- Zgadzasz się?- powtórzył pytanie.
- yyy....ja nie spodziewałam się tego.
- Po prostu powiedz tak lub nie.
- Nie wiem, ja....
- Nic nie mów, może kiedyś będziemy razem. Będę na ciebie czekał.
- Ale nie! Ja chcę z tobą być.- powiedziałam.
Chciałam tego, przecież miałam jeszcze trochę czasu, więc czemu nie.
- Naprawdę?
- Tak.
Pocałowaliśmy się. Chwilę później znaleźliśmy się w hotelu, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Oczywiście nie od razu....
*następnego dnia*
Obudziłam się dosyć wcześnie. Harry'ego już nie było. To znak, że już naprawdę trzeba wstawać. Tak więc zrobiłam, zarzuciłam na siebie jego bluzę i poszłam do kuchni. Mmmm, jak pięknie pachniało. Zobaczyłam jak Harry coś gotuje. Przywitałam się z nim, a potem z innymi. Byłam dzisiaj w świetnym humorze, nie tylko ja. Karolina się uśmiechała i miała na sobie bluzkę w paski Louisa. Pewnie też nie spędziła tej nocy w naszym pokoju. Tryskała od niej pozytywna energia. Zresztą wszyscy byli dzisiaj weseli. Oglądali coś w TV, też się przyłączyłam, nie miałam nic innego do roboty. Po chwili Harry podał śniadanie, Niall rzucił się na nie jak oszalały, a Zayn pokręcił tylko głową. Liama nie było, został na noc u Daniell. Zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do oglądania telewizji. Harry usiadł obok mnie i mocno przytulił, chciał mi chyba coś powiedzieć.
- yyyyy, bo posłuchajcie, my dzisiaj nie będziemy mogli z wami nigdzie pójść.- zwrócił się do mnie i do Karoliny.
- Czemu?
- Mamy zaplanowane podpisywanie płyt.
- Aha, ok, przecież przyjechaliście tutaj do pracy.
- Nie gniewasz się?- spytał z niedowierzaniem.
- Czemu miałabym się gniewać, macie obowiązki tak jak każdy, z tym, że kocha was połowa dziewczyn na świecie.
- Mi zależy, żeby kochała mnie tylko jedna dziewczyna na świecie.- uśmiechnął się do mnie.
- Pewnie po twoim wczorajszym wyznaniu, na Twitterze spadnie ci o kilkanaście tysięcy liczba fanek.
- Dla mnie to nie ma znaczenia.- ponownie się uśmiechnął.- A więc co będziecie dzisiaj robić?
- Nie mam pojęcia. A ty jak sądzisz?- spytałam Karoliny.
- Ja mam ochotę na zakupy.
- Właściwie to czemu nie.
- Jakbyście chciały to możemy was podrzucić jak będziemy jechać.
- Ok, to za ile?
- Za 3 godziny.
- Ooo, to mamy jeszcze mnóstwo czasu.
Znowu wróciliśmy do oglądania telewizji. Nie leciało nic ciekawego więc poszłyśmy do swojego pokoju. Chłopaki musieli się przygotować, zresztą my też. Wzięłam długą, relaksacyjną kąpiel i zrobiłam lekki makijaż. Założyłam czarne rurki i czerwono-czarną koszulę w kratkę. Wreszcie przyszli po nas chłopaki.
- Gotowe?- spytał Liam, który zdążył już wrócić.
- Tak, możemy jechać.
Szybko pojechaliśmy pod jakieś centrum handlowe i pożegnałyśmy się z chłopakami.
- Ania, ty jesteś z Harry'm?- spytała moja przyjaciółka.
- Czemu pytasz?
- Z ciekawości.
- Tak, ale daruj sobie te kazania pt. "Nie powinnaś, nie możesz go zranić".
- Nie zamierzałam tego mówić. Chcę, żebyś była z nim szczęśliwa.
- A ty jesteś z Louisem?
- Tak.
- Wow.
- Co wow?
- Nie, nic. chodź wejdziemy do tego sklepu.
