*oczami Niall'a*
Ufff....kolejny dzień, pasowałoby już wstać i zjeść śniadanie. Pewnie dzisiaj znowu nikt nie będzie w humorze. Chciałbym im powiedzieć, ale nie wiem czy to jest najlepszy moment. Mogą nie zrozumieć jaki jestem szczęśliwy, wcale bym się nie zdziwił. Ania z Harry'm są załamani, zresztą nie tylko oni. Nie mogę wyskoczyć z taką wesołą nowiną. Poczekam, aż atmosfera lekko się rozluźni. Ok, koniec moich przemyśleń, idę coś zjeść. W salonie siedzieli już prawie wszyscy. Nie było tylko Harry'ego i Ani, ale może rozmawiają. Oczywiście nikomu nie chciało się iść do sklepu po coś do jedzenia.
- Ty idź, przecież i tak ty to zjesz.- powiedział Zayn.
- Nie przesadzajcie, przecież wy też jecie, a ze mnie robicie wiecznego głodomora, aż tak źle ze mną nie jest.- wszyscy wybałuszyli oczy.
Co w tym dziwnego? Tak więc byłem zmuszony do wyjścia z hotelu. Pewnie czekały na mnie tłumy fotoreporterów, każdy oczekiwał, że skomentuję ostatnie zajście. Jednak ja nie miałem na to ochoty. Założyłem jakąś bluzę z kapturem i wymknąłem się tylnym wyjściem, omijając ciekawskich.
Po chwili znalazłem się przed sklepem, już miałem wchodzić kiedy usłyszałem dźwięk telefonu. Dostałem sms-a. Od niej.
"Hej. Może moglibyśmy się gdzieś spotkać?"
" Z największą przyjemnością"
"To co, za pół godziny w parku?"
"Nie mogę się doczekać"
Po czym udałem się w wyznaczone miejsce, miałem jeszcze czas, ale to było dosyć daleko. Na samą myśl, że zaraz ja spotkam robiło mi się ciepło na sercu. Zapomniałem o zakupach i o tym, że dzisiaj jeszcze nic nie jadłem. W tej chwili liczyła się tylko ona.
*oczami Zayn'a*
Kolejny nudny dzień. Ta dziewczyna, która zaatakowała Anię popsuła wszystkim humor. Nikomu nic się nie chciało. Niall poszedł do sklepu, ale po chwili namysłu. To dziwne jak na niego, zawsze pierwszy tam biegł, a dzisiaj? Nie wiedziałem, że aż tak się przejął. A może nie chodzi tylko o to? Muszę z nim pogadać jak wróci. Pewnie pół świata huczy teraz od plotek, nie miałem nic lepszego do roboty, więc wszedłem na Twittera. Oczywiście wszyscy pytali o to co się wydarzyło, ale nie chciałem im odpowiadać. W pewnym momencie zauważyłem inna wiadomość od tych wszystkich. Czytając uśmiechnąłem się do ekranu. Była od tej dziewczyny, którą poznałem w klubie kilka dni temu. Fajna była, dlatego prosiłem, żeby do mnie napisała. Widocznie się skusiła. Była bardzo ładna, miała na imię Pauline. Świetnie mi się z nią tańczyło i rozmawiało. Nie zastanawiając się długo odpisałem.
"Pamiętasz mnie może jeszcze?"
"Jak mógłbym cię zapomnieć. Przetańczyliśmy całą noc:)"
"A jednak, nie zapomniałeś"
"Nom, cieszę się, że napisałaś"
"Uwierz mi, ja cieszę się bardziej"
"hehehe, cieszmy się razem"
"Proponujesz spotkanie?"
" Czemu nie."
"A więc kiedy?"
"Co porabiasz dzisiaj popołudniu?"
"Nie mam jakiś szczególnych planów. Może być"
"W takim razie jesteśmy umówieni:)"
"To gdzie się spotkamy?"
"Może kino?"
"Może być"
"Tylko może być?"
"Jestem wprost wniebowzięta, że pójdę z tobą do kina. Lepiej?"
"Od razu lepiej. Wpadnę po ciebie."
"Pamiętasz gdzie mieszkam?"
"Przecież cię odprowadziłem"
"No tak, to do zobaczenia o....?"
"....o 6."
"Ok, pa:)"
"Pa:)"
Śmiałem się jak mysz do sera, ale nie mogłem doczekać się tego spotkania. Może trochę głupio, że wszyscy tacy smutni, a ja idę na randkę, ale myślę, że się nie pogniewają.
*oczami Louisa*
Jejku, ale nudy. Niall poszedł do tego sklepu i nie wraca. Jak się okaże, że został na jakaś darmową degustację, to go zabiję. Naprawdę. Wszyscy za chwilę tu padniemy z głodu, a jego nie ma. Achh...
