nasz agent powiedział, żebyśmy się nie obżerali, bo nikt nie będzie chciał słuchać grubych chłopaków z problemami. Tak więc dieta. Moje rozmyślania przerwał trzask drzwiami. To Harry wybiegł z pokoju Ani. Co jest? Pokłócili się? W takim momencie? Kiedy siebie potrzebują? Chciałem za nim pobiec, ale Ania chyba bardziej potrzebowała mojej pomocy, Karolina poszła wziąć prysznic. Ta to ma wyczucie czasu. No nic muszę iść ją pocieszyć. Kiedy wszedłem do jej sypialni ujrzałem straszny widok. Była cała zapłakana.
- Louis, powiedziałam mu coś strasznego- i zaczęła płakać jeszcze głośniej.
*oczami Liam'a*
Harry wybiegł, postanowiłem go dogonić. Z trudem udało nam się ominąć paparazzich. Usiadł na ławce, dosiadłem się.
- Co się stało- powiedziałem lekko zadyszany.
- Nie mogę już się przejść?- zapytał z drwiną, po jego polikach zaczęły spływać łzy.
- Nie po to tu przyszedłeś. Prawda?- milczał.- Mi możesz powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi.- próbowałem dalej.
- Myślałem, że mnie kocha.....- zaczął płakać.
- Ania? Przecież ona cię kocha.
- Tylko mi się wydawało.
- Możesz mówić jaśniej?- nic nie zrozumiałem.
- Gdyby mnie kochała nie zrobiła by czegoś takiego.
Schował twarz w dłoniach, przytuliłem go tylko, nie wiedziałem co mu powiedzieć. Nie chciał mi wyjaśnić o co poszło.
*oczami Karoliny*
Wzięłam szybki prysznic i poszłam do salonu. Był tam tylko Zayn.
- Gdzie wszyscy?- spytałam.
- Niall w sklepie, Harry uciekł, Liam poszedł go poszukać, A Louis pociesza Anię.
Kiedy poszłam się myć Harry gadał z Anią. Co mogło się stać? Zayn nie wiedział. Postanowiłam do niej zajrzeć. Uchyliłam lekko drzwi i to co zobaczyła mnie przeraziło. Louis przytulał Anię. Jak oni mogli mi to zrobić. Ona? Moja najlepsza przyjaciółka? Od początku wiedziałam, że Lois'owi zależy tylko na niej, a mnie traktuję jak chwilową atrakcję. Czekał tylko na moment, aż pokłóci się z Harry'm.
W tej chwili mnie zauważyli. Mnie i moją minę.
- To nie tak jak myślisz.- próbował mnie przekonać.
- Nie?
- To moja przyjaciółka, pocieszam ją tylko.
- Jasne...od początku czekałeś na ten moment!- wykrzyczałam i wybiegłam.
Próbował mnie gonić, ale nie przejmowałam się tym. W końcu się przecież kiedyś zmęczy.
*oczami Ani*
Wszystko popsułam. Mój związek, Karoliny, naszą przyjaźń. Jak ja mogłam to zrobić. Nigdy sobie tego nie daruję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami. Jak myślicie co Ania powiedziała Harry'emu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)