- Ok.
Kupiłyśmy sobie bluzki i poszłyśmy do następnego i jeszcze kolejnego sklepu.
- Chodź, pójdziemy jeszcze do tego sklepiku z gazetami, muszę kupić doładowanie do telefonu.
- Jasne.
Po chwili znalazłyśmy się w małym sklepiku. Kątem oka spojrzałam na gazety. To co zobaczyłam totalnie mnie zahipnotyzowało. Znalazłam się na jakiejś okładce. '' Kolejna przelotna znajomość, czy może wreszcie miłość?" Tytuł mnie powalił. Oczywiście chodziło o Harry'ego. Szybko znalazłam resztę artykułu. Nie można powiedzieć, gazeta się postarała. Dodała wszystkie zdjęcia dziewczyn mojego chłopaka, a na samym szczycie moje z dopiskiem "Kolejna "miłość"?" Nie wierzyłam własnym oczom. Odłożyłam gazetę i jak najprędzej wyszłam ze sklepu, po chwili dogoniła mnie Karolina.
- Nie przejmuj się, wiedziałaś, że tak będzie.
- Zrozum, jeżeli oni dowiedzą się o mojej chorobie i napiszą o tym w kolejnym numerze, Harry nigdy mi nie wybaczy.
- Dlatego to ty powinnaś to zrobić.
- Ale ja nie umiem go zranić.
- Z każdym dniem ranisz go coraz bardziej.
To mną wstrząsnęło.
- Możemy już iść?
- Jasne.
Musiałyśmy przejść do głównego wyjścia przez prawie całą galerię. Czułam jak wszyscy na mnie dziwnie spoglądają, ale to niemożliwe, żeby wiedzieli kim jestem. Po chwili podbiegła do mnie jakaś dziewczyna i zaczęła na mnie krzyczeć.
- Nie możesz z nim być! Ty go zranisz! Nie zasługujesz na niego! On jest mój!- krzyczała.
Chciałam ja ominąć,ale ciągle zastawiała mi drogę, nawet Karolina nie mogła mi pomóc.
- Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam. Nie wytrzymałam tego. Ujrzałam jak zza rogu fotografuje nas jakiś paparazzi. Jeszcze tego mi brakowało. Pewnie za chwilę doda to na wszystkie plotkarskie portale.
- Nie krzycz na mnie! Nie masz prawa!- wykrzyczała.
Uderzyła mnie w twarz. Kompletnie się tego nie spodziewałam, muszę przyznać, że była silna. Dalej waliła mnie pięściami po brzuchu i plecach. Karolina próbowała ją odciągnąć. Wreszcie przybiegł ochroniarz i ją zabrał. Spojrzałam w kierunku fotografa, dalej robił zdjęcia. Dodatkowo przybyło gapiów szperających w swoich telefonach. Pewnie oni tez wysyłają gdzieś moje zdjęcia. Wybiegłyśmy z budynku i wsiadłyśmy do taksówki. Zaczęłam płakać, chciałam, żeby Harry tu ze mną był.
*w tym samym czasie- Harry*
Nie spodziewałem się, aż tylu fanów, ale szło nam dosyć sprawnie. Zostało jeszcze kilka osób. Chciałem już być przy Ani, przytulić się do niej, pocałować. Ufff...już ostatnia osoba.
- Przykro mi z powodu twojej dziewczyny.
- Co?! Co się stało?- wykrzyczałem.
- To ty o niczym nie wiesz?- spytała.
- O czym mam wiedzieć? Błagam mów szybciej.
Wyciągnęła telefon i zaczęła czegoś szukać. Nie mogła się pospieszyć? Wreszcie znalazła coś w internecie. " Dziewczyna Harry'ego Styles'a pobita przez fankę w centrum handlowym". Co?!
- Przykro mi. Każdy powinien zaakceptować to z kim się spotykasz.