Porobiło się... to całe zamieszanie z tą fanką. Biedna ta Ania, mam nadzieję, że o tym zapomni, choć to nie będzie łatwe. Harry wiąże z nią wspólna przyszłość. Może nawet zdecyduje się porzucić zespół? Nie wiem, ale ja tez dzisiaj o tym myślałem. Karolina jest dla mnie naprawdę ważna, nie chcę się z nią rozstawać, nie teraz. Mam już tego dość, zaszyłbym się gdzieś w lesie, zostałbym leśniczym i wszystko byłoby pod kontrolą. A tak? Jestem gwiazdą i decyduję najwyżej co zjem na śniadanie. Chociaż ostatnio nasz agent powiedział, żebyśmy się nie obżerali, bo nikt nie będzie chciał słuchać grubych chłopaków z problemami. Tak więc dieta. Moje rozmyślania przerwał trzask drzwiami. To Harry wybiegł z pokoju Ani. Co jest? Pokłócili się? W takim momencie? Kiedy siebie potrzebują? Chciałem za nim pobiec, ale Ania chyba bardziej potrzebowała mojej pomocy, Karolina poszła wziąć prysznic. Ta to ma wyczucie czasu. No nic muszę iść ją pocieszyć. Kiedy wszedłem do jej sypialni ujrzałem straszny widok. Była cała zapłakana.
- Louis, powiedziałam mu coś strasznego- i zaczęła płakać jeszcze głośniej.
*oczami Liam'a*
Harry wybiegł, postanowiłem go dogonić. Z trudem udało nam się ominąć paparazzich. Usiadł na ławce, dosiadłem się.
- Co się stało- powiedziałem lekko zadyszany.
- Nie mogę już się przejść?- zapytał z drwiną, po jego polikach zaczęły spływać łzy.
- Nie po to tu przyszedłeś. Prawda?- milczał.- Mi możesz powiedzieć, jesteśmy przyjaciółmi.- próbowałem dalej.
- Myślałem, że mnie kocha.....- zaczął płakać.
- Ania? Przecież ona cię kocha.
- Tylko mi się wydawało.
- Możesz mówić jaśniej?- nic nie zrozumiałem.
- Gdyby mnie kochała nie zrobiła by czegoś takiego.
Schował twarz w dłoniach, przytuliłem go tylko, nie wiedziałem co mu powiedzieć. Nie chciał mi wyjaśnić o co poszło.
*oczami Karoliny*
Wzięłam szybki prysznic i poszłam do salonu. Był tam tylko Zayn.
- Gdzie wszyscy?- spytałam.
- Niall w sklepie, Harry uciekł, Liam poszedł go poszukać, A Louis pociesza Anię.
Kiedy poszłam się myć Harry gadał z Anią. Co mogło się stać? Zayn nie wiedział. Postanowiłam do niej zajrzeć. Uchyliłam lekko drzwi i to co zobaczyła mnie przeraziło. Louis przytulał Anię. Jak oni mogli mi to zrobić. Ona? Moja najlepsza przyjaciółka? Od początku wiedziałam, że Lois'owi zależy tylko na niej, a mnie traktuję jak chwilową atrakcję. Czekał tylko na moment, aż pokłóci się z Harry'm.
W tej chwili mnie zauważyli. Mnie i moją minę.
- To nie tak jak myślisz.- próbował mnie przekonać.
- Nie?
- To moja przyjaciółka, pocieszam ją tylko.
- Jasne...od początku czekałeś na ten moment!- wykrzyczałam i wybiegłam.
Próbował mnie gonić, ale nie przejmowałam się tym. W końcu się przecież kiedyś zmęczy.
*oczami Ani*
Wszystko popsułam. Mój związek, Karoliny, naszą przyjaźń. Jak ja mogłam to zrobić. Nigdy sobie tego nie daruję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami. Jak myślicie co Ania powiedziała Harry'emu?
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
poniedziałek, 26 marca 2012
niedziela, 25 marca 2012
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
*oczami Harry'ego*
Nie mogłem usnąć. Wciąż przed oczami miałem wydarzenia sprzed kilku godzin. Widok zapłakanej Ani, kiedy przyjechałem do hotelu, zmartwienie chłopaków i ten straszny niepokój, który ogarnia całe moje ciało. Na szczęście już usnęła, długo cała dygotała, obwiniała się o to wszystko. Próbowałem jej pomóc, ale na marne.
Odwracałem się z boku na bok, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Usłyszałem w kuchni krzątanie, postanowiłem, że sprawdzę kto to. W ciemności powoli zauważałem sylwetkę.
- Co się tak skradasz?- to był Louis.
- Wydaje ci się.
- Ty też nie możesz spać?
- A co nie widać?- byłem już zmęczony, powoli stawałem się chamski.
- Przyszedłem się napić, ale jak chcesz mogę zostawić cię samego...
- ....nie, sorry, ale to wszystko mnie przerasta. Sława, paparazzi, fanki. Ostatnio nie mogę się w tym wszystkim odnaleźć.
- Po prostu zmieniły ci się priorytety.
- Chyba masz rację. Odkąd poznałem dziewczyny, wszystko wydaje mi się inne, lepsze.
- Uważam dokładnie tak jak ty. To dzisiejsze zdarzenie... Nie wiem skąd w ludziach tyle agresji.
- Nie chcę tego pamiętać.
- Nikt nie chce.
- Ok, skończmy gadać o mnie. Czemu nie śpisz, jest trzecia nad ranem?
- Nie mogę usnąć.
- Z powodu....
- Z powodu dziewczyn.
- O co chodzi? Chyba nie tylko o dzisiejsze wydarzenie?
-Też, ale nie tylko. Dzisiaj zdałem sobie sprawę jak bardzo zależy mi na Karolinie.
- Jej na tobie też zależy.
- I co z tego, jeżeli musi wracać?!- podniósł głos, czułem, że za chwilę się popłacze.
- Ciszej obudzisz wszystkich.- po chwili dodałem- Nie przejmuj się, jakoś to będzie.- pocieszyłem go, choć w duchu tak nie sądzę. Za tydzień wyjeżdżają, a my? My zostajemy tu do końca wakacji, a potem wracamy do Los Angeles. To jeszcze dalej od Polski. Czasem żałowałem, że się tam przeprowadziliśmy, ale tam znajduje się nasza nowa wytwórnia. Brakuje mi Londynu, może to dziwnie zabrzmi, ale brakuję też mi tego cholernego deszczu, który tu ciągle pada. Na ziemię przywołał mnie Louis.
- O czym myślisz?
- Zastanawiam się nad swoim życiem. Czy to co robię ma sens? Nie wiem czy walczę o to na czym mi najbardziej zależy. Chciałbym to rzucić i jechać z Anią do Polski. Nauczyłaby mnie języka, poszedłbym na jakieś studia, czy coś, potem znalazłbym pracę i żylibyśmy długo i szczęśliwie. Przede wszystkim w spokoju. A tak, ona nie będzie nawet chciała wyjść ze mną na głupi spacer. Będzie się po prostu bała.
- Też ostatnio o tym myślałem. Sława nie jest mi potrzebna do szczęścia.- uśmiechnął się łobuzersko i poruszył brwiami. Wiedziałem, że mówi poważnie i nie zawaha się przed niczym. Był zdesperowany pragnieniem szczęścia, zupełnie jak ja. Więc może to rzucić?
*oczami Ani*
Spałam już dosyć długo,ale nie chciałam jeszcze wstawać. Za oknem jak zwykle padał deszcz, dodatkowo wiało. Jednak pogoda nie jest jedynym powodem. Nie chciałam się z nikim widzieć po tym ostatnim zdarzeniu. Nie umiałabym im chyba spojrzeć w oczy. Harry ciągle mi mówi, że to nie moja wina,ale ja czuję coś innego. Słowa tej dziewczyny głęboko mnie zraniły. Szczególnie jedno zdanie: "Ty go zranisz". Nie mogłam przestać o tym myśleć. W tej chwili pół świata próbuje odnaleźć o mnie jakieś informacje. A co jeżeli im ktoś pomoże? Jeśli się dowiedzą? Nie mogę na to pozwolić, dlatego postanowiłam, że muszę stąd jak najszybciej wyjechać. Nie wiem czy do domu, może jakieś ciepłe kraje w najmniej znanym zakątku świata? Poopalałabym się przez tydzień,a potem bym wróciła do Polski. Zostałabym tam dłużej, ale co dwa tygodnie muszę się zgłaszać do klinki. Ostatnio byłam trzy dni przed wylotem do Londynu. Chociaż właściwie, umrzeć na jakieś bezludnej wyspie? Brzmi całkiem nieźle. Muszę się nad tym zastanowić. Pomysł nie jest wcale taki zły. Czuję, że właśnie w tym momencie mogłabym umrzeć, nie musiałabym żegnać się na lotnisku z chłopakami, nie musiałabym im mówić prawdy. Całkiem nieźle to wymyśliłam. Zrobiłabym tak gdybym była bardziej odważna, ja nawet boję się powiedzieć chłopakowi, którego kocham nad życie, że go okłamuję, oszukuję, że umrę. Ale życie w kłamstwie jest prostsze. Achhh, ja to zawsze muszę coś zepsuć,a mogłoby być tak pięknie. Żyłabym sobie z nim w małym drewnianym domku z gromadką dzieci, może czasami próbowałaby zabić mnie jakaś fanka, ale to jest szczegół. Nagle ktoś przerwał moje rozmyślania. Drzwi do pokoju powoli zaczęły się otwierać, a ja już żałowałam, że się obudziłam.