Już jej nie słuchałem,oddałem tylko telefon i wybiegłem z budynku.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział za nami. Błagam komentujcie, nie bójcie się mnie, ja naprawdę jestem bardzo przyjazną osobą;)
To nie jest szczęśliwa opowieść jakich można spotkać mnóstwo. Ania dowiaduje się, że niedługo umrze i postanawia spełnić swoje marzenie i leci na koncert One Direction. Zaprzyjaźnia się z chłopakami jednak nie mówi o swojej chorobie. Czy prawda ujrzy światło dzienne? Czy nie będzie za późno?
sobota, 24 marca 2012
piątek, 23 marca 2012
ROZDZIAŁ ÓSMY
- To co dzisiaj robimy? Może niech nasza jubilatka zadecyduje.- powiedział Louis.
- Nie wiem, nie znam tego miasta, to wy tutaj mieszkaliście, nie ja. Może wy coś zaproponujecie?
- Może....
- .... kręgle- dokończył za Louisa Harry.
- Tylko, że ja nie umiem grać.- powiedziałam.
- My cię nauczymy, a poza tym to nie jest trudne.
- Ok, mogą być kręgle.- odpowiedziałam.
Po chwili, wyszliśmy z hotelu, po chwili to znaczy wtedy kiedy Zayn się uczesał, Niall zjadł kolejny kawałek tortu, Louis dwie marchewki, a Liam zadzwoni po Daniell. Zdążyłam już się przyzwyczaić. Wreszcie znaleźliśmy się w kręgielni.
- Ok, to nauczy mnie ktoś?
- Jasne!- wykrzyczeli wszyscy chórem.
- Ale nie wszyscy, wystarczy jedna osoba.
- To może ja to zrobię.- zaproponował Niall.
- Ty lepiej idź coś zjedz, bo pewnie już zgłodniałeś. Ja to zrobię.- odpowiedział mu Louis.
- Masz rację.- poszedł coś zjeść.
- Ty lepiej naucz Karolinę, ja to zrobię.- zaproponował Harry.
- Ok, masz rację.
- A więc zacznijmy pierwszą lekcję.
- Wprost nie mogę się doczekać.- zaśmialiśmy się.
- Musisz złapać kulę, zgiąć nargastek i kolana i lekko rzucić. O tak.- pokazał mi.- Nic trudnego.
Nie mogłam się na niczym skupić. Te jego ciało... loki...ahh...rozmarzyłam się. Z moich przemyśleń wyrwał mnie mój obiekt westchnień.
- Twoja kolej.- podał mi kulę.
- Ja, ja nie jestem jeszcze gotowa.
- Nie bój się, ja ci pomogę.- następnie podszedł do mnie z tyłu i przytulił tak, aby mi pomóc. Czułam, że robi mi się duszno. Fajnie, spałam z nim, ale kiedy go przytulam dostaję duszności. Niezła jestem. Nie ma co. Wreszcie rzuciłam kulę i kilka się wywróciło.
- Niezła jesteś jak na pierwszy raz.
- To dzięki tobie.- nagle przybliżył się do mnie i zmienił temat.
- Posłuchaj, nie chcę, żebyś zapomniała o tym co stało się ostatnio po dyskotece.- powiedział to, a ja zaniemówiłam.
- Ja też nie chcę.- pocałowaliśmy się.
Reszta pobytu w kręgielni minęła bardzo szybko, pod koniec szło mi naprawdę nieźle. Niestety musieliśmy już iść. Kiedy wyszliśmy, czułam, że trafiłam do nieba. Oślepił mnie blask aparatów. Nie byłam na to przygotowana. Było jeszcze oczywiście kilkanaście szalonych fanek, które rzuciły się na chłopaków. Ja nie mogłabym tak żyć na co dzień. Wreszcie Harry nie wytrzymał.
- Zostawcie mnie i moją dziewczynę w spokoju!- krzyknął.
Zamarłam, a więc byłam jego dziewczyną?! No to wpadłam. Co powiedzą inni, zaczną się mną interesować i odkryją moją chorobę. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w taksówce. Harry mnie przytulał.