- Muszę ci coś powiedzieć. Coś od czego będzie zależało całe nasze życie.- powiedział mój chłopak.
Zmiękłam, "całe nasze życie". Zakładał wspólną przyszłość, nie wiedział tylko, że ona szybciej się skończy, niż się zaczęła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już dziesięć rozdziałów! Mały jubileusz:) Chciałam wszystkim podziękować za taką dużą ilość wejść. Blog mam dopiero półtorej tygodnia, a was jest, aż tyle. Mam nadzieję, że was nie zawiodę. A co do komentarzy....może pobijecie rekord ostatniego rozdziału? Co wy na to?
I jeszcze jedno. Jak myślicie Harry i Louis porzucą zespół i wyjadą do Polski? Ania powie w końcu Harry'emu całą prawdę? Odpowiadajcie w komentarzach.
Nie mogłem usnąć. Wciąż przed oczami miałem wydarzenia sprzed kilku godzin. Widok zapłakanej Ani, kiedy przyjechałem do hotelu, zmartwienie chłopaków i ten straszny niepokój, który ogarnia całe moje ciało. Na szczęście już usnęła, długo cała dygotała, obwiniała się o to wszystko. Próbowałem jej pomóc, ale na marne.
Odwracałem się z boku na bok, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Usłyszałem w kuchni krzątanie, postanowiłem, że sprawdzę kto to. W ciemności powoli zauważałem sylwetkę.
- Co się tak skradasz?- to był Louis.
- Wydaje ci się.
- Ty też nie możesz spać?
- A co nie widać?- byłem już zmęczony, powoli stawałem się chamski.
- Przyszedłem się napić, ale jak chcesz mogę zostawić cię samego...
- ....nie, sorry, ale to wszystko mnie przerasta. Sława, paparazzi, fanki. Ostatnio nie mogę się w tym wszystkim odnaleźć.
- Po prostu zmieniły ci się priorytety.
- Chyba masz rację. Odkąd poznałem dziewczyny, wszystko wydaje mi się inne, lepsze.
- Uważam dokładnie tak jak ty. To dzisiejsze zdarzenie... Nie wiem skąd w ludziach tyle agresji.
- Nie chcę tego pamiętać.
- Nikt nie chce.
- Ok, skończmy gadać o mnie. Czemu nie śpisz, jest trzecia nad ranem?
- Nie mogę usnąć.
- Z powodu....
- Z powodu dziewczyn.
- O co chodzi? Chyba nie tylko o dzisiejsze wydarzenie?
-Też, ale nie tylko. Dzisiaj zdałem sobie sprawę jak bardzo zależy mi na Karolinie.
- Jej na tobie też zależy.
- I co z tego, jeżeli musi wracać?!- podniósł głos, czułem, że za chwilę się popłacze.
- Ciszej obudzisz wszystkich.- po chwili dodałem- Nie przejmuj się, jakoś to będzie.- pocieszyłem go, choć w duchu tak nie sądzę. Za tydzień wyjeżdżają, a my? My zostajemy tu do końca wakacji, a potem wracamy do Los Angeles. To jeszcze dalej od Polski. Czasem żałowałem, że się tam przeprowadziliśmy, ale tam znajduje się nasza nowa wytwórnia. Brakuje mi Londynu, może to dziwnie zabrzmi, ale brakuję też mi tego cholernego deszczu, który tu ciągle pada. Na ziemię przywołał mnie Louis.
- O czym myślisz?
- Zastanawiam się nad swoim życiem. Czy to co robię ma sens? Nie wiem czy walczę o to na czym mi najbardziej zależy. Chciałbym to rzucić i jechać z Anią do Polski. Nauczyłaby mnie języka, poszedłbym na jakieś studia, czy coś, potem znalazłbym pracę i żylibyśmy długo i szczęśliwie. Przede wszystkim w spokoju. A tak, ona nie będzie nawet chciała wyjść ze mną na głupi spacer. Będzie się po prostu bała.
- Też ostatnio o tym myślałem. Sława nie jest mi potrzebna do szczęścia.- uśmiechnął się łobuzersko i poruszył brwiami. Wiedziałem, że mówi poważnie i nie zawaha się przed niczym. Był zdesperowany pragnieniem szczęścia, zupełnie jak ja. Więc może to rzucić?