- Nie bój się, będzie dobrze. Nie potrafiłem ukrywać, że mi na tobie zależy. Chcę z tobą być. Zgadzasz się?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział gotowy. Komentujcie:) Chciałabym ten rozdział (niestety krótki) zadedykować, tak właściwie to nie wiem jak to napisać, może tak, chciałabym zadedykować siedmiu dziewczynom, które(podobno) czytają codziennie (nie wiem jak się nazywają). I oczywiści Domi:) Dzięki.
- Nie wiem, nie znam tego miasta, to wy tutaj mieszkaliście, nie ja. Może wy coś zaproponujecie?
- Może....
- .... kręgle- dokończył za Louisa Harry.
- Tylko, że ja nie umiem grać.- powiedziałam.
- My cię nauczymy, a poza tym to nie jest trudne.
- Ok, mogą być kręgle.- odpowiedziałam.
Po chwili, wyszliśmy z hotelu, po chwili to znaczy wtedy kiedy Zayn się uczesał, Niall zjadł kolejny kawałek tortu, Louis dwie marchewki, a Liam zadzwoni po Daniell. Zdążyłam już się przyzwyczaić. Wreszcie znaleźliśmy się w kręgielni.
- Ok, to nauczy mnie ktoś?
- Jasne!- wykrzyczeli wszyscy chórem.
- Ale nie wszyscy, wystarczy jedna osoba.
- To może ja to zrobię.- zaproponował Niall.
- Ty lepiej idź coś zjedz, bo pewnie już zgłodniałeś. Ja to zrobię.- odpowiedział mu Louis.
- Masz rację.- poszedł coś zjeść.
- Ty lepiej naucz Karolinę, ja to zrobię.- zaproponował Harry.
- Ok, masz rację.
- A więc zacznijmy pierwszą lekcję.
- Wprost nie mogę się doczekać.- zaśmialiśmy się.
- Musisz złapać kulę, zgiąć nargastek i kolana i lekko rzucić. O tak.- pokazał mi.- Nic trudnego.
Nie mogłam się na niczym skupić. Te jego ciało... loki...ahh...rozmarzyłam się. Z moich przemyśleń wyrwał mnie mój obiekt westchnień.
- Twoja kolej.- podał mi kulę.
- Ja, ja nie jestem jeszcze gotowa.
- Nie bój się, ja ci pomogę.- następnie podszedł do mnie z tyłu i przytulił tak, aby mi pomóc. Czułam, że robi mi się duszno. Fajnie, spałam z nim, ale kiedy go przytulam dostaję duszności. Niezła jestem. Nie ma co. Wreszcie rzuciłam kulę i kilka się wywróciło.
- Niezła jesteś jak na pierwszy raz.
- To dzięki tobie.- nagle przybliżył się do mnie i zmienił temat.
- Posłuchaj, nie chcę, żebyś zapomniała o tym co stało się ostatnio po dyskotece.- powiedział to, a ja zaniemówiłam.
- Ja też nie chcę.- pocałowaliśmy się.
Reszta pobytu w kręgielni minęła bardzo szybko, pod koniec szło mi naprawdę nieźle. Niestety musieliśmy już iść. Kiedy wyszliśmy, czułam, że trafiłam do nieba. Oślepił mnie blask aparatów. Nie byłam na to przygotowana. Było jeszcze oczywiście kilkanaście szalonych fanek, które rzuciły się na chłopaków. Ja nie mogłabym tak żyć na co dzień. Wreszcie Harry nie wytrzymał.
- Zostawcie mnie i moją dziewczynę w spokoju!- krzyknął.
Zamarłam, a więc byłam jego dziewczyną?! No to wpadłam. Co powiedzą inni, zaczną się mną interesować i odkryją moją chorobę. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w taksówce. Harry mnie przytulał.
- Nie bój się, będzie dobrze. Nie potrafiłem ukrywać, że mi na tobie zależy. Chcę z tobą być. Zgadzasz się?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I kolejny rozdział gotowy. Komentujcie:) Chciałabym ten rozdział (niestety krótki) zadedykować, tak właściwie to nie wiem jak to napisać, może tak, chciałabym zadedykować siedmiu dziewczynom, które(podobno) czytają codziennie (nie wiem jak się nazywają). I oczywiści Domi:) Dzięki.
środa, 21 marca 2012
ROZDZIAŁ SIÓDMY
Wyszliśmy do innego pokoju.
- Co się z tobą dzisiaj dzieje?- zapytał Louis.
- yyyy.... nic.- odpowiedziałam.
- Takie kity to możesz wciskać komuś innemu, a nie mi.
- Ale naprawdę nic się nie dzieje, boli mnie tylko głowa.
- Jasne...
- Uwierz mi, wszystko w porządku.
- Jesteś taka smutna. To przez Harry'ego?
- Nie, tylko nie wiem czy to wszystko nie dzieje się zbyt szybko. Zrozum, znamy się od kilku dni, a już się ze sobą przespaliśmy. Za kilkanaście dni wracam do Polski, wy do Los Angeles i już nigdy się nie zobaczymy. Nie chcę nikogo zawieść.
- Ale ty nie możesz jechać, on cię kocha, nie widzisz, że kiedy z tobą przebywa jest zupełnie inny, niż zwykle?
- Nie wiem jaki jest zwykle, tak naprawdę go nie znam.
- Tylko ci się wydaje.
- Louis, posłuchaj, znam go od trzech dni, nie wydaję mi się, żebym się myliła.
- Zawsze kiedy poznamy jakieś fanki bliżej zachowujemy odstęp,a z wami było inaczej. Przy was nie musimy nikogo udawać.
- To miłe, ale ja tu nie zostanę. W Polsce chodzę do liceum.
- Przecież właśnie zaczęły się wakacje.
- I co z tego?
- Możesz tu zostać tak jak my do końca sierpnia.
- Wybacz, ale raczej nie.
- Czemu?- spytał.
Chciałam mu powiedzieć, że ostatnie chwile chcę spędzić z bliskimi, ale się powstrzymałam.
- Nie wiem.
- Obiecaj mi, że będziesz się z nami kontaktowała.
- Raczej to wy obiecajcie.
- Nie chcę o was zapominać, chcę żebyście były częścią naszego życia.- tak poważnego go jeszcze nie widziałam.
- Uwierz mi, też bym chciała.
Po chwili wróciliśmy do chłopaków. Było już popołudnie, wprawdzie chcieli gdzieś wyjść, ale ja stanowczo odmówiłam. Zaproponowałam, żeby szli beze mnie, ale nie chcieli. Wreszcie padło na jakiś durny film w TV. Ok, byle nie dyskoteka. Nie chciałam znowu się upić i wylądować w łóżku z Harry'm. Wiem, jestem dziwna, ale zrozumcie mnie. Siedliśmy na kanapie, Niall przyniósł chipsy i zaczęliśmy oglądać. Widziałam jak Karolina przytula się do Louisa, Harry też to widział. Chyba chciał tego samego,ale ja nie miałam ochoty. Przytuliłam się do wielkiej poduszki, czułam jak zamykają się oczy, ale próbowałam powstrzymać falę snu. Nareszcie film dobiegł końca, mogłam iść spać.
- Ja będę lecieć, spać mi się chce.- powiedziałam.
- To nie śpisz z nami?- spytał Zayn.
- Nie, dzisiaj nie jestem pijana, więc trafię do pokoju.- wysiliłam się na uśmiech. Widziałam jak Harry posmutniał, ale lepiej teraz, niż potem.
- Ok, dobranoc.- wyszłam. W pokoju szybko wzięłam prysznic i poszłam spać. Na szczęście Karolina jakby chciała wrócić miała zapasowe klucze.
* w tym samym czasie*
- Co się dzisiaj działo z Anią?- spytał Niall.
- Bolała ją głowa.- odpowiedział Louis.
- Aha, szkoda, to pewnie po wczorajszym wypadzie do klubu.
- Możliwe.
- Mi się wydaję, że nie tylko o klub chodzi.- wtrąciła się Karolina.