*oczami Ani*
Spałam już dosyć długo,ale nie chciałam jeszcze wstawać. Za oknem jak zwykle padał deszcz, dodatkowo wiało. Jednak pogoda nie jest jedynym powodem. Nie chciałam się z nikim widzieć po tym ostatnim zdarzeniu. Nie umiałabym im chyba spojrzeć w oczy. Harry ciągle mi mówi, że to nie moja wina,ale ja czuję coś innego. Słowa tej dziewczyny głęboko mnie zraniły. Szczególnie jedno zdanie: "Ty go zranisz". Nie mogłam przestać o tym myśleć. W tej chwili pół świata próbuje odnaleźć o mnie jakieś informacje. A co jeżeli im ktoś pomoże? Jeśli się dowiedzą? Nie mogę na to pozwolić, dlatego postanowiłam, że muszę stąd jak najszybciej wyjechać. Nie wiem czy do domu, może jakieś ciepłe kraje w najmniej znanym zakątku świata? Poopalałabym się przez tydzień,a potem bym wróciła do Polski. Zostałabym tam dłużej, ale co dwa tygodnie muszę się zgłaszać do klinki. Ostatnio byłam trzy dni przed wylotem do Londynu. Chociaż właściwie, umrzeć na jakieś bezludnej wyspie? Brzmi całkiem nieźle. Muszę się nad tym zastanowić. Pomysł nie jest wcale taki zły. Czuję, że właśnie w tym momencie mogłabym umrzeć, nie musiałabym żegnać się na lotnisku z chłopakami, nie musiałabym im mówić prawdy. Całkiem nieźle to wymyśliłam. Zrobiłabym tak gdybym była bardziej odważna, ja nawet boję się powiedzieć chłopakowi, którego kocham nad życie, że go okłamuję, oszukuję, że umrę. Ale życie w kłamstwie jest prostsze. Achhh, ja to zawsze muszę coś zepsuć,a mogłoby być tak pięknie. Żyłabym sobie z nim w małym drewnianym domku z gromadką dzieci, może czasami próbowałaby zabić mnie jakaś fanka, ale to jest szczegół. Nagle ktoś przerwał moje rozmyślania. Drzwi do pokoju powoli zaczęły się otwierać, a ja już żałowałam, że się obudziłam.
- Muszę ci coś powiedzieć. Coś od czego będzie zależało całe nasze życie.- powiedział mój chłopak.
Zmiękłam, "całe nasze życie". Zakładał wspólną przyszłość, nie wiedział tylko, że ona szybciej się skończy, niż się zaczęła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już dziesięć rozdziałów! Mały jubileusz:) Chciałam wszystkim podziękować za taką dużą ilość wejść. Blog mam dopiero półtorej tygodnia, a was jest, aż tyle. Mam nadzieję, że was nie zawiodę. A co do komentarzy....może pobijecie rekord ostatniego rozdziału? Co wy na to?
I jeszcze jedno. Jak myślicie Harry i Louis porzucą zespół i wyjadą do Polski? Ania powie w końcu Harry'emu całą prawdę? Odpowiadajcie w komentarzach.
sobota, 24 marca 2012
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
- Zgadzasz się?- powtórzył pytanie.
- yyy....ja nie spodziewałam się tego.
- Po prostu powiedz tak lub nie.
- Nie wiem, ja....
- Nic nie mów, może kiedyś będziemy razem. Będę na ciebie czekał.
- Ale nie! Ja chcę z tobą być.- powiedziałam.
Chciałam tego, przecież miałam jeszcze trochę czasu, więc czemu nie.
- Naprawdę?
- Tak.
Pocałowaliśmy się. Chwilę później znaleźliśmy się w hotelu, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Oczywiście nie od razu....
*następnego dnia*
Obudziłam się dosyć wcześnie. Harry'ego już nie było. To znak, że już naprawdę trzeba wstawać. Tak więc zrobiłam, zarzuciłam na siebie jego bluzę i poszłam do kuchni. Mmmm, jak pięknie pachniało. Zobaczyłam jak Harry coś gotuje. Przywitałam się z nim, a potem z innymi. Byłam dzisiaj w świetnym humorze, nie tylko ja. Karolina się uśmiechała i miała na sobie bluzkę w paski Louisa. Pewnie też nie spędziła tej nocy w naszym pokoju. Tryskała od niej pozytywna energia. Zresztą wszyscy byli dzisiaj weseli. Oglądali coś w TV, też się przyłączyłam, nie miałam nic innego do roboty. Po chwili Harry podał śniadanie, Niall rzucił się na nie jak oszalały, a Zayn pokręcił tylko głową. Liama nie było, został na noc u Daniell. Zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do oglądania telewizji. Harry usiadł obok mnie i mocno przytulił, chciał mi chyba coś powiedzieć.
- yyyyy, bo posłuchajcie, my dzisiaj nie będziemy mogli z wami nigdzie pójść.- zwrócił się do mnie i do Karoliny.
- Czemu?
- Mamy zaplanowane podpisywanie płyt.
- Aha, ok, przecież przyjechaliście tutaj do pracy.
- Nie gniewasz się?- spytał z niedowierzaniem.
- Czemu miałabym się gniewać, macie obowiązki tak jak każdy, z tym, że kocha was połowa dziewczyn na świecie.
- Mi zależy, żeby kochała mnie tylko jedna dziewczyna na świecie.- uśmiechnął się do mnie.
- Pewnie po twoim wczorajszym wyznaniu, na Twitterze spadnie ci o kilkanaście tysięcy liczba fanek.
- Dla mnie to nie ma znaczenia.- ponownie się uśmiechnął.- A więc co będziecie dzisiaj robić?
- Nie mam pojęcia. A ty jak sądzisz?- spytałam Karoliny.
- Ja mam ochotę na zakupy.
- Właściwie to czemu nie.
- Jakbyście chciały to możemy was podrzucić jak będziemy jechać.
- Ok, to za ile?
- Za 3 godziny.
- Ooo, to mamy jeszcze mnóstwo czasu.
Znowu wróciliśmy do oglądania telewizji. Nie leciało nic ciekawego więc poszłyśmy do swojego pokoju. Chłopaki musieli się przygotować, zresztą my też. Wzięłam długą, relaksacyjną kąpiel i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam czarne rurki i czerwono-czarną koszulę w kratkę. Wreszcie przyszli po nas chłopaki.
- Gotowe?- spytał Liam, który zdążył już wrócić.
- Tak, możemy jechać.
Szybko pojechaliśmy pod jakieś centrum handlowe i pożegnałyśmy się z chłopakami.
- Ania, ty jesteś z Harry'm?- spytała moja przyjaciółka.
- Czemu pytasz?
- Z ciekawości.
- Tak, ale daruj sobie te kazania pt. "Nie powinnaś, nie możesz go zranić".
- Nie zamierzałam tego mówić. Chcę, żebyś była z nim szczęśliwa.
- A ty jesteś z Louisem?
- Tak.
- Wow.
- Co wow?
- Nie, nic. chodź wejdziemy do tego sklepu.
- Ok.
Kupiłyśmy sobie bluzki i poszłyśmy do następnego i jeszcze kolejnego sklepu.
- Chodź, pójdziemy jeszcze do tego sklepiku z gazetami, muszę kupić doładowanie do telefonu.
- Jasne.
Po chwili znalazłyśmy się w małym sklepiku. Kątem oka spojrzałam na gazety. To co zobaczyłam totalnie mnie zahipnotyzowało. Znalazłam się na jakiejś okładce. '' Kolejna przelotna znajomość, czy może wreszcie miłość?" Tytuł mnie powalił. Oczywiście chodziło o Harry'ego. Szybko znalazłam resztę artykułu. Nie można powiedzieć, gazeta się postarała. Dodała wszystkie zdjęcia dziewczyn mojego chłopaka, a na samym szczycie moje z dopiskiem "Kolejna "miłość"?" Nie wierzyłam własnym oczom. Odłożyłam gazetę i jak najprędzej wyszłam ze sklepu, po chwili dogoniła mnie Karolina.
- Nie przejmuj się, wiedziałaś, że tak będzie.
- Zrozum, jeżeli oni dowiedzą się o mojej chorobie i napiszą o tym w kolejnym numerze, Harry nigdy mi nie wybaczy.
- Dlatego to ty powinnaś to zrobić.
- Ale ja nie umiem go zranić.
- Z każdym dniem ranisz go coraz bardziej.
To mną wstrząsnęło.
- Możemy już iść?
- Jasne.
Musiałyśmy przejść do głównego wyjścia przez prawie całą galerię. Czułam jak wszyscy na mnie dziwnie spoglądają, ale to niemożliwe, żeby wiedzieli kim jestem. Po chwili podbiegła do mnie jakaś dziewczyna i zaczęła na mnie krzyczeć.
- Nie możesz z nim być! Ty go zranisz! Nie zasługujesz na niego! On jest mój!- krzyczała.
Chciałam ja ominąć,ale ciągle zastawiała mi drogę, nawet Karolina nie mogła mi pomóc.
- Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam. Nie wytrzymałam tego. Ujrzałam jak zza rogu fotografuje nas jakiś paparazzi. Jeszcze tego mi brakowało. Pewnie za chwilę doda to na wszystkie plotkarskie portale.
- Nie krzycz na mnie! Nie masz prawa!- wykrzyczała.