- A o co?
- Ona ma jutro siedemnaste urodziny!- wykrzyczała.
- W takim razie musimy coś dla niej przygotować. Pewnie myśli, że nie wiemy.- rozweselił się nieco Harry.
- W takim razie zrobimy tak.......
* następnego dnia*
Uhhhh... kolejny dzień. I to nie byle jaki, stuknęła mi siedemnastka. Nawet moja kochana przyjaciółka zapomniała. Szczerze mówiąc to w to nie wierzę. Chociaż... znając życie chodziłaby od tygodnia podekstytowana. Sama już nie wiem. Moje rozmyślania przerwały jakieś szepty na korytarzu. Jak wiecie, z kilku szeptów potrafi zrobić się hałas. Już chciałam wyjść i zobaczyć co się stało, ale po pierwsze nie chciało mi się zejść z łóżka, a po drugie coś usłyszałam.
- Napewno jeszcze śpi?- zapytał ktoś.
- Na 100%, straszny z niej śpioch.
- Obyś miała rację.
- Ja zawsze mam.
- Niech ci będzie, a tak właściwie to na co czekamy?
- Muszę znaleźć klucze.
- Pospiesz się, za chwilę się obudzi.
- Ooo, mam.
- Otwórz.
- No już.
Poznałam po głosie Karolinę, pewnie znowu chcą zrobić mi jakiś kawał. Postanowiłam, że będę udawała, że jeszcze śpię. Drzwi się otworzyły.
- Śpi, miałaś rację.
- Mówiłam ci, że ja zawsze mam rację.
- Ok, niech ci będzie.
- Ustawcie się wokół łóżka, a ty Harry chodź tutaj.
- Ok.
- Trzy, czte-ry. Wszystkiego najlepszego!- wykrzyczeli, a ja udałam, że się budzę i udaję zdziwioną.
- Ja, ja nie wiem co powiedzieć
- Najlepiej nic nie mów.
Harry trzymał olbrzymi tort z moim zdjęciem. Wogóle skąd oni wzięli moje zdjęcie?! Pewnie Karolina miała w telefonie czy coś.
- Dziękuję. Jestem naprawdę zaskoczona, nie spodziewałam się tego.
- Ok, może wyjdź z łóżka, głupio tak składać życzenia.- powiedział Liam.
- Już wstaję.
Po chwili wszyscy ustawili się w kolejce, Harry stał na końcu. Szerze mówiąc czekałam właśnie na niego. Właściwie to każdy życzył mi tego samego. Wreszcie nadeszła na niego kolej.
- Życzę ci, abyś zawsze uśmiechała się tak ja tego dnia kiedy cię poznałem, żebyś była szczęśliwa i żebyś o mnie cały czas pamiętała. Nie chcę się z tobą rozstawać, a wiem, że to nieubłagane. Nie wiem jak zniosę tą rozłakę, bo ja.... ja cię kocham i już zawsze chciałbym być przy tobie.
Nie wiedziałam co powiedzieć, ale czułam to samo. Tak właściwie, lekarze dają mi jeszcze kilka miesięcy, może mogłabym z nim być? Nie wiem, ale wiedziałam, że muszę mu coś odpowiedzieć.
Tylko nie wiedziałam co. Wreszcie go pocałowałam, najbardziej namiętnie jak umiałam, czułam jak się uśmiecha.
- Czujesz to co ja?- zapytał.
Pokiwałam głową, to była kolejna chwila, która mogłaby trwać wiecznie, nie przeszkadzali mi nawet inni, którzy tam byli. Po chwili kolejny raz się pocałowaliśmy, czułam, że żyję. Mój humor popsuł Zayn.
- Sto lat!
- Modlę się, żeby dożyć osiemnastki.- zaczęli się śmiać, nie zrozumieli, że to nie był żart.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to nie podoba mi się ten rozdział. Mam nadzieję, że kolejne będą lepsze.