Uderzyła mnie w twarz. Kompletnie się tego nie spodziewałam, muszę przyznać, że była silna. Dalej waliła mnie pięściami po brzuchu i plecach. Karolina próbowała ją odciągnąć. Wreszcie przybiegł ochroniarz i ją zabrał. Spojrzałam w kierunku fotografa, dalej robił zdjęcia. Dodatkowo przybyło gapiów szperających w swoich telefonach. Pewnie oni tez wysyłają gdzieś moje zdjęcia. Wybiegłyśmy z budynku i wsiadłyśmy do taksówki. Zaczęłam płakać, chciałam, żeby Harry tu ze mną był.
*w tym samym czasie- Harry*
Nie spodziewałem się, aż tylu fanów, ale szło nam dosyć sprawnie. Zostało jeszcze kilka osób. Chciałem już być przy Ani, przytulić się do niej, pocałować. Ufff...już ostatnia osoba.
- Przykro mi z powodu twojej dziewczyny.
- Co?! Co się stało?- wykrzyczałem.
- To ty o niczym nie wiesz?- spytała.
- O czym mam wiedzieć? Błagam mów szybciej.
Wyciągnęła telefon i zaczęła czegoś szukać. Nie mogła się pospieszyć? Wreszcie znalazła coś w internecie. " Dziewczyna Harry'ego Styles'a pobita przez fankę w centrum handlowym". Co?!
- Przykro mi. Każdy powinien zaakceptować to z kim się spotykasz.
Już jej nie słuchałem,oddałem tylko telefon i wybiegłem z budynku.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział za nami. Błagam komentujcie, nie bójcie się mnie, ja naprawdę jestem bardzo przyjazną osobą;)
- yyy....ja nie spodziewałam się tego.
- Po prostu powiedz tak lub nie.
- Nie wiem, ja....
- Nic nie mów, może kiedyś będziemy razem. Będę na ciebie czekał.
- Ale nie! Ja chcę z tobą być.- powiedziałam.
Chciałam tego, przecież miałam jeszcze trochę czasu, więc czemu nie.
- Naprawdę?
- Tak.
Pocałowaliśmy się. Chwilę później znaleźliśmy się w hotelu, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Oczywiście nie od razu....
*następnego dnia*
Obudziłam się dosyć wcześnie. Harry'ego już nie było. To znak, że już naprawdę trzeba wstawać. Tak więc zrobiłam, zarzuciłam na siebie jego bluzę i poszłam do kuchni. Mmmm, jak pięknie pachniało. Zobaczyłam jak Harry coś gotuje. Przywitałam się z nim, a potem z innymi. Byłam dzisiaj w świetnym humorze, nie tylko ja. Karolina się uśmiechała i miała na sobie bluzkę w paski Louisa. Pewnie też nie spędziła tej nocy w naszym pokoju. Tryskała od niej pozytywna energia. Zresztą wszyscy byli dzisiaj weseli. Oglądali coś w TV, też się przyłączyłam, nie miałam nic innego do roboty. Po chwili Harry podał śniadanie, Niall rzucił się na nie jak oszalały, a Zayn pokręcił tylko głową. Liama nie było, został na noc u Daniell. Zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do oglądania telewizji. Harry usiadł obok mnie i mocno przytulił, chciał mi chyba coś powiedzieć.
- yyyyy, bo posłuchajcie, my dzisiaj nie będziemy mogli z wami nigdzie pójść.- zwrócił się do mnie i do Karoliny.
- Czemu?
- Mamy zaplanowane podpisywanie płyt.
- Aha, ok, przecież przyjechaliście tutaj do pracy.
- Nie gniewasz się?- spytał z niedowierzaniem.
- Czemu miałabym się gniewać, macie obowiązki tak jak każdy, z tym, że kocha was połowa dziewczyn na świecie.
- Mi zależy, żeby kochała mnie tylko jedna dziewczyna na świecie.- uśmiechnął się do mnie.
- Pewnie po twoim wczorajszym wyznaniu, na Twitterze spadnie ci o kilkanaście tysięcy liczba fanek.
- Dla mnie to nie ma znaczenia.- ponownie się uśmiechnął.- A więc co będziecie dzisiaj robić?
- Nie mam pojęcia. A ty jak sądzisz?- spytałam Karoliny.
- Ja mam ochotę na zakupy.
- Właściwie to czemu nie.
- Jakbyście chciały to możemy was podrzucić jak będziemy jechać.
- Ok, to za ile?
- Za 3 godziny.
- Ooo, to mamy jeszcze mnóstwo czasu.
Znowu wróciliśmy do oglądania telewizji. Nie leciało nic ciekawego więc poszłyśmy do swojego pokoju. Chłopaki musieli się przygotować, zresztą my też. Wzięłam długą, relaksacyjną kąpiel i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam czarne rurki i czerwono-czarną koszulę w kratkę. Wreszcie przyszli po nas chłopaki.