Proszę was po raz kolejny zostawcie po sobie jakiś znak, dla was to jest kilkanaście sekund, a ja cieszę się trzy godziny. Chciałabym wiedzieć, czy prowadzenie tego blogu ma sens.
- Co się z tobą dzisiaj dzieje?- zapytał Louis.
- yyyy.... nic.- odpowiedziałam.
- Takie kity to możesz wciskać komuś innemu, a nie mi.
- Ale naprawdę nic się nie dzieje, boli mnie tylko głowa.
- Jasne...
- Uwierz mi, wszystko w porządku.
- Jesteś taka smutna. To przez Harry'ego?
- Nie, tylko nie wiem czy to wszystko nie dzieje się zbyt szybko. Zrozum, znamy się od kilku dni, a już się ze sobą przespaliśmy. Za kilkanaście dni wracam do Polski, wy do Los Angeles i już nigdy się nie zobaczymy. Nie chcę nikogo zawieść.
- Ale ty nie możesz jechać, on cię kocha, nie widzisz, że kiedy z tobą przebywa jest zupełnie inny, niż zwykle?
- Nie wiem jaki jest zwykle, tak naprawdę go nie znam.
- Tylko ci się wydaje.
- Louis, posłuchaj, znam go od trzech dni, nie wydaję mi się, żebym się myliła.
- Zawsze kiedy poznamy jakieś fanki bliżej zachowujemy odstęp,a z wami było inaczej. Przy was nie musimy nikogo udawać.
- To miłe, ale ja tu nie zostanę. W Polsce chodzę do liceum.
- Przecież właśnie zaczęły się wakacje.
- I co z tego?
- Możesz tu zostać tak jak my do końca sierpnia.
- Wybacz, ale raczej nie.
- Czemu?- spytał.
Chciałam mu powiedzieć, że ostatnie chwile chcę spędzić z bliskimi, ale się powstrzymałam.
- Nie wiem.
- Obiecaj mi, że będziesz się z nami kontaktowała.
- Raczej to wy obiecajcie.
- Nie chcę o was zapominać, chcę żebyście były częścią naszego życia.- tak poważnego go jeszcze nie widziałam.
- Uwierz mi, też bym chciała.
Po chwili wróciliśmy do chłopaków. Było już popołudnie, wprawdzie chcieli gdzieś wyjść, ale ja stanowczo odmówiłam. Zaproponowałam, żeby szli beze mnie, ale nie chcieli. Wreszcie padło na jakiś durny film w TV. Ok, byle nie dyskoteka. Nie chciałam znowu się upić i wylądować w łóżku z Harry'm. Wiem, jestem dziwna, ale zrozumcie mnie. Siedliśmy na kanapie, Niall przyniósł chipsy i zaczęliśmy oglądać. Widziałam jak Karolina przytula się do Louisa, Harry też to widział. Chyba chciał tego samego,ale ja nie miałam ochoty. Przytuliłam się do wielkiej poduszki, czułam jak zamykają się oczy, ale próbowałam powstrzymać falę snu. Nareszcie film dobiegł końca, mogłam iść spać.
- Ja będę lecieć, spać mi się chce.- powiedziałam.
- To nie śpisz z nami?- spytał Zayn.
- Nie, dzisiaj nie jestem pijana, więc trafię do pokoju.- wysiliłam się na uśmiech. Widziałam jak Harry posmutniał, ale lepiej teraz, niż potem.
- Ok, dobranoc.- wyszłam. W pokoju szybko wzięłam prysznic i poszłam spać. Na szczęście Karolina jakby chciała wrócić miała zapasowe klucze.
* w tym samym czasie*
- Co się dzisiaj działo z Anią?- spytał Niall.
- Bolała ją głowa.- odpowiedział Louis.
- Aha, szkoda, to pewnie po wczorajszym wypadzie do klubu.
- Możliwe.
- Mi się wydaję, że nie tylko o klub chodzi.- wtrąciła się Karolina.
- A o co?
- Ona ma jutro siedemnaste urodziny!- wykrzyczała.
- W takim razie musimy coś dla niej przygotować. Pewnie myśli, że nie wiemy.- rozweselił się nieco Harry.
- W takim razie zrobimy tak.......
* następnego dnia*
Uhhhh... kolejny dzień. I to nie byle jaki, stuknęła mi siedemnastka. Nawet moja kochana przyjaciółka zapomniała. Szczerze mówiąc to w to nie wierzę. Chociaż... znając życie chodziłaby od tygodnia podekstytowana. Sama już nie wiem. Moje rozmyślania przerwały jakieś szepty na korytarzu. Jak wiecie, z kilku szeptów potrafi zrobić się hałas. Już chciałam wyjść i zobaczyć co się stało, ale po pierwsze nie chciało mi się zejść z łóżka, a po drugie coś usłyszałam.
- Napewno jeszcze śpi?- zapytał ktoś.
- Na 100%, straszny z niej śpioch.
- Obyś miała rację.
- Ja zawsze mam.
- Niech ci będzie, a tak właściwie to na co czekamy?
- Muszę znaleźć klucze.
- Pospiesz się, za chwilę się obudzi.
- Ooo, mam.
- Otwórz.
- No już.
Poznałam po głosie Karolinę, pewnie znowu chcą zrobić mi jakiś kawał. Postanowiłam, że będę udawała, że jeszcze śpię. Drzwi się otworzyły.
- Śpi, miałaś rację.
- Mówiłam ci, że ja zawsze mam rację.
- Ok, niech ci będzie.
- Ustawcie się wokół łóżka, a ty Harry chodź tutaj.
- Ok.
- Trzy, czte-ry. Wszystkiego najlepszego!- wykrzyczeli, a ja udałam, że się budzę i udaję zdziwioną.
- Ja, ja nie wiem co powiedzieć
- Najlepiej nic nie mów.
Harry trzymał olbrzymi tort z moim zdjęciem. Wogóle skąd oni wzięli moje zdjęcie?! Pewnie Karolina miała w telefonie czy coś.
- Dziękuję. Jestem naprawdę zaskoczona, nie spodziewałam się tego.
- Ok, może wyjdź z łóżka, głupio tak składać życzenia.- powiedział Liam.
- Już wstaję.
Po chwili wszyscy ustawili się w kolejce, Harry stał na końcu. Szerze mówiąc czekałam właśnie na niego. Właściwie to każdy życzył mi tego samego. Wreszcie nadeszła na niego kolej.
- Życzę ci, abyś zawsze uśmiechała się tak ja tego dnia kiedy cię poznałem, żebyś była szczęśliwa i żebyś o mnie cały czas pamiętała. Nie chcę się z tobą rozstawać, a wiem, że to nieubłagane. Nie wiem jak zniosę tą rozłakę, bo ja.... ja cię kocham i już zawsze chciałbym być przy tobie.
Nie wiedziałam co powiedzieć, ale czułam to samo. Tak właściwie, lekarze dają mi jeszcze kilka miesięcy, może mogłabym z nim być? Nie wiem, ale wiedziałam, że muszę mu coś odpowiedzieć.
Tylko nie wiedziałam co. Wreszcie go pocałowałam, najbardziej namiętnie jak umiałam, czułam jak się uśmiecha.
- Czujesz to co ja?- zapytał.
Pokiwałam głową, to była kolejna chwila, która mogłaby trwać wiecznie, nie przeszkadzali mi nawet inni, którzy tam byli. Po chwili kolejny raz się pocałowaliśmy, czułam, że żyję. Mój humor popsuł Zayn.
- Sto lat!
- Modlę się, żeby dożyć osiemnastki.- zaczęli się śmiać, nie zrozumieli, że to nie był żart.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szczerze mówiąc to nie podoba mi się ten rozdział. Mam nadzieję, że kolejne będą lepsze.
Proszę was po raz kolejny zostawcie po sobie jakiś znak, dla was to jest kilkanaście sekund, a ja cieszę się trzy godziny. Chciałabym wiedzieć, czy prowadzenie tego blogu ma sens.
Subskrybuj:
Posty (Atom)