- Gotowe?- spytał Liam, który zdążył już wrócić.
- Tak, możemy jechać.
Szybko pojechaliśmy pod jakieś centrum handlowe i pożegnałyśmy się z chłopakami.
- Ania, ty jesteś z Harry'm?- spytała moja przyjaciółka.
- Czemu pytasz?
- Z ciekawości.
- Tak, ale daruj sobie te kazania pt. "Nie powinnaś, nie możesz go zranić".
- Nie zamierzałam tego mówić. Chcę, żebyś była z nim szczęśliwa.
- A ty jesteś z Louisem?
- Tak.
- Wow.
- Co wow?
- Nie, nic. chodź wejdziemy do tego sklepu.
- Ok.
Kupiłyśmy sobie bluzki i poszłyśmy do następnego i jeszcze kolejnego sklepu.
- Chodź, pójdziemy jeszcze do tego sklepiku z gazetami, muszę kupić doładowanie do telefonu.
- Jasne.
Po chwili znalazłyśmy się w małym sklepiku. Kątem oka spojrzałam na gazety. To co zobaczyłam totalnie mnie zahipnotyzowało. Znalazłam się na jakiejś okładce. '' Kolejna przelotna znajomość, czy może wreszcie miłość?" Tytuł mnie powalił. Oczywiście chodziło o Harry'ego. Szybko znalazłam resztę artykułu. Nie można powiedzieć, gazeta się postarała. Dodała wszystkie zdjęcia dziewczyn mojego chłopaka, a na samym szczycie moje z dopiskiem "Kolejna "miłość"?" Nie wierzyłam własnym oczom. Odłożyłam gazetę i jak najprędzej wyszłam ze sklepu, po chwili dogoniła mnie Karolina.
- Nie przejmuj się, wiedziałaś, że tak będzie.
- Zrozum, jeżeli oni dowiedzą się o mojej chorobie i napiszą o tym w kolejnym numerze, Harry nigdy mi nie wybaczy.
- Dlatego to ty powinnaś to zrobić.
- Ale ja nie umiem go zranić.
- Z każdym dniem ranisz go coraz bardziej.
To mną wstrząsnęło.
- Możemy już iść?
- Jasne.
Musiałyśmy przejść do głównego wyjścia przez prawie całą galerię. Czułam jak wszyscy na mnie dziwnie spoglądają, ale to niemożliwe, żeby wiedzieli kim jestem. Po chwili podbiegła do mnie jakaś dziewczyna i zaczęła na mnie krzyczeć.
- Nie możesz z nim być! Ty go zranisz! Nie zasługujesz na niego! On jest mój!- krzyczała.
Chciałam ja ominąć,ale ciągle zastawiała mi drogę, nawet Karolina nie mogła mi pomóc.
- Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam. Nie wytrzymałam tego. Ujrzałam jak zza rogu fotografuje nas jakiś paparazzi. Jeszcze tego mi brakowało. Pewnie za chwilę doda to na wszystkie plotkarskie portale.
- Nie krzycz na mnie! Nie masz prawa!- wykrzyczała.
Uderzyła mnie w twarz. Kompletnie się tego nie spodziewałam, muszę przyznać, że była silna. Dalej waliła mnie pięściami po brzuchu i plecach. Karolina próbowała ją odciągnąć. Wreszcie przybiegł ochroniarz i ją zabrał. Spojrzałam w kierunku fotografa, dalej robił zdjęcia. Dodatkowo przybyło gapiów szperających w swoich telefonach. Pewnie oni tez wysyłają gdzieś moje zdjęcia. Wybiegłyśmy z budynku i wsiadłyśmy do taksówki. Zaczęłam płakać, chciałam, żeby Harry tu ze mną był.
*w tym samym czasie- Harry*
Nie spodziewałem się, aż tylu fanów, ale szło nam dosyć sprawnie. Zostało jeszcze kilka osób. Chciałem już być przy Ani, przytulić się do niej, pocałować. Ufff...już ostatnia osoba.
- Przykro mi z powodu twojej dziewczyny.
- Co?! Co się stało?- wykrzyczałem.
- To ty o niczym nie wiesz?- spytała.
- O czym mam wiedzieć? Błagam mów szybciej.
Wyciągnęła telefon i zaczęła czegoś szukać. Nie mogła się pospieszyć? Wreszcie znalazła coś w internecie. " Dziewczyna Harry'ego Styles'a pobita przez fankę w centrum handlowym". Co?!
- Przykro mi. Każdy powinien zaakceptować to z kim się spotykasz.
Już jej nie słuchałem,oddałem tylko telefon i wybiegłem z budynku.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział za nami. Błagam komentujcie, nie bójcie się mnie, ja naprawdę jestem bardzo przyjazną osobą;